Niezależnie od lingwistycznych sporów wszyscy są zgodni co do tego, jak majówkę należy świętować. Zawsze w grupie, zawsze poza miastem. Jedyną dozwoloną aktywnością, poza piciem alkoholu i leżeniem w trawie, jest kupowanie alkoholu, przynoszenie alkoholu, leżenie w trawie na boku, leżenie w trawie do góry nogami i wołanie o pomoc.

Niestety dobra zabawa ma to do siebie, że zawsze ktoś chce ją popsuć. I tym razem nie chodzi o policję czy o ochronę w Lidlu, ale o ludzi, którzy z super wyluzowanych ziomków bardzo często zamieniają się na wyjazdach w coś pomiędzy roztoczem a biegunką. Dlatego ku przestrodze przedstawiamy cztery najczęstsze zagrożenia na majówce, wobec których należy zachować szczególną ostrożność.

1. "Księżniczka"

Typ śmiertelnie niebezpieczny. Najczęściej laska, ewentualnie koleś z Warszawy. Kiedy usłyszała, że jedziecie do lasu pod namioty, myślała, że to żart. Śmiała się długo i szczerze, a teraz ma ogromny problem, żeby zaakceptować brak lustra na każdym drzewie. Siedząc z tobą na pomoście powtarza, że powinna być w Monako. Łatwo odwrócić jej uwagę czymś błyszczącym, np. kluczami. Zawczasu dobrze znaleźć jej jakieś zajęcie, w tym celu mówimy, że podobno gdzieś w lesie pod krzaczkiem rośnie wifi.

Niestety pierwszego dnia w tajemnicy przed wszystkimi zużywa całe zapasy wody pitnej, żeby umyć włosy. Następnego ranka na kacu odwodniony umierasz w swoim namiocie.

2. "Harcerz"

Samozwańczy animator czasu wolnego, na ogół prawiczek. To ten koleś z jasną koszulą wciśniętą w spodnie khaki. Do majówki przygotowywał się od października. Bardzo mu zależy, żeby całą ekipą zobaczyć oddalony o zaledwie 15 km marszu ostatni dom podcieniowy na Kociewiu, a także największy kamień w całym województwie. Nie umie się bawić, chociaż uważa inaczej. Nie pije i świetnie się dogaduje ze starymi ludźmi. Wstaje zawsze przed wschodem słońca; kiedyś spał do 10:30 i do dziś tego żałuje.

Drugiego dnia majówki w trakcie zwiedzania pięknie zachowanej wieży ciśnień w Pieniężnie nagle umieracie z nudów.

3. "Muzyk"

Człowiek-karuzela, trudno się z nim nudzić i trudno go słuchać dłużej niż przez 10 minut. Szum drzew i śpiew ptaków wzbudzają w nim nieprzyjemne uczucia; nie znosi ciszy, bo kojarzy mu się z myśleniem. Od samego początku na pełną pizdę odpala dramenbejsy na swoim boomboxie. Po tym, jak w boomboxie padają baterię, odpala radio w aucie, a kiedy akumulator nie wytrzymuje, próbuje ratować imprezę, puszczając Prodigy z telefonu.

Zajęci zabawą nie zauważacie wilków, które w międzyczasie zeszły się z całej okolicy. Umieracie w rytm "Firestarer".

4. "Performer"

Lubi ruch, ale jeszcze bardziej lubi być w centrum uwagi. Pierwszego dnia wyjazdu wchodzi na najwyższą sosnę i skacze do butelki po winie. Innych wciąga do zabawy metodą małych kroczków, najpierw badminton, potem rowerki i nim się obejrzysz, jesteś ze swoim namiotem w trakcie spływu wodospadem. Szybko się nudzi. Po kliku dniach będzie musiał zrobić komuś krzywdę.

Aby chronić siebie i innych pomagasz mu znaleźć ofiarę. Ostatecznie idziesz na 7 lat do więzienia za współudział. Tam po dwóch dniach umierasz.

 

Tym samym redakcja MLH życzy wszystkim udanego wypoczynku i pamiętajcie, że zabawa jest po to, żeby się bawić, a nie na odwrót.