Poruszył Pan bardzo poważny problem: temat związków, w których druga osoba nie stroni od tego typu używek, to twardy orzech do zgryzienia. Najlepiej jak zostanie rozwiązany, lub przynajmniej podjęty, na samym początku znajomości. Jeżeli nie uznaje Pan palenia, proszę jasno to wyartykułować - oczywiście najważniejsza jest w tym wypadku forma. Żeby nie być postrzeganym jako rycerz udający się na krucjatę - a bardziej Indianin pragnący wypalić fajkę pokoju (tyle, że bez fajki) - proszę spokojnie przedstawić swoje argumenty. Nie czuje się Pan dobrze w otoczeniu papierosów, dymu, zapachu tytoniu i obawia się nie tylko o swoje zdrowie jako biernego palacza, ale i o zdrowie drugiej, bliskiej Panu osoby - najważniejszy będzie w tym wypadku rozsądny dyskurs i zaproponowanie konkretnych rozwiązań. Odzwyczajanie się od palenia papierosów może być bardzo kłopotliwe i stresujące dla obojga partnerów - o ile druga osoba w ogóle podejmie wyzwanie. Można również spróbować na?początku demokratycznego rozwiązania, wprawdzie nie jest najdoskonalsze - tak jak sama demokracja - np. zaproponować wybieranie sali na przemian, raz dla palących, raz dla niepalących - choć problemu to z pewnością nie rozwiąże, niemniej może uzmysłowi partnerce, jak ważny dla Pana jest to temat i jak bardzo Panu zależy nie tylko na swoim samopoczuciu, ale i jej zdrowiu. Jeżeli to nie poskutkuje, trudno. Nikogo nie można na siłę uszczęśliwiać. Choć ja, dzięki krucjatom mojej żony, wybieram już tylko sale dla niepalących. Za co jej serdecznie dziękuję.

Na pytania odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety

 

Rysunek: Jacek Gawłowski

Zdjęcie: Albert Zawada