Wielebny Krasicki pisał o mieście, w którym było ?klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki?. Musiał pisać chyba o moim miasteczku, niedużym (18 tys. mieszkańców), podwarszawskim, w którym nadal są gdzieniegdzie domki, ale zamiast dziewięciu klasztorów mamy już dziewięć supermarketów.

Fajnie, bo właściwie w żadnym z nich nie ma kolejek. Do m.in. Lidla, Biedronki, Almy, Bomi, Simply dołączył ostatnio Piotr i Paweł. Ucieszyłem się, bo o produktach firmowych tej sieci słyszałem sporo dobrego. Zrobiłem więc zakupy z górką i wróciłem do stołu. I jak? Jednym słowem: dobrze. A dwoma? Nie dobrze (tak wiem, że pisze się łącznie, ale anegdota by się wywaliła). No, w każdym razie łatwo tego podsumować się nie da.

Powiem może jeszcze, że kupowanie w Piotrze i Pawle to spora przyjemność. Jest czysto, świeżo, uprzejmie i pusto (jak wszędzie w moim miasteczku). Towaru sporo, ale jest dobrze wyeksponowany, nienachalny, no i wybór miły. Warto tu zaglądać i ceny porównywać, bo niektóre są zaskakująco niskie. Ale średnia raczej do wyższych należy, więc nie na najchudsze portfele to sklep.

Towary sygnowane marką sklepu to spory wybór produktów częstozbywalnych. Jest więc mleko i jego przetwory, makarony i kasze, trochę warzyw z puszki, gotowych sosów, kawy i herbaty, soki, dżemy oraz słodycze, nawet lody.

Do tego potrawy gotowe: kanapki, pierogi itp. Produkty Piotr i Paweł mają dwie cechy wspólne: przyzwoite, dobrze prezentujące się opakowania oraz brak informacji o producencie. Szkoda, ale pewnie to działanie celowe. Kiedy w Biedronce albo Lidlu kupujemy produkty spożywcze, zawsze możemy się dowiedzieć, kto to wyprodukował i dlaczego jest to smaczne/niesmaczne (niepotrzebne skreślić). W PiP jest inaczej - nie wiadomo, kto za tym stoi, więc wszystkie zasługi/winy (jw.) bierze na siebie sklep. Po kilkudniowym testowaniu myślę sobie, że to źle. Ale po kolei.

Z różnych grup produktów najlepiej wypada nabiał. I mleko smaczne, i masło, i przede wszystkim doskonała - pozbawiona jakichkolwiek dodatków - maślanka (a taką paradoksalnie najtrudniej kupić). To właśnie po nią będę do Piotra i Pawła wpadał z pewnością. Gorzej wypada ser smażony z kminkiem, ale na jego obronę dodam, że ma z pewnością najwięcej kminku w serze spośród przetestowanych przeze mnie serków topionych tego typu. Więc jeśli smak sera nieważny, a kminek bardzo - marsz do PiP. Nabiał więc na plus.

Wędlin własnych sieć nie ma, ale ma np. rybki w puszce. Śledzia, makreli ani szprotek nie próbowałem, ale już pikantnej sałatce z makreli nie mogłem się oprzeć. Wiem, że nie wiem, co jem, że to taka rybna bajaderka, ale ja lubię, i już. Zresztą nauczyłem się kiedyś, że po bajaderce najłatwiej można rozpoznać poziom ciastek w cukierni. No więc tu jest dobrze. Sałatka rybna by PiP jest smaczna, dobrze, bo drobno, zmielona, nie za pikantna, odpowiednio pomidorowa. Dobra i w dobrej cenie. Domyślam się więc, że poziom rybek w puszkach jest, jak trzeba.

Nie najgorzej wypadają też konserwowe: groszek i kukurydza. Są OK, ale Bonduelle tak wysoko zawiesiło poprzeczkę, że od dłuższego czasu nikt nie jest w stanie nawet się do niej zbliżyć. Więc wprawdzie nieco taniej niż Bonduelle, ale i znacznie gorzej w smaku.

Może więc coś obiadowego? Piotr i Paweł oferuje własny wybór makaronów w różnych formach. Właśnie formy są chyba ich największym atutem: atrakcyjne świderki, nieco inne niż wszystkie, zabawnie karbowane rurki - jest w czym wybierać i zapewnić atrakcyjność na talerzu. A w smaku? Nic niezwykłego. Cena także raczej średnia, więc co miałoby zdecydować o zakupie? Chyba tylko to, że jesteśmy w tym sklepie, mamy ochotę na makaron i nie mamy swojego ulubionego. Albo spodobało nam się, jak wygląda.

Są i gotowe sosy: ten do spaghetti od biedy ujdzie - ot, zwyczajny, nieco dla mnie za kwaśny sos pomidorowy. Ten słodko-kwaśny to raczej do orientalnych potraw, ale niezbyt udany, więc ja drugi raz nie kupię. Pesto? W tej cenie niezłe, ale wybór dzisiaj jest tak duży, że wybiorę coś innego. Suszone pomidory mogą kusić tylko ceną Podobnie oliwa. Ale pokusa to tylko w tym sklepie - w innych jest taniej.

Największe rozczarowanie to potrawy gotowe. Sałatka jarzynowa, choć definitywnie nie taka zła, aż pływa w majonezie marnej jakości. Gdy otworzyłem pudełko z sałatką z tuńczykiem, instynkt kazał mi natychmiast zamknąć, ale rozum kazał spróbować. Oj, trzeba było kierować się instynktem, rozum jak zwykle mnie zawiódł i pół nocy walczyłem z moim biednym, utrudzonym przewodem pokarmowym. Sałatka jest okropna (makaronowo-tuńczykowa), niedobrze pachnie, fatalnie wygląda. Trzymaj się od niej z daleka.

Pierogi? Ich jedyną zaletą jest to, że się nie rozpadają. Innych zalet brak (a nie, przepraszam - jeszcze szybkie podgrzewanie w mikrofalówce), a spróbowałem i ruskich, i mięsnych. Bez smaku toto, bez wyrazu. A przecież i cebulkę zrumieniłem No, szkoda pieniędzy po prostu.

Kawa, herbata oferują taki sobie poziom. Herbatki wprawdzie chyba tylko owocowe, kawa tylko rozpuszczalna typu Gold, czyli taka, jaką w swojej ofercie mają nawet dyskonty, więc jest z czym porównać. Czym się więc różni kawa PiP od innych, z innych supermarketów? Tym, że jest o 3-4 zł droższa. A herbatki? Że są równie marne, jak wszędzie w tej cenie. Chcesz dobrej kawy rozpuszczalnej? Kup markową. Chcesz owocowej herbaty? Zrób sam.

Na deser też radzę wybrać się gdzie indziej. Miód gryczany, choć w zapachu obiecuje naprawdę dużo, smakiem nieco rozczarowuje. Powidła natomiast mają się dobrze, nie tak dobrze jak domowe, ale w sumie polecam. No i słodycze: herbatniki (kruche rożki i coś na kształt piegusków z żurawiną) znam lepsze i bynajmniej nie droższe. Wiśnie w czekoladzie? No, smaczne, ale przecież Jutrzenka czekoladę produkuje smaczniejszą. Został sok pomarańczowy. Na prawdziwy deser, bo pyszny. Po sok też będę wracał.

Pozostał duży niedosyt. Po co Piotr i Paweł to robią? Żeby mieć w sklepie trochę towarów w niższej cenie? Ale o niższym poziomie (z wyjątkami)? Pewnie tak, ale mnie to nie przekonuje. Wolę inne, markowe towary z półek tego sklepu i na pewno będę do nich wracał. I raczej (z wyjątkami) tylko do nich. A ty? Napisz: logo.testy@agora.pl

Produkty z marketu Piotr i Paweł, fot. JAROSŁAW MATUSZEWSKI; MATERIAŁY PRASOWE (montaż)Produkty z marketu Piotr i Paweł, fot. JAROSŁAW MATUSZEWSKI; MATERIAŁY PRASOWE (montaż)

1. Maślanka naturalna, 750 ml - 2,39 zł; 2. Oliwa extra vergine, 0,5 l - 16,99 zł; 3. Sok pomarańczowy, 1 l - 4,39 zł; 4. Sos do spaghetti, słodko-kwaśny, 520 g - 3,99 zł; 5. Herbatniki, 150 g - 2,39 zł; 6. Kawa rozpuszczalna, 200 g - 16,99 zł; 7. Herbata owocowa, 40 g - 2,39 zł; 8. Pierogi ruskie, z mięsem, 400 g - 5,49 zł; 9. Sałatka z tuńczykiem, 400 g - 9,59 zł; 10. Makarony czterojajeczne: rurki, świderki, 500 g - 4,49 zł; 11. Ser smażony z kminkiem, 200 g - 4,99 zł; 12. Sałatka z makreli, 120 g - 2,49 zł; 13. Powidła śliwkowe, 280 g - 3,99 zł; 14. Miód pszczeli gryczany, 500 g - 12,99 zł; 15. Pomidory suszone w oleju, 740 g - 17,99 zł; 16. Wiśnie w czekoladzie, 120 g - 5,99 zł; 17. Pesto alla genovese, 190 g - 6,99 zł