Gra o tron to książka i serial, z których można garściami czerpać mądrości, jeśli idzie o pracę w korporacji - mówi Mariusz Bzdęga, autor bloga "Manifest HR" i fan powieści Georga R.R. Martina. - Tak jak w wojnie o tron Westeros, w dużych organizacjach najważniejsze jest, żeby przetrwać. Dopiero potem można się zastanawiać nad tym, jak wygrać. Z tym zastrzeżeniem, że w korpo nikt cię nie skróci o głowę jak Neda Starka.

A skoro jesteśmy już przy nim; był wspaniałym przywódcą, wybitnym mężem stanu, w zasadzie kandydatem na pracownika miesiąca. Ale przypłacił głową błąd na poziomie stażysty: kiedy decydujesz się wejść do gry, musisz dokładnie rozpoznać, kto jest kim, kto ma jakie siły, gdzie są koalicje i koterie, a gdzie jest kosa. Bez tego - cóż, bez tego nikt w korpo nie pośle cię do kata. Ale do działu HR po wypowiedzenie już tak.

- Na samym początku koniecznie rozpoznaj, kto ma jakie możliwości i wpływy - mówi Tomasz Kozłowski, psycholog i trener. - W dużych firmach nic nie jest takie, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. Dopiero po trzech miesiącach widzisz, co się dzieje. Po pół roku masz 100 proc. pewności. Na początku może ci się wydawać, że ktoś jest świetny, bo pomaga i się o ciebie troszczy, ale może się okazać, że on próbuje tylko pokazać szefostwu, jaki jest dobry i na twoich plecach pojechać do góry.

Czyli każda organizacja ma swojego Petyra Baelisha, który może nie jest modelowym pracownikiem, ale sztukę wkradania się w łaski silniejszych od siebie opanował do perfekcji. Ale dobra wiadomość jest taka, że choć wrodzone talenty pomagają, to sztuki korporacyjnej wojny można się nauczyć.

- Im wyżej, tym większe ryzyko - przestrzega Bzdęga. - Im wyżej, tym ważniejsze są umiejętności polityczne, budowanie sojuszy, przepychanie pomysłów, odnajdywanie się w układankach. Im niżej, tym sytuacja zdrowsza, tym ważniejsze jest realizowanie zadań, ale też lojalność.

- Przygotuj sobie plan długoterminowy, czyli ostateczny cel, i krótkoterminowy, na najbliższe miesiące - mówi Kozłowski. - Nie mów nikomu, jakie są twoje długoterminowe plany. Puszczenie takiej informacji budzi niepotrzebną zazdrość. Inni mogą walczyć przeciw tobie albo po prostu bezinteresownie przeszkadzać, bo nic nie cieszy tak, jak porażka bliźniego. Niektórzy wręcz podają fałszywe informacje, żeby mylić konkurencję.

Ale żeby dworska intryga odniosła sukces, musisz wiedzieć, jak skupić na sobie uwagę władcy - czy to króla, czy to prezesa, czy to szefa działu - i przekonać go o tym, że jesteś lojalnym i użytecznym stronnikiem. Ale najpierw sprawdź: czy twój przełożony to raczej rubaszny i otwarty król Robert - czy małostkowy i czepialski Joffrey.

Są szefowie, którzy zarządzają według zasad i zawsze postępują zgodnie z procedurami - to menedżerowie. Przywódcy to ludzie, dla których najważniejsze są kontakty z ludźmi, za nimi ludzie idą sami - mówi Kozłowski.- Menedżer ma zadanie, a przywódca misję. Do przywódcy przychodzi się z wizją, pomysłem. Pokazujesz mu, że intensywnie myślisz o problemie. Do menedżera przychodzi się z protokołem wykonania zadania i statystyką. Jeśli chcesz sprawdzić, którym typem jest twój przełożony, test jest prosty: zobacz, czy łamie konwenanse, czy zawsze postępuje według zasad.

Polska to nie Westeros, tu bitwy, na których poleje się krew, to rzadkość, choć zdarzają się i takie... wyjazdy integracyjne. Twoim polem bitwy będzie jednak biuro, aula, sala konferencyjna. Twoją bronią - prezentacje i relacje z przełożonymi i kolegami.

- Są statystyki, które mówią, że 60 procent czasu należy poświęcać na budowanie relacji - mówi Kozłowski - ale trzeba to łączyć z pracą, założyć jedno na drugie, żeby przełożony widział, że ta relacyjność wypływa z wykonywania zadań.

Jak na wojnie decydujące bywają detale - i przygotowanie przed bitwą. Wiedz zawsze, gdzie jest twój "wielki szef" i zajmij właściwe miejsce w szyku:

- Siadaj tyłem do światła, okien - mówi Kozłowski. Jeśli chcesz z szefem żyć dobrze, siadaj obok niego, nie naprzeciw. Siadanie naprzeciw tworzy relację konfrontacyjną. Prostopadłe, pod kątem 90 stopni - to współpraca. Obok, w linii to stosunek przełożony/podwładny; po prawej siadają bliscy podwładni, po lewej - wykonawcy. Szef nawet nie musi sobie z tego zdawać sprawy, ale będzie to wyczuwał podświadomie. A kiedy mówisz, upewnij się, że za twoimi plecami coś jest - słupki, notatki itp. To będzie robiło profesjonalne wrażenie, choćbyś nie miał kompletnie nic do powiedzenia.

Ważne jest też wyczucie czasu. Zegarek też może być bronią.

- Zasada jest prosta, nigdy nie spóźniaj się na wydarzenia, od których zależy twoja głowa - mówi Kozłowski. - Z góry zapowiedz, ile czasu zajmiesz, na przykład podczas prezentacji; jeśli powiesz, że potrzebujesz 20 minut na prezentację i 10 minut na rozmowę, pokażesz, że jesteś przewidywalny, że jesteś dobrym materiałem na menedżera. Ale z drugiej strony manipulowanie czasem bywa wykorzystywane w negocjacjach. Można się spóźnić, żeby zirytować kontrahenta. Albo w drugą stronę - przytrzymać go na portierni, bo jeśli będzie spóźniony, będzie miał poczucie winy. Ale spóźnieniami też trzeba umieć zarządzać.

Jest jeszcze jedna, kluczowa zasada, za której złamanie co najmniej czwórka bohaterów zapłaciła życiem. Króla Joffreya otruto na weselu. Na innym weselu padł Robb Stark i jego matka. Król Robert został śmiertelnie poturbowany przez dzika na polowaniu (takim ichnim wyjeździe integracyjnym). Dostrzegasz podobieństwa?

Żelazna zasada brzmi: nie trać głowy na korporacyjnych imprezach! Pamiętaj, bez względu na to, jak luźna jest atmosfera i ile alkoholu leje się w pobliżu, to ciągle biznes. Jedno potknięcie może kosztować cię zawodową głowę. Bądź tym ostrożniejszy, im więcej alkoholu leje się w okolicy.

I ostatnia sprawa: Ned miał w jednym rację. Nadchodzi zima...

Tak jak wielkie rody z Westeros kompletnie przegapiły zagrożenie ze strony Innych, zajęte radosnym wyżynaniem się nawzajem, tak i wy możecie się nawet nie zorientować, że podczas gdy byliście zaaferowani wewnętrznymi manewrami, konkurencja zbierała siły - a kiedy wreszcie się zorientujecie, wróg będzie już pukał do bram Muru.

Nie pozwól, żeby biurowa polityka przysłoniła wszystko inne. Owszem, warto walczyć o swoje, ale w ostatecznym rozrachunku chyba nie ma sensu bić się o tron tylko po to, żeby się na końcu przekonać, że całe królestwo jest skutym lodem, wymarłym pustkowiem. Albo, w Polsce, a nie w Westeros, firmą bankrutem, która zmarnowała swoją szansę przez podjazdowe wojenki pracowników.

Są trzy kluczowe elementy niezbędne do przetrwania w każdej korporacji - mówi Mariusz Bzdęga, spec od HR. - Lojalność, skuteczność i promowanie produktów swojej pracy.

Lojalność - bo bardzo ważne jest zaufanie innych członków zespołu, zwłaszcza przełożonych. Intryganci mogą mieć krótkoterminowo sukcesy, ale nieudolne kręcenie spisków obraca się przeciw nim. W dłuższej perspektywie ważna jest lojalność, zwłaszcza wobec kierowników średniego szczebla - oni muszą mieć po swojej stronie zespół, a jednocześnie są najczęściej przez własny zespół niedoceniani.

Sprawność organizacyjna - dopinaj zadania, realizuj cele. W końcu musisz mieć się czym pochwalić.

Promocja - potraktuj swoich przełożonych jak klientów. Najważniejsi klienci to zarząd, bo to, jak będą postrzegać wyniki twojej pracy, to twoje być albo nie być. Kolejni w kolejności są dyrektorzy czy kierownicy średniego szczebla. To oni tak naprawdę są odbiorcami wszystkiego, co robisz.

Korpolekcje z gry o tron

1. Faworyzowanie pupilków szefa na dłuższą metę źle się kończy. - Lannisterowie byli najbardziej kompetentnymi z pretendentów do tronu. Ale nestor rodu, Tywin, przy wszystkich swoich niewątpliwych talentach menedżerskich, nie potrafił się powstrzymać od kierowania się osobistymi sympatiami i antypatiami. Utalentowanego Tyriona odsunął, postawił na agresywnego, ładniejszego Joffreya. Skutek? Dwa strzały z kuszy i upadek organizacji Lannisterów.

2. Dobry menedżer to rzadkość. Znakomity pracownik/wojownik po awansie może być miernym menedżerem/królem: patrz Robert i Stannis Baratheonowie. Umiejętności przywódcze są czymś zupełnie innym niż talenty zawodowe.

3. Kobiety mają trudniej - przebicie się na wysokie stanowisko wymaga od nich jeszcze więcej uporu, pracy i zaciętości - więc te, które są już na szczycie, są zwykle bardzo niebezpiecznymi graczami. Jeśli uznasz, że Cersei Lannister ma wysokie stanowisko, bo jest tylko ładna - cóż, pod zamkiem są cele pełne ludzi, którzy popełnili dokładnie ten sam błąd.

4. Uważaj na swoich "stronników" - Ned Stark był przekonany, że Petyr Baelish jest po jego stronie - i przypłacił tę wiarę życiem. Twoi sojusznicy prędzej doprowadzą do twojego upadku niż twoi wrogowie, wiec wybieraj ich mądrze.

5. Bądź niezastąpiony - wiedz/umiej coś, czego nie umie nikt inny w firmie. Możesz nie wygrywać konkursów popularności, ale będziesz nie do ruszenia - patrz na Baelisha, Varysa, Tyriona Lannistera - żadnego z nich otoczenie nie darzyło sympatią, ale wszyscy budzili szacunek. I przez bardzo długi czas byli bezpieczni mimo szalejącej wokół zawieruchy. Choć oczywiście nic nie trwa wiecznie.

Zobacz także:

Zawodowe błędy bohaterów Gry o Tron oczami HR-owca>>