Film, który Cię zdenerwował? - "50 twarzy Greya", a nie widziałem go ani nie czytałem książki. Cierpię na modowstręt. Kiedy np. chodziłem do liceum, wszyscy zaczytywali się w Hłasce. Ja nie mogłem, więc nadrobiłem później. W tym przypadku zdaje się, że nadrabiać w ogóle nie będzie trzeba.

Przeklinasz? - Jak dwóch szewców kradnących sobie robotę.

Pierwszy film, na który poszedłeś do kina? - Zdaje się, że "Wejście smoka". Dostać się na niego było trudniej niż na wszystkie inne, choćby te z dużą liczbą scen erotycznych. Ktoś musiał załatwić mi bilet, a ja wchodziłem na seans na palcach, żeby wydawać się wyższym. Na kurs karate jednak już nie udało mi się dostać.

Co robisz, kiedy występ jest klapą? - Zatrzaskuję ją za sobą i idę dalej. Doświadczenie uczy, że kiedy czas minie, jedynymi ludźmi, którzy ją pamiętają, jesteśmy my sami.

Nad czym się nie zastanawiasz? - Nad zatrzymaniem się przed znakiem "STOP". To jedyny znak, który respektuję w każdej sytuacji. Z każdym innym kłócę się dość mocno.

Co mówisz częściej: tak czy nie? - Najczęściej mówię: "nie wiem". To zresztą niemiłosiernie męczące. Tak - zwykle sprowadza kłopoty, nie - bardzo ciężko mi przychodzi.

Najlepsza rada, jaką dostałeś od kogoś? - "Kiedy nie potrafisz w trzech słowach powiedzieć, o czym chcesz napisać - oszczędź ludzkości zastanawiania się nad tym, bo piszesz o niczym".

Cytat z filmu, który zapadł ci w pamięć na zawsze? - Londyn? Nie ma takiego miasta! Jest Lądek, Lądek Zdrój

Tylko jeden serial, który zabrałbyś na bezludną wyspę: - Najpierw musiałbym sprawdzić liczbę odcinków. Nie bardzo lubię oglądać filmy dwa razy, a na bezludnej wyspie musiałoby ich starczyć na długo. Problem w tym, że wtedy doszlibyśmy pewnie do "Mody na sukces", dlatego postawię na "The Downton Abbey".

Angelina Jolie czy Cameron Diaz? - Ostatnio przeczytałem gdzieś, jak ktoś porównał Cameron Diaz do słowackiego wina, które podbija podobno ostatnio europejskie rynki. Być może takie uzasadnienie nie jest wystarczające, ale przynajmniej ma ładny koloryt. Zdecydowanie Cameron.

Bohater filmu, z którym poszedłbyś na piwo? - Nie piję piwa. Lekarz zabronił. Do tego wolę nie spotykać się z osobami fikcyjnymi, a gdybym już musiał, wybrałbym jakąś postać z kina niemego. Nie jestem gadatliwy i nie bardzo lubię spotykać się z obcymi.

Ulubiony trunek? - Wino. Ripaso z dobrego rocznika. No, może jeszcze barolo.

Książka do pociągu? - "Kocia kołyska" Kurta Vonneguta. To zwierciadło niesamowitej inteligencji pisarza, który bombarduje nas ironią i absurdem. Kiedy się w niej zanurzysz i próbujesz oderwać, to tak jakbyś kończył jakiś etap podróży.

Internet to dla ciebie? - Codzienność. Chociaż kiedy z powodu jakiejś zawieruchy ostatecznie zabraknie nam prądu, bardziej przydatna będzie umiejętność krzesania ognia. Paradoksalnie, póki co, być może można się tego nauczyć właśnie z internetu.

. . .

Andrzej Piaseczny - pierwsze duże sukcesy odniósł z zespołem Mafia. Rzadko kiedy wokaliści odchodzący z popularnych zespołów robią wielkie kariery. A jemu się udało. Z Robertem Chojnackim nagrał "Sax & Sex", jeden z najpopularniejszych albumów w historii polskiej fonografii. Większość jego płyt pokryła się platyną, a niektórą mają status podwójnie platynowych. Wyśpiewał 30 przebojów. Zwykle sam, a czasem w świetnym towarzystwie Seweryna Krajewskiego. Zagrał Kacpra Górniaka w "Złotopolskich". Coś mu się nie udało? No, może występ na Eurowizji (20. miejsce na 23. startujących). Reszta to pasmo sukcesów. Jego nowa płyta "Kalejdoskop" w sprzedaży już od 24 marca.