Nieważne, teraz muszą się rozpychać wśród tłumu japońskich, europejskich i amerykańskich samochodów. I3 w niczym nie przypomina mi bmw. No, poza przodem z charakterystyczną osłoną w kształcie nerki i przednimi reflektorami.

Sylwetka jest zwarta, bo auto ma się poruszać głównie po mieście. Pełne naładowanie baterii wystarcza do przejechania 130-160 km (wiele zależy od stylu jazdy), co według badań rynkowych wystarczy średnio na dwa dni.

Sportowe geny marki znajdziemy, na szczęście, w osiągach. Napęd ma bardzo przyzwoitą moc 170 KM, a producent obiecuje przyspieszenie do setki w 7 sekund. Dla mnie to znakomity wynik (jak na miejski, elektryczny pojazd).

BMW i3fot. BMW