Zwykli ciułacze wpłacili w zeszłym roku do funduszy ponad 11 mld zł (dwa lata temu 16 mld). Ta nowa kasa lądowała głównie w najbezpieczniejszych funduszach, czyli tych lokujących w obligacjach. Odważniejszego lokowania oszczędności wciąż się boimy. Jak się do tego zabrać? W pięciu krokach.

1. Najpierw poduszka, potem fundusz. Fundusze inwestycyjne - szczególnie te lokujące przynajmniej część pieniędzy w akcje - nie są dla każdego. O takiej formie inwestowania pomyśl wtedy, jeśli masz już zbudowaną poduszkę finansową (czyli zgromadziłeś i bezpiecznie ulokowałeś oszczędności o równowartości przynajmniej rocznego wynagrodzenia), a także systematycznie gromadzisz pieniądze na koncie oszczędnościowym na jednorazowe wydatki (ubezpieczenie samochodu, wakacje itp.). Jeśli masz inwestować bezpiecznie, musisz nastawić się na kilkuletni horyzont. Powinieneś więc być pewien, że przez ten czas nie będziesz potrzebował tych pieniędzy, by gasić pożary w domowym budżecie. Najlepiej jeśli systematycznie, raz w miesiącu lub raz na kwartał, będziesz wpłacać do funduszu pieniądze. To bezpieczniejsze niż ulokowanie większych pieniędzy od razu (uśredniasz cenę zakupu).

2. Bezpiecznie czy z dreszczykiem? Jeśli masz już "zaklepany" budżet na funduszowe inwestycje, to czas na podział pieniędzy pomiędzy dwie ich główne grupy: bezpieczne i agresywne. W kategorii bezpiecznych mieszczą się fundusze inwestujące w obligacje rządowe oraz na rynku pieniężnym (czyli w lokaty bankowe i bony pieniężne). Wśród funduszy "z dreszczykiem" masz do wyboru te lokujące w akcje spółek (krajowych lub z różnych części świata) lub w obligacje emitowane przez firmy. Fundusze pieniężne i obligacyjne najpewniej przyniosą nie więcej niż 4-6 proc. zysku.

Fundusze ryzykowne to istna karuzela. W zeszłym roku najlepsze były te inwestujące w Turcji - zarobiły ponad 30 proc. (ale dwa lata temu należały z kolei do najgorszych). Z kolei akcje amerykańskie dały zarobić 15-18 proc., a japońskie i azjatyckie - 15-20 proc. Polskie przyniosły kilka procent strat. Jaką część budżetu "funduszowego" jesteś w stanie przeznaczyć na inwestycje obarczone ryzykiem?

Uwaga! Ze względu na niekorzystną relację kosztów do zysku omijam szerokim łukiem fundusze mieszane, czyli łączące inwestycje bezpieczne i ryzykowne (czyli fundusze zrównoważone, stabilnego wzrostu). Swój prywatny portfel buduję wyłącznie z funduszy bezpiecznych i ryzykownych, bez opcji pośrednich.

3. Świat i ludzie, czyli patrzymy w globus. Które fundusze obstawić? To najtrudniejsza część roboty. Polskie czy te lokujące za granicą? A jeśli zagraniczne, to postawić na Azję czy Amerykę Południową, a może obstawić konkretny kraj lub branże (np. biotechnologie, farmaceutykę, technologie wojskowe). Im bardziej konkretny wybór, tym większe ryzyko, ale i wyższa nagroda w przypadku celnego strzału. Najprostszy pomysł: część pieniędzy lokuj w Polsce, część w spółki globalne (jakiś fundusz inwestujący w największe koncerny). Pomysł bardziej złożony: obstawić - poza Polską - dwa z czterech popularnych "makrorynków": USA, Ameryka Południowa, Azja, Europa. W Ameryce akcje wyglądają na drogie, ale i stan tej gospodarki jest najlepszy. W Azji inwestorów niepokoi zwalniający rozwój Chin, ale za rynek Indii czy Korei Południowej wiele obiecują. Ameryka Południowa to tańczące nad przepaścią Brazylia i Argentyna oraz bardziej perspektywiczny Meksyk. W Europie najtańsze akcje są w... Moskwie. Ale to rosyjska ruletka. Gwiazdami - według analityków - są Polska i Turcja. W moim prywatnym portfelu mam kilka funduszy polskich akcji, fundusze akcji środkowoeuropejskich i światowych rynków wschodzących.

4. Grunt to rodzinka. Wiesz już, gdzie zainwestujesz? Teraz ustal, z kim to zrobisz. Moją ulubioną bazą danych o funduszach jest strona www.analizy.pl. Znajdziesz tam zestawienia wszystkich funduszy, pogrupowanych na kategorie i ocenionych pod względem wyników. W każdej z kategorii, którą obstawiasz, wybierz fundusz, który niekoniecznie był najlepszy w ostatnim roku, ale ma dobre wskaźniki w dłuższym terminie, np. pięcioletnim.

5. Z planem taniej. Wybrałeś fundusz? Ustal, czy dysponuje on możliwością systematycznych wpłat i jakie z tego tytułu przysługują zniżki. Jeśli się da, kupuj jednostki uczestnictwa przez internet, omijając opłatę dystrybucyjną, pobieraną przez "naziemnych" sprzedawców. Wpłacaj systematycznie pieniądze, niezależnie od wyników generowanych przez fundusz (kiedy ceny spadają, kupujesz taniej). Pierwszą ocenę swojego funduszu zrób po roku - sprawdź, jak poradził sobie na tle innych podobnego typu. Jeśli wlecze się w ogonie, a po kolejnym półroczu też sobie nie poradził, nie wahaj się zmienić go na inny.

Im dłużej inwestujesz, tym mniej ryzykujesz.

Jakiś czas temu firma brokerska Open Finance przeanalizowała stopy zwrotu funduszy z 15 lat. Policzyła wyniki funduszy w kolejnych, następujących po sobie okresach. Gdy dla funduszy akcji polskich te okresy ustawili na 12 miesięcy, to z 180 obliczeń w 126 przypadkach odnotowali dodatnią stopę zwrotu. Oznacza to ok. 30-proc. prawdopodobieństwo, że inwestycja trwająca rok przyniosła stratę. Ale już wśród inwestycji trwających cztery lata stratą zakończyło się nieco ponad 23,4 proc., a przy okresach pięcio- i sześcioletnich - ok. 20-21 proc. inwestycji. Badając średnie kroczące stopy zwrotu dla okresów siedmioletnich, analitycy otrzymali tylko 10 proc. wyników zakończonych stratą.

Wniosek: im dłuższa jest twoja inwestycja w funduszu, tym mniejsze ryzyko, że na niej stracisz. A przynajmniej taka zasada obowiązywała w przeszłości.

Fundusze dla opornych

Co to jest fundusz inwestycyjny? Fundusz inwestycyjny to "worek" pieniędzy, którym opiekują się zarządzający. Każdy i w każdej chwili może dorzucić do tego worka swoją część. W zamian dostaje coś w rodzaju cegiełki potwierdzającej udział w funduszu. Z tą cegiełką możesz w każdej chwili przyjść do funduszu i poprosić o zwrot wpłaconych pieniędzy.

Dlaczego można zarobić więcej niż w banku? Wkładając pieniądze do banku, godzisz się na określone, z reguły niewysokie, odsetki. Bank zarabia na obracaniu twoimi pieniędzmi, ale nie dzieli się z tobą tym, co zarobi ponad oprocentowanie lokaty. To dla banku czysty zysk. Z kolei wkładając pieniądze w fundusz, nigdy nie wiesz, ile zarobisz. Ale za to masz gwarancję, że fundusz odda ci prawie cały zysk, który wypracuje, obracając twoimi pieniędzmi. Pobierze tylko prowizję.

Ile kosztuje fundusz? Prowizje dzielą się na dwa rodzaje. 1. Prowizja manipulacyjna - płacisz ją tylko raz, przy zakupie jednostek uczestnictwa (maks. 5,5 proc.). 2. Opłata za zarządzanie - wynosi do 4 proc. rocznie i jest potrącana codziennie przez fundusz (wartość twoich udziałów już ją uwzględnia).