Projektant samochodu Joel Alexandersson tak wyobrażał sobie modelowego właściciela C30 Polestar: miłośnik wyścigów, który z dziewczyną podróżuje C30 od jednego toru wyścigowego do drugiego. W dzień się ściga, w nocy ostro imprezuje. W bagażniku jedynie szampan, sprzęt sportowy i kolekcja trofeów. Podróż kończy na kultowym torze w Monte Carlo.

Na razie Joel może tylko marzyć, bo samochód nie jest seryjnie produkowany. Siedziba firmy Polestar mieści się w Göteborgu. To tam 30 wysokiej klasy rzemieślników ręcznie składa najbardziej hardcorowe Volvo w 80-letniej historii firmy. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem je na torze, na tle szarego skandynawskiego krajobrazu wyglądało jak zjawisko nie z tego świata. Niebieskie jak oczy Agnethy Fältskog z Abby auto rasowo strzelało z wydechu, a spojlery, sportowe błotniki, zderzaki i dyfuzory skutecznie maskowały podobieństwo do seryjnego C30. Wnętrze też robi wrażenie - mnóstwo czarnego zamszu, kubełkowe fotele Recaro, sportowa kierownica i prawie pionowo ustawione pedały, które aż się proszą, by je wcisnąć. Najlepiej do dechy.

Volvo, C30, Polestar 

 

Taxi drive(r)

C30 Polestar to kolejny dowód, że Volvo nie ustaje w wysiłkach, by zmienić swój wizerunek na mniej stateczny. Siła przyzwyczajenia jest jednak olbrzymia. Większość nadal postrzega auta tej marki jako rodzinne, bezpieczne pojazdy. Dlatego chcę sprawdzić, jak sportowe monstrum poradzi sobie ze stylem jazdy charakterystycznym dla siedemdziesięciolatków, matek z dziećmi i oszczędnych warszawskich taksówkarzy. Na przykład takich jak zaprzyjaźniony ze mną pan Stefan. W jeździe po mieście jego wysłużony mercedes ma zdumiewająco niskie spalanie. Przy zjazdach pan Stefan z oszczędności wyłącza silnik. To taka polska wersja nowoczesnych systemów oszczędzających paliwo. A że Volvo podkreśla dbałość o środowisko, taka próba wydała mi się bardzo na miejscu.  

Wtajemniczam w swój plan Roberta Dahlgrena, wyścigowego kierowcę teamu Volvo. Słucha uprzejmie, ale chyba myśli, że robię sobie z niego jaja. Najpierw on prowadzi, a ja na fotelu obok z trudem powstrzymuję nudności, bo jedziemy nieprawdopodobnie szybko i ostro. Czas okrążenia: 1 min i 13 s. O 11 s gorzej od jego życiowego rekordu. Zamieniamy się miejscami. Z trudem wciskam twarde, sportowe sprzęgło, a potem gaz i samochód... skacze jak kangur, a silnik gaśnie. Po naciśnięciu sprzęgła trzeba dodać dużo gazu, inaczej potworna moc i gigantyczny moment obrotowy (510 Nm) dławią motor. - Szkoda auta - cedzi Robert przez zęby. Wreszcie udaje mi się ruszyć. Zmieniam biegi jak pan Stefan, przy 1900 obr./min. Robert patrzy z osłupieniem. Kiedy proponuję, że na zjeździe wyłączę silnik, już nic nie mówi. Toczymy się majestatycznie po torze.

 

Volvo C30 Polestar

Pojemność silnika

2,5 l

Moc

405 KM

Moment obrotowy

510 Nm

V maks.

250 km/h

0-100 km/h

4,6 s

Na podjazdach z trudem udaje mi się nie przekraczać 2500-3000obr./min. Na mecie pokazują mi czas: 3 min 48 s. "Nowy rekord toru" oznajmia z przekąsem Robert. Pan Stefan byłby ze mnie dumny. A i Volvo też, bo udowodniłem, że nawet megasportowym samochodem da się jeździć ekologicznie. I do tego bezpiecznie. Mój poprzednik, sprawdzający w slalomie możliwości zawieszenia Polestara, wypadł z toru, a samochód stracił zderzak.

Volvo, C30, Polestar

 

Prawdziwa gwiazda

Po zaliczeniu "jazdy ekologicznej" zrobiłem kilka okrążeń w stylu bardziej pasującym do tego samochodu. C30 Polestar ma niesamowicie czuły i precyzyjny układ kierowniczy. Zawsze dokładnie wiadomo, co dzieje się z kołami. Lekki, ważący niewiele ponad 800 kg samochód w zakręty wchodzi jak burza, choć trzeba uważać, bo dzięki dyferencjałowi ma charakterystykę zbliżoną do aut z napędem na tył. Przed pod- i nadsterownością chroni go napęd na cztery koła, oparty na zmodyfikowanym systemie Haldex. Znany z innych modeli Volvo silnik o pojemności 2,5 l ma wyczuwalną turbodziurę, ale gdy do akcji wchodziła sprężarka, samochód rwał do przodu jak oszalały. Hamulce Bremo są po sportowemu twarde i skuteczne. Wrażenia dźwiękowe też OK - po włączeniu silnika spod maski wydobywa się groźny bulgot, a przy zmianie biegów i gwałtownych przyspieszeniach wydech efektownie "strzela". Auto nie ma klatki bezpieczeństwa, więc wnętrze wygląda w miarę normalnie i można by w nim spędzać długie godziny. Jest zresztą na tyle wygodne, że z łatwością można sobie wyobrazić jazdę po normalnych drogach. Pracownicy Polestara bardzo by chcieli, żeby Volvo podjęło decyzję o produkcji seryjnej. Ich samochód byłby nową gwiazdą szwedzkiego koncernu.              

Volvo, C30, Polestar 

 

Tekst: Cezary Jęksa

Zdjęcia: materiały prasowe (montaż)

 

Zobacz też na Logo24:

Gwiazdozbiór Mercedesa

W tym roku mija 125 lat, od kiedy w Cesarskim Urzędzie Patentowym Rzeszy Niemieckiej zarejestrowano Patent-Motorwagen Carla Benza, uznawany za pierwszy samochód w historii.

W tytule miało się znaleźć jakieś chwytliwe szwedzkie wyrażenie, które opisywałoby samochody Koenigsegg. Ale wszystkie szwedzkie słowa, które naprawdę oddają ich charakter, są niecenzuralne.

Jeśli widzieliście kiedyś przedłużoną limuzynę, to na pewno widzieliście lincolna. Jeśli mówią wam coś inicjały JFK, to wiecie, jak mocno związane są z marką Lincoln. A jeśli kochacie tylko i wyłącznie cadillaki - to wiecie, że lincolny to ich odwieczni rywale.

Widząc podnoszone jak skrzydła drzwi, każdy miłośnik motoryzacji od razu pomyśli o Lamborghini. Niby to nie jedyne auto z takim bajerem, ale w żadnym innym nie urósł on do rangi symbolu.

Jak większość motoryzacyjnych legend, nie jest już tym samym, co przed laty. Ale i tak stanowi niedyskretny przedmiot pożądania.

bugatti
Bugatti - Boskie automobile

Nazwa marki brzmi po włosku, w imieniu firmy wypowiadają się Niemcy, a jej siedziba jest we Francji. Cóż to naprawdę jest Bugatti?

My name is Martin, Aston Martin

Gdyby kiedykolwiek powstał samochodowy parlament, Aston Martin zasiadłby w Izbie Lordów. I z pewnością został szefem komisji do spraw służb specjalnych.

Włoski skorpion

Dzięki słynnemu wiedeńskiemu konstruktorowi dziś nawet mali mogą naprawdę dużo.