Jeżeli siada się z kartami do stołu w duchu, do jakiego przyzwyczaił nas Wielki Szu grany przez Jana Nowickiego, to klamka zapadła - co się przegrało, to się przegrało, i nie ma mowy o zwrocie kapitału. Tyle że on nie grał z kolegami, bo ci się go bali. Wszystko zależy jednak od zasad, jakie się przyjmuje. Jeżeli gracze ustalą, że ma być miło, to muszą tego przestrzegać.

Dlatego pomimo że kolega nie wspomina o swojej pechowej karcie, zaproponowałbym jednorazowy zwrot pieniędzy. Oczywiście można dać koledze możliwość odegrania się, choć to może prowadzić do zwiększenia kryzysu. Na przyszłość proponuję bardzo dokładnie ustalić zasady, żeby później nie było żadnych wątpliwości, albo... grać na zapałki.

 

 

Na pytania odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety


 

Otrzymujemy od Was wiele e-maili z pytaniami, jak poprawnie się zachować w danej sytuacji. Staramy się odpowiadać na bieżąco, a niektóre kwestie są na tyle ważne, że prezentujemy je również na łamach miesięcznika "Logo" i w naszym wydaniu internetowym Logo24.pl. Czekamy na Wasze listy: logo@agora.pl.