Wydawana od 1999 r. seria "Tony Hawk" to jedna z najpopularniejszych gier zręcznościowych na konsole. Premiera najnowszej wersji w jeden weekend trafiła do rąk 120 tysięcy Amerykanów. Przez 15 lat gra sprzedała się w milionach egzemplarzy. - Myślę, że ta seria odniosła sukces, bo jej zasada odzwierciedla to, co jest najważniejsze w jeździe na desce: możesz odnaleźć wciąż nowe wyzwania dla siebie samego - mówi żywy Tony Hawk w studiu telewizji CNBC. - Możesz osiągnąć wszystko, stanąć na podium, znać niesamowite triki, ale wciąż możesz się doskonalić, poprawić lub stworzyć coś nowego.

To nie tylko zasada jazdy na desce. To życiowe hasło Tony'ego.

DESKA BEZ ZASAD

Jego rodzice wiedli spokojne, komfortowe i przewidywalne życie. W każdym razie do chwili, w której Tony przyszedł na świat. Wtedy harmonia panująca w domu państwa Hawk legła w gruzach. Wszystko musiało być tak, jak chciał syn, który posłuszeństwo rodziców wymuszał płaczem.

Mimo że ojciec był pilotem wojskowym, weteranem II wojny światowej i wojny w Korei, to był daleki od stosowania jakiekolwiek dyscypliny wobec czwórki dzieci. Obydwoje z żoną wyznawali zasadę, że dziecko należy wspierać w każdym podejmowanym przez nie działaniu. I to uratowało Tony'ego. Szkoła okazała się dla niego horrorem. Potrzebną do życia wiedzę czerpał z "Ulicy Sezamkowej". Chłopak nie był w stanie usiedzieć w ławce dłużej niż kwadrans. Jego ręce nieustannie wybijały jakiś rytm, między lekcjami biegał po stołach, wspinał się po schodach, rozpędzał się i skakał po ścianach. Psycholog rozpoznał u niego zespół ADHD, ale w testach na inteligencję chłopak miał ponad 140 punktów. Nauczyciel powiedział rodzicom, że o ile Tony ma umysł dwunastolatka, to ciało ośmiolatka.

Mama próbowała go ucywilizować, posyłając na naukę gry na wiolonczeli. Z kolei ojciec uważał, że najlepszym rozwiązaniem dla nadpobudliwego dziecka będzie sport. Jednak Tony'ego szybko znudziła koszykówka, a potem baseball. Nie miał cierpliwości, by wysłuchać do końca trenera.

- Zainteresowałem się deskorolką, bo nie umiałem się odnaleźć w grach zespołowych, gdzie były określone zasady. Na desce możesz robić, co ci się żywnie podoba. W jakikolwiek sposób. W jakimkolwiek stylu. Nie musisz nikogo słuchać, nie musisz się liczyć z resztą zespołu. W nieskończoność też możesz poprawiać wyniki.

JAK ZROBIĆ OBRÓT?

Nikt do końca nie wie, skąd się wzięła deskorolka. Pewien korespondent wojenny podobno widział chłopca jadącego na desce w wyzwolonym przez aliantów Paryżu w 1944 r.

Inni mówiąc o początkach, wskazują na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, słoneczną Kalifornię i surferów, którzy gdy nie było wiatru i fal, przypinali do swych desek kółka i dążąc do doskonałości, do upadłego ćwiczyli jazdę po nadmorskich deptakach. Pewną popularność deska zdobyła dopiero w połowie lat 70. ubiegłego wieku. Organizowano zawody, w których brało udział po kilkuset uczestników. Pojawili się pierwsi zawodowi skaterzy, place z rampami i torami do jazdy. Ale jeszcze w latach 80. jazda na deskorolce nie była tak popularna jak dzisiaj. Koledzy ze szkoły dokuczali Tony'emu, bo jazda na desce interesowała wyłącznie tych, którzy na niej jeździli.

Tony starał się robić to, co było najtrudniejsze i najmniej oczywiste. Gdy tylko stanął na pożyczonej od starszego brata desce, od razu się zapytał: "Jak zrobić obrót?". Codziennie godzinami ćwiczył skoki i obroty na rampie zbudowanej przez ojca. Gdy tylko mógł, jechał na profesjonalny plac. Był zawzięty, potrafił pięćset razy z rzędu ćwiczyć ten sam układ, by dojść do perfekcji. Poza tym miał idealne warunki fizyczne - długie ręce i nogi, przy niewielkiej wadze.

- Przypominałem coś w rodzaju chodzącego makaronu - oceni siebie po latach.

CUDOWNE DZIECKO ŚWIATA

Dla Hawka jazda na desce była przede wszystkim stylem życia. Plac ćwiczeń był nie tylko areną sportową, ale przede wszystkim miejscem spotkań osób, które myślą podobnie. Chcą po prostu wykonać jak najdziwniejszą akrobację, nie odrywając nóg od deski.

- To dziwne środowisko. Najpierw spędzamy razem całe tygodnie na wspólnej zabawie, a w pewnym momencie przychodzą zawody i startujemy przeciw sobie - śmieje się.

Pierwsze zawody wygrał w wieku 12 lat. Zawodowcem został trzy lata później.

- Przede wszystkim dlatego, że brakowało profesjonalistów. Dokooptowano mnie więc do zespołu, z którym jeździliśmy po całej Ameryce - komentuje początki kariery.

Jak na nastolatka zarabiał bardzo przyzwoite pieniądze na kontraktach sponsorskich. 1000-1500 dolarów miesięcznie, tyle, ile kosztuje kilkuletnia honda civic, którą kupił w prezencie rodzicom. Spływają zaproszenia do telewizji, w Japonii jest gwiazdą show "Cudowne dziecko świata". Nie kończy jeszcze średniej szkoły, gdy wyprowadza się od rodziców do kupionej za ponad 100 tys. dolarów rezydencji. Popularność deski rośnie, wzrastają dochody. Na zawody przychodzą coraz większe tłumy. Deska jest podstawowym futurystycznym pojazdem nastolatków w kultowym filmie "Powrót do przyszłości". Tony Hawk razem z kolegami występuje w "Akademii policyjnej 4". Chodniki zalewają deskorolki. Mówi się o narodzinach młodzieżowej subkultury. Młodzi zawodnicy są idolami dla rówieśników. Choć jego zespołowi konkurencja wytyka, że nie są zbyt cool i są zbyt grzeczni, bo nie piją i nie palą.

Ale na podwórkach i placach tysiące dzieciaków pragą powtórzyć nowy numer, który widziały w telewizji. Tony zdobywa tytuł najlepszego skatera na świecie, wykonując obrót 540 stopni, a więc półtora obrotu w locie.

JESZCZE 180 STOPNI...

I nagle deskorolki znikają z ulic. Z niewytłumaczalnych przyczyn moda umiera. Może rynek się nasycił? Może pojawienie się komputerów zatrzymało nastolatków w domach. Tony traci kontrakty reklamowe. Lexusa zamienia na starą hondę. Wbrew rynkowi pieniądze inwestuje we własną firmę produkującą (a jakże by inaczej) deskorolki.

- To był bardzo ciężki czas - wspomina. - Po tylu latach wiedziałem, że tak bardzo kocham jazdę na desce, że nikt mi nie musiał płacić, bym to robił.

Ratuje go telewizja, która zaangażowała się w organizację pokazów sportów ekstremalnych i do nich - obok akrobacji na rowerach BMX i skoków motocyklowych - dołączyła jazda na desce. Reklamy, odwołując się do niesłychanej popularności koszykówki, zachęcają widzów do oglądania wyczynów "Michaela Jordana jazdy na desce". Przy okazji Tony sprzedaje produkowane przez siebie artykuły, z czasem już nie tylko deski, ale i ubrania.

Tego rodzaju pokazy zdobywają coraz większą popularność. Rodzi się konkurencja. Rekordy są bite już nie na niewielkich zawodach, ale na pokazach, które ogląda kilkadziesiąt tysięcy widzów. Organizatorzy zachęcają sportowców, a może już raczej kaskaderów, do coraz śmielszych i nieprawdopodobnych wyczynów.

- Bardziej przypominaliśmy cyrkowców niż sportowców - komentuje atmosferę lat 90. - Każdy z nas z łatwością wykonywał obrót o 540 stopni, potem o 720 stopni, ale kolejne 180 stopni było barierą nie do pokonania.
Obrót o 900 stopni w locie staje się dla czterdziestoletniego już Hawka obsesją. Przez kilka lat analizuje długość rampy, czas skoku i próbuje dostosować tempo jego wykonania. Wszystko podporządkowuje temu, by wykonać wymarzony numer - dwa i pół obrotu w locie. W końcu udaje się podczas zawodów w 1999 r. Widzowie byli tak podnieceni tym, co zobaczyli, że organizatorzy musieli szybko sprowadzić dodatkową liczbę ochroniarzy, by ratować Tony'ego przed napierającym tłumem.

MARKA: TONY HAWK

W tym samym roku rezygnuje ze startu w zawodach na rzecz wirtualnej rozrywki. Na konsole wychodzi pierwsza z serii gier "Tony Hawk Proscater".

- Dzięki grze wiele osób zwróciło w ogóle uwagę na jazdę na desce. Wiele dzieciaków zechciało zacząć tę zabawę. Teraz ludzie mieli wreszcie okazję spróbować tego, nie wychodząc z domu. Zrozumieć, jak jazda na desce może być wciągająca i jak potrafi być trudna - zachwalał Tony.

Mimo wycofania się ze sportu zawodowego Tony zarabia jak nigdy wcześniej. Kasa płynie od producentów gier, firmy odzieżowej, studia filmowego czy firmy produkującej zegarki. Hawk jest marką. Zakłada fundację. Jest przekonany, że tak jak dla niego, człowieka o nieposkromionym temperamencie, deska stała się ratunkiem, tak może też pomóc innym. Funduje pół tysiąca parków rozrywki, usytuowanych w biedniejszych, wykluczonych częściach kraju. Każdego roku ponad trzy miliony amerykańskich dzieci ćwiczy obroty i skoki na placach finansowanych przez mistrza.

Tony Hawk o deskorolce myśli zarówno jak o sztuce, jak i o sporcie. Była i jest dla niego do dzisiaj życiową filozofią.
Daleki jest od określenia jej mianem sportu ekstremalnego, mimo że przez kilkanaście lat to on ustanawiał reguły i podnosił poprzeczkę coraz wyżej. - Nie myślę o sobie jako o ikonie sportu czy popkultury. Teraz chciałbym tylko odegrać właściwą rolę w życiu moich dzieci.