Ikoną motoryzacji SL jest już od dawna. Jego protoplasta Gullwing ze swoimi niesamowitymi, otwierającymi się do góry drzwiami należy do najlepiej rozpoznawalnych samochodów sportowych w historii. Jak to się zdarza, drzwi w kształcie skrzydeł mewy nie były wcale fantazją projektantów. Po prostu by nadać autu konieczną dla sportowego bolidu sztywność, wyposażono je w bardzo wysokie progi. Normalne drzwi do takiej konstrukcji nie pasowały. Każda następna generacja SL była bardziej luksusowa, komfortowa i szybsza.

Każda z nich była też świadectwem swoich czasów. Wikipedia wylicza aż 16 filmów i seriali, w których te mercedesy ?zagrały?. Jeżeli los czy praca obdarzyły cię wystarczającą ilością pieniędzy, by bez niepokoju myśleć o przyszłości, to wcześniej czy później Mercedes SL stawał się dla ciebie jednym z samochodów, których posiadanie gwarantowało, że ty i wszyscy wokoło będą wiedzieli, że dobrze ci się wiedzie. Samo posiadanie takiego auta zazwyczaj wystarczało przeciętnemu właścicielowi (o ile w tym przypadku można mówić o przeciętności), by się wyróżnić z tłumu, ale np. twórca potęgi Apple'a Steve Jobs, by uniknąć używania tablic rejestracyjnych, co pół roku wymieniał srebrnego SL 55 AMG w firmie leasingowej na nowy. Kalifornijskie prawo pozwala jeździć nowym samochodem bez tablic najwyżej przez sześć miesięcy.

Samochody: Mercedes SL, samochody, Mercedes

Ponadczasowy hit

Drogi, technicznie wyrafinowany i stylowy Mercedes SL był zawsze obiektem westchnień ludzi, których los głaskał po głowie


Odchudzanie

Nowa generacja SL ma być wielkim powrotem do sportowej tradycji. Zaczęto od wagi. Wszak akronim SL znaczy po niemiecku Sports Leicht. Wynik może nie jest olśniewający, bo auto waży 1785 kg, ale to 125 kg mniej od porównywalnego modelu poprzedniej generacji. Ten efekt osiągnięto głównie dzięki zastosowaniu aluminium. W sumie mniej niż 10 procent samochodu wykonano ze stali. Kolejny ukłon w stronę sportowych aspiracji to nowy, ośmiocylindrowy silnik o pojemności 4,6 litra. Mimo mniejszej pojemności osiąga moc większą o 12 procent (435 KM) niż ?ósemka? w poprzednim SL 600. Efekt to ?setka? w 4,6 s. Oczywiście, nowy silnik spala też mniej paliwa. Sylwetka została skrojona zgodnie z najnowszą modą a la mercedes. Projektanci pełnymi garściami czerpali z historii modelu i marki, ale całość prezentuje się nowocześnie, co w przypadku mercedesa oznacza, że sylwetka jest dosyć agresywna i pełna organicznych linii. Wystarczy spojrzeć na pionowy, duży grill, długą maskę i muskularny tył. Znajdziemy tu sporo zapożyczeń z naprawdę sportowego modelu SLS. Na przykład boczne wloty powietrza i parę detali w środku.

Nad wyposażeniem samochodu nie ma się co rozwodzić. SL wyposażono we WSZYSTKO, co jest potrzebne do szybkiej i komfortowej jazdy. Pozwolę sobie tylko wspomnieć o trzech gadżetach wymyślonych przez pomysłowych Niemców. Na kolana rzucił mnie pomysł wykorzystania pustej przestrzeni w aluminiowej strukturze podnóżka pod lewą stopę kierowcy jako pudła rezonansowego głośnika sytemu audio. W swoim dążeniu do zapewnia maksymalnego komfortu konstruktorzy zainstalowali spryskiwacze w wycieraczkach. Nie wypada przecież, by choćby kropla płynu do spryskiwaczy spadła na głowę pasażerów takiego kabrioletu. Polubiłem też udawane kopnięcie w tylny zderzak, które otwierało bagażnik. Zbliżasz nogę, a klapa unosi się w górę. Pakuję więc torbę do środka i ruszam w drogę.

Samochody: Mercedes SL, samochody, Mercedes, Celebrytowóz - Mercedes SL

Celebrytowóz

Przez 58 lat historii modelu mercedesami SL pierwszych sześciu generacji po filmowych planach jeździła cała plejada gwiazd. Wystarczy wymienić Grace Kelly, Audrey Hepburn, Alberta Finneya, Richarda Gere'a, Eddiego Murphy'ego, Clinta Eastwooda, Charliego Sheena, Meryl Streep, Samuela L. Jacksona, Jima Carreya i Ewana McGregora.

 

Droga na południe

Jazdy zorganizowano na południu Hiszpanii, pomiędzy Malagą a sławnym kurortem w Marbelli. To dobry wybór. O emeryturze spędzonej w blasku słońca w tych okolicach marzą tysiące Europejczyków. Jest tu wszystko, co zamożny emeryt potrzebuje do życia; przyjazny klimat, dobre jedzenie i niezliczone pola golfowe. Tych ostatnich jest tak dużo, że piłki golfowe sprzedaje się wprost z samochodów zaparkowanych przy drogach, tak jak u nas jabłka czy arbuzy. Na ulicach niemiecki czy angielski słychać prawie tak samo często jak hiszpański. Mercedes SL pasuje jak ulał do tej kosmopolitycznej okolicy. Z odkrytym dachem sunę po głównym bulwarze Marbelli i pasę się zaciekawionymi spojrzeniami przechodniów. Za każdym razem, gdy jadę mercedesem wyższej klasy, zastanawiam się, jak oni to robią, że wszystkie modele zachowują pewien określony poziom komfortu jazdy. Czy jest to dziki i narowisty SLS czy terenowy GLK, to bez względu na wielkość kół czy twardość ustawienia zawieszenia przy wolnej jeździe czuję się trochę, jakbym jechał znaną każdemu kremową taksówką klasy E. Siedzenia zaprojektowano pod amerykańskie gusta, bo są wystarczająco obszerne, by pomieścić nawet najbardziej zagorzałych wielbicieli hamburgerów. Podoba mi się też rozrzutne użycie dobrej jakości skóry i drewna. Do tego zestawu dobrze pasuje siedmiobiegowa automatyczna skrzynia. Silnika prawie nie słychać, ale wystarczy musnąć stopą pedał gazu, by poczuć jego prawdziwą moc. Za chwilę będzie okazja sprawdzić, ile sportowej duszy zostało w tej luksusowej limuzynie. Mijam ostatnie osiedla z dziesiątkami pustych mieszkań niesprzedanych z powodu kryzysu na rynku nieruchomości i wjeżdżam w góry. Moje pierwsze wrażenie z szybkiej jazdy jest takie, że wydaje się, iż silnikowi nigdy nie brakuje mocy. Może wynika to z tego, że żaden ze mnie rajdowy kierowca, ale ani razu nie miałem wrażenia, że benzynowa ?ósemka? osiągnęła granice swoich możliwości. Ponad czterysta mechanicznych koni i 700 Nm przy 1800 obrotów robi swoje. Na krętych, ale dobrych drogach samochód nie miał problemów z trakcją. Na szybko przejeżdżanych zakrętach nadwozie nie przechylało się na boki. Nawet mocno rozgrzane hamulce były nadal dobrze wyczuwalne i skuteczne. Bardzo bym chciał do czegoś się przyczepić, ale to naprawdę trudne. Ale jeżeli nawet dziennikarze słynącego z niezależności brytyjskiego miesięcznika ?Top Gear? piszą o Mercedesie SL: ?To archetyp. Precyzyjny, szybki, kompletny. Byłoby wspaniale go mieć i doceniać?, to ja się poddaję. Największy problem może być z tym ?mieć?, bo najtańsza wersja SL kosztuje 431 tysięcy złotych. ?Oh, Lord won't you buy me Mercedes-Benz?? chciałbym powtórzyć za Janis Joplin. Oczywiście w wersji SL.

 

 

Czytaj też na Logo24:

Top 10: legendarne samochody

Rolls-Royce: legenda, a nie samochód

samochody, logo z klasą, Rolls-Royce: legenda, a nie samochód

Podróż do Wenezueli: dżungla i sztuczne piersi

podróże, ameryka południowa, Podróż do Wenezueli: dżungla i sztuczne piersi