Wojtek Brzeziński: Jak rozpoznać wypalenie?

Jacek Walkiewicz, psycholog: - To jest taka synergia różnych czynników, które wpływają negatywnie. Po przekroczeniu jakiegoś punktu krytycznego ludzie mówią "to wszystko jest bez sensu", czują że są w niewłaściwym miejscu, ale często sami nie są w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie "jeśli nie to, to co w zamian?". Często na zewnątrz nie widać żadnych powodów do wypalenia: ludzie żyją w kochającej rodzinie, mają pracę, o której mówią, że ją lubią, ale wewnątrz czują się niespełnieni.

Ktoś jest bardziej podatny?

- Nasz układ nerwowy przez tysiące lat był przygotowany na reagowanie na różne zagrożenia. Kiedy pojawiało się zagrożenie - organizm stawał do walki, ale potem wracał do równowagi. Teraz zagrożenia są bardziej wirtualne: to obawa o pracę, o karierę. One są problemem wewnętrznym, ale i tak organizm pozostaje w trybie walki. I ten tryb nie ustępuje. Są ludzie o mniejszej lub większej odporności na stres, nowość i zmiany. I te predyspozycje są dodatkowo wzmacniane lub osłabiane przez doświadczenia życiowe, traumę, wychowanie w dysfunkcyjnej rodzinie. Wszystkie okoliczności potęgujące odczuwanie smutku, radości czy satysfakcji. 

Czy kiedyś było łatwiej?

- Mamy nadmiar wszystkiego. I tego, co miłe, i tego co niemiłe. Każdy z nas ma jakiś system odbioru bodźców i radzenia sobie z nimi. Ważne jest nauczyć się zarządzać tymi bodźcami. Tak, jak człowiek wie, że musi się napić kawy, bo zaśnie, tak powinien wiedzieć, żeby zrobić coś dla siebie - pójść na basen, poczytać książkę - bo w innym wypadku wybuchnie. Przy nadmiarze bodźców nawet wybór lodówki w sklepie może sprawić, że człowiek powie "mam tego dosyć". Pokolenie moich dziadków po prostu miało swoje obowiązki i je wykonywało. Dziś nie jesteśmy zaznajamiani z obowiązkami. Młodzi ludzie zamiast obowiązków mają tylko poczucie, że wokół nich dużo się dzieje. I wpajają sobie przekonanie, że jak dużo się dzieje - to jest dobrze. 

A to źle?

- Przychodzą takie momenty, że się nie dzieje dużo. Chodzi o to, żeby odkryć frajdę z cykliczności pewnych rzeczy. Ciągłe poszukiwanie bodźców prowadzi do zjawiska habituacji - organizm się przyzwyczaja i bodźce muszą być coraz silniejsze. Coś wiedzą o tym ludzie uzależnieni. Ale uzależnić można się nawet od marzeń. Mamy coraz mniej czasu, żeby pobyć sami ze sobą, mamy coraz mniejszy wgląd w to, co lubimy naprawdę, co jest nasze, a co zapożyczyliśmy od innych, bo pomyśleliśmy, że byłoby dobrze żyć jak oni. I czasami świadomie albo nie odkrywamy że coś jest nie tak.  Ludzie mają wtedy pomysły, żeby wszystko zmienić, wyjechać, rzucić, a często to nic nie zmienia, bo to ucieczka od siebie.

To jak w takim razie sobie radzić?

- Jeśli człowiek nie odkryje fundamentalnej odpowiedzi na pytanie "Kim jestem? Co mam do zrobienia?", to tożsamość buduje w oparciu o świat materialny, rzeczy, i w stanie przygnębienia zaczyna wydawać pieniądze: buduje dom, kupuje działkę, znowu się wprowadza w aktywność, żeby nie musieć słuchać, co woła do niego ze środka. Nasze ciało dobrze się orientuje w naszym stanie ducha. Jego reakcje bywają podpowiedzią, żeby się zatrzymać. Ale łatwiej iść do lekarza po coś, co sprawi, że nie będzie boleć, niż do psychologa, żeby spytać, co mówi mi wątroba, serce czy inny narząd. Ten czas rozgrzebywania jest mało przyjemny. Zanim człowiek się poskłada na nowo, musi przejść przez czas rozpadu. Dlatego większość z nas nie ma ochoty na taką terapię, tylko na przyspieszenie. Im szybciej będziemy biegli, tym więcej będzie nam się wydawało, że się dzieje. Tymczasem słowo "nuda" jest dziś powtarzane o wiele częściej, niż w moich czasach, kiedy z dzisiejszej perspektywy nic się nie robiło. Samemu musieliśmy sobie zorganizować czas na trzepaku, na rowerze czy przy kapslach. To wymagało kreatywności. Nie było telewizji, internetu, ale nie było też nudy, bo nuda to stan braku pytań, braku ciekawości. Gdy znika nuda - znika wypalenie.

Chcesz zdobyć zaproszenie na całodniowe szkolenie motywacyjne z Jackiem Walkiewiczem i Tomaszem Kammelem, które 19 czerwca odbędzie się w Warszawie? Dla naszych Czytelników mamy trzy takie wejściówki. Wystarczy, że weźmiesz udział w naszym konkursie, który ogłosiliśmy na Facebooku.

Tu znajdziesz regulamin konkursu