Historia okładzin stosowanych w Bentleyu zaczyna się w Ameryce Północnej, gdzie poszukiwacze drzew przemierzają setki kilometrów, by znaleźć odpowiedni egzemplarz dębu czy orzecha. Szczególnie ceniony jest materiał z narośli tworzących się na pniach tuż przy samej ziemi. To w nich można znaleźć najbardziej oryginalny rysunek słoi. Pień takiego drzewa kosztuje nawet 50 tys. dolarów.

Wyselekcjonowany materiał trafia do firmy Eurogroup Belcaire. W fabryce pod Walencją drewno jest suszone i czeka na nabywców. Takich jak Adrian Minshull, który od 17 lat zajmuje się wybieraniem surowca dla Bentleya. Z jednego pnia powstaje zaledwie 10-15 kompletów okładzin. Zatrudnionym przy ich produkcji rzemieślnikom nie wolno w pracy nosić przedmiotów ani ubrań, które mogłyby zarysować drewno. Od wybrania odpowiedniego drzewa do zamontowania okładziny w samochodzie mija nawet kilkanaście lat.

Nieoficjalnie mówi się, że drewno składowane na potrzeby bieżącej produkcji w angielskiej fabryce w Crewe jest warte 250 tys. funtów.

bentley, auto, luksusowe

Podobnie jest ze skórą. Hodowane we Włoszech krowy od cielęcia otoczone są miękkimi przedmiotami, żeby nie zniszczyły przyszłych obić luksusowej limuzyny. 18-krotnie wyprawiona skóra jest konfekcjonowana pod nadzorem komputera, który znajduje najbardziej podobne do siebie kawałki. Ostatni etap kontroli jakości jest dosyć staromodny. Na gotowym fotelu siada 25 tysięcy razy słusznych rozmiarów pracownik. Nic dziwnego, że wykonanie jednego egzemplarza Bentleya Continental GTC trwa 170 godzin. Dla porównania produkcja Nissana Micry zajmuje 8 godzin.

bentley, auto, luksusowe

 

Powiew luksusu

Wystarczy usiąść za kierownicą auta, aby docenić wyjątkową jakość i staranność wykonania. W środku konsoli tkwi piękny zegarek (Breitlinga, a jakże), a cięgna sterowania klimatyzacją wyglądają, jakby zostały przeniesione z lat 20. XX w., kiedy to angielska marka odnosiła największe sportowe sukcesy. Fotel ma ponoć ponad 800 kombinacji masażu, a przy opuszczonym dachu można włączyć ciepły nawiew na szyję. A jakby tego było mało, silnik również robi wrażenie. Ten jeden z niewielu produkowanych na świecie silników dwunastocylindrowych (tak naprawdę to dwie połączone 6-cylindrowe jednostki) jest ręcznie składany w Crewe i generuje moc 575 KM. Plus moment obrotowy 700 Nm, plasujący się gdzieś pomiędzy osiągami silników furgonetki a ciężarówki. To zupełnie wystarczało, bym na krętych chorwackich drogach Istrii czuł się jak niezwyciężony zdobywca. 4,8?s do setki mówi samo za siebie. Zawieszenie ma nieco plebejską proweniencję, bo pochodzi z Volkswagena Phateona, ale dzięki napędowi na wszystkie koła i ogromnym 21-calowym felgom jest niezwykle stabilne i ciche. Zresztą cisza, spokój i komfort to określenia, które najlepiej charakteryzują jazdę tym samochodem. W sumie - gdybym miał kilkadziesiąt milionów złotych, jeden z nich chętnie wydałbym właśnie na continentala GTC, bo to samochód na każda okazję. Szybki, piękny, wygodny i wszechstronny.

bentley, auto, luksusowe

Bentley Continental GTC

Cena: od 253 000 euro

 

 

Chińczycy trzymają się mocno

W dobie oczekiwania na kolejną fazę światowego kryzysu gospodarczego nawet Bentley może obawiać się o swoją przyszłość. Nastroje w firmie są jednak optymistyczne, głównie dzięki uwielbiającym luksus bogatym Chińczykom. Chiny to najszybciej rosnący rynek Bentleya, ale też rynek specyficzny. Szef marketingu Szkot Alasdair Moray Stewart powiedział mi, że zdarza się, iż do salonu przychodzi klient z torbą pełną pieniędzy, który chce kupić samochód od ręki. Niewiele ma to wspólnego z tradycją firmy wytwarzającej samochody niemal wyłącznie na zamówienie. Jednak klient nasz pan, więc w Chinach dilerzy zawsze mają pod ręką kilka gotowych egzemplarzy. Czarnych i z czarną tapicerką, bo takie właśnie wersje najlepiej sprzedają się w Państwie Środka. Szefostwo firmy nie widzi zresztą w kryzysie wielkiego zagrożenia. W świecie, gdzie bogaci stają się coraz bogatsi, a liczba milionerów rośnie jak grzyby po deszczu, zawsze znajdą się chętni na tak prestiżowy produkt, jak continental GTC. Zapytany o perspektywy sprzedaży szef Bentleya Wolfgang Duerheimer przypomina historię pierwszego porsche 911. Pojawił się na rynku na początku lat 60. XX w., kiedy Niemcy dopiero co otrząsnęły się z powojennego kryzysu. Jego wyjątkowo paliwożerna wersja 911 Turbo miała z kolei swoją premierę w czasach pierwszego kryzysu paliwowego. I co? I nic, klientów nie brakuje do dzisiaj. Duerheimer chciałby, by continental był taką Bentleyowską dziewięćset jedenastką. Można mu wierzyć. W czasach gdy pracował dla Porsche, przekonał niedowiarków do uruchomienia produkcji modeli Cayenne i Panamera. Oba okazały się strzałami w dziesiątkę.

 

 

Za pomoc w realizacji materiału dziękujemy jedynemu w Polsce przedstawicielowi marki Bentley.

Tekst: Cezary Jęksa

Zdjęcia: materiały prasowe (montaż)

 

Zobacz też na Logo24:

samochody

Niemcy pachnące benzyną

Byłem w kolebce. Nie naszej cywilizacji, bo na ulicach Aten ostatnio zbyt gęsto latają kamienie, ale motoryzacji.

GSM vs TMC - Systemy antykorkowe

Na polskich drogach od dawna jest tłoczno, ale producenci systemów nawigacyjnych spali. Naraz ruszyli z piskiem opon. Opracowują kolejne systemy omijania korków i optymalizacji trasy. Sprawdziliśmy je wszystkie!

10 x rajdowi mistrzowie

Wybór dziesięciu najwybitniejszych polskich kierowców rajdowych nie jest prosty. Zwłaszcza jeśli chcemy uwzględnić nie tylko wymierne osiągnięcia, ale również osobowość, talent i tzw. faktor X zawodnika.

W co się bawić, panowie

MINI właśnie świętuje sprzedaż 2 milionów samochodów nowej generacji miniaka. Z tej okazji sprawiło sobie i swoim fanom nową zabawkę. Model coupé to najbardziej męski i rozrywkowy samochód tej marki.