- Znalazł się Pan w trudnej sytuacji. Znajomy, który zarządzał dużą firmą, opowiedział mi o podobnym zdarzeniu. Jeden z dyrektorów, odjeżdżając autem, porysował wóz pracownika i się do tego nie przyznał. Widział to prezes. Następnego dnia odtworzył dyrektorowi zajście (parking był monitorowany), a później, jak to ujął: "Dałem mu możliwość rozwoju poza naszą firmą".

W pańskim przypadku klamka poniekąd zapadła, bo sprawca jawnie się wyparł. Istnieje jednak możliwość, że mógł tego nie zauważyć, sprawę należy wyjaśnić. Zalecam szukać rozwiązania, które zgodnie z kulturą azjatycką pozwala zachować drugiej stronie twarz, bo czy ma Pan 100 proc. pewności, że szef kłamie?

Konfrontację bezpośrednią zostawiłbym na sam koniec. W pierwszych krokach poszukałbym osoby obdarzonej w firmie zaufaniem - czasem nazywanej mężem zaufania - i z nią skonsultował sytuację. Jeżeli takiej osoby nie ma, może Pan zastosować manewr znany z "Polowania na Czerwony Październik", tzw. Crazy Ivana, i powiedzieć szefowi, że wydał Pan dużo na blacharkę i chciałby znaleźć winowajcę, dlatego byłby Pan wdzięczny za radę, co można w tej sprawie zrobić i czy ewentualnie dobrym pomysłem jest zwrócenie się do ochrony o nagranie z feralnego dnia. Seanowi Connery'emu Crazy Ivan się opłacił.

Życzę powodzenia.

 

 

Na pytania odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety


 

Otrzymujemy od Was wiele e-maili z pytaniami, jak poprawnie się zachować w danej sytuacji. Staramy się odpowiadać na bieżąco, a niektóre kwestie są na tyle ważne, że prezentujemy je również na łamach miesięcznika "Logo" i w naszym wydaniu internetowym Logo24.pl. Czekamy na Wasze listy: logo@agora.pl.