Klaudia Halejcio* - na pozór delikatna, nieco skryta młoda aktorka stanowi niezwykłe połączenie dziewczęcości z siłą dojrzałej kobiety. Nie dajcie się zwieść, kiedy oglądacie zdjęcia tej drobnej 22-latki. Wystarczy zamienić z nią kilka zdań, by przekonać się, że to ambitna, silna i przebojowa aktorka. Pewna swoich atutów, ale i świadoma tego, że choć gra od dziecka, jest jeszcze u progu kariery.

Właśnie dlatego odrzuca kolejne propozycje rozbieranych sesji w pismach dla facetów: - To nie jest moment w mojej karierze, żeby się rozbierać przed obiektywem. Mam jeszcze wiele do pokazania jako aktorka. Moja fizyczność 22-latki jest taka oczywista. Rozbierane zdjęcia dojrzałych kobiet są według mnie dużo ciekawsze, na przykład taka Bellucci.... - mówi.

Co oczywiście nie przeszkodziło rozebrać jej się w teatrze. Ale to zupełnie inna bajka. Premierowy spektakl, trzęsą się jej ręce. Za chwilę publiczność zobaczy ją nago. - Powiedziałam sobie: Klaudia, weź się w garść. To pomogło, bo jestem silna. Kompletnie zapomniałam, że jestem w teatrze, po prostu totalnie weszłam w swoją postać - wspomina.

Ten sam patent zastosuje, jeśli potwierdzą się plotki, że Woody Allen kręci swój nowy film w Krakowie. - Zrobię wszystko, żeby zagrać w tym filmie. Kocham kino Allena, jego seksapil, inteligencję - mówi Klaudia. Załóżmy, że Allen przyjeżdża do Krakowa za tydzień. Halejcio kupuje bilety na samolot i godzinę później już tam jest.

- Od ?dzień dobry? wcielam się w postać ze scenariusza. Wyrzuci mnie za drzwi, to wejdę oknem. Za wszelką cenę muszę zagrać w tym filmie - zapowiada, a w jej głosie dźwięczy determinacja.

Trochę inaczej było, gdy jako 10-latka poszła na casting do ?Złotopolskich?. Zdała się na przypadek, nie planowała, że dostanie rolę. Ma dziewczyna dar. Od reżyserów słyszy, że jest lepsza niż niektóre dyplomowane aktorki.

- Wystarczy, że trzy razy przeczytam scenę i już wiem, jak ją zagrać. Kiedy jeszcze mama była moją agentką, powtarzałyśmy razem każdy tekst. Teraz mam łatwość uczenia się scenariuszy - opowiada Klaudia.

Dzisiaj jej agentem jest kto inny, a ona pomaga rodzicom finansowo. I parę razy się zastanowi, zanim lekką ręką wyda pieniądze. - Czasem przez trzy dni nie odrywam metki z nowego ciucha. Analizuję. Pewnie dlatego, że od dziecka mama trzymała rękę na tym, co zarabiałam - zastanawia się głośno.

Jak potrzebowała nowych butów czy plecaka, to rzecz jasna rodzice jej kupowali. I zawsze powtarzali, że kupowanie kolejnych rzeczy nie jest w życiu najważniejsze. Może dlatego Klaudia najchętniej wydaje pieniądze na naukę. Teraz odkłada na warsztaty teatralne (?są bardzo drogie?) i na szkołę kulinarną w Tajlandii.

Ale zanim tam pojedzie, by zgłębiać tajniki tajskiej kuchni, podłapie parę przepisów od kolegi, który gotuje w znanej warszawskiej restauracji. Realizuje się też kulinarnie na swoim blogu Klaudiahalejcio.com.

- Nie, to nie mój chłopak - śmieje się. - Zresztą i tak bym nie powiedziała. Nikt się nie dowie, co się dzieje w moim prywatnym życiu. Za wszelką cenę będę je chronić - zarzeka się.

Raz poszła na imprezę ze swoim partnerem i żałuje tego do dziś. - Dostaję wiele miłosnych maili, najwytrwalsi piszą do mnie codziennie. Ale teraz jestem sama. Mam dość sprzeczne wyobrażenie o swoim wymarzonym facecie. Chciałabym, żeby był zarazem ciepły i stanowczy. Żeby był marzycielem, a zarazem twardo stąpał po ziemi i doskonale wiedział, że chce. Chyba oczekuję czegoś, co w przyrodzie po prostu nie występuje...

* Klaudia Halejcio - urodziła się w Warszawie w 1990 roku. Wychowała się na scenie - zaczynała jako 4-latka w reklamach, potem trafiła na deski Teatru Rozmaitości. Grała w takich serialach, jak ?Złotopolscy? (od 10. do 18. roku życia), ?Pierwsza miłość?, ?Hotel 52?, ?Na dobre i na złe? i ?Na Wspólnej?, oraz w reklamach, m.in. Banku PKO z Szymonem Majewskim. W tym roku debiutowała na wielkim ekranie w filmie Patryka Vegi,, Last Minute?. Studiuje psychologię społeczną ze specjalizacją z seksuologii na SWPS w Warszawie. Waży 55 kilogramów, mierzy 171 centymetrów. W wolnych chwilach maluje i odnawia stare przedmioty.