- Pan może, ale nie musi, partycypować w kosztach, bo nie jest regułą, że osoba, która siedzi na przednim siedzeniu, jest zobligowana do zapłacenia za kurs tylko ze względu na to, że zajęła takie miejsce. Taktowne ze strony znajomego byłoby pokrycie całej lub większej kwoty za kurs, którego wybór odbył się przecież bez pana udziału. To powinno zostać zakomunikowane tuż przed dojechaniem na miejsce. Nie wnikając w szczegóły - można zdroworozsądkowo podzielić kwotę pomiędzy wszystkich jadących po równo.

W opisanej sytuacji, jeżeli nastąpiłaby krępująca cisza, można postąpić na kilka sposobów: zapłacić i nie wracać do tematu (jeżeli kwota w pańskiej ocenie nie była warta dyskusji), zaproponować pokrycie kosztu przejazdu, nadmieniając, że rozliczymy się później, zapłacić i wspomnieć już po wyjściu z taksówki, że ponieważ pan płacił za kurs, to opłacenie pierwszej i drugiej rundki destylatu w miejscu, do którego przybyliście, należy już do kolegów. Przy krótszych dystansach osobiście wybrałbym opcję pierwszą, choć "wpadnę" oznaczało w tym przypadku: to ja płacę.

 

 

Na pytania odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety


 

Otrzymujemy od Was wiele e-maili z pytaniami, jak poprawnie się zachować w danej sytuacji. Staramy się odpowiadać na bieżąco, a niektóre kwestie są na tyle ważne, że prezentujemy je również na łamach miesięcznika "Logo" i w naszym wydaniu internetowym Logo24.pl. Czekamy na Wasze listy: logo@agora.pl.