Już sam fakt, że wspomina Pan o dyskomforcie związanym z niemożnością udzielenia pomocy, stawia Pana w dalekiej odległości od słowa gbur. Jeśli Panu bardzo zależy, by pomóc towarzyszce podróży, może Pan w tej sytuacji skorzystać ze swojego refleksu, pomysłowości i odrobiny poczucia humoru.

Myślę, że w podobnej sytuacji można by było poprosić współpasażerkę, by chwilę poczekała z podnoszeniem bagażu, Pan wytłumaczyłby, bez zbytecznego zagłębiania się w szczegóły, że z przyjemnością pomógłby, ale ostatnia partyjka krykieta okazała się niezbyt łaskawa dla Pańskiego mięśnia dwugłowego. Potem zaproponowałby Pan udanie się po pomoc do następnego przedziału. Dama mogłaby się z grzeczności opierać, zrobiłby Pan to jednak tak szybko, że nie zdążyłaby skutecznie zaprotestować.

Pod koniec podróży należałoby ponownie poprosić o wsparcie drugi przedział, a na odchodnym wyrazić nadzieję, że gdy jeszcze raz będzie miał Pan przyjemność podróżować z właśnie poznaną damą, walizką zajmie się Pan osobiście.

 

 

Na pytania odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety