- Chodzi o to, aby okrzyk był potężny, a nie wrzaskliwy i nieudany. Aby krzyknąć głośno, ale przy tym nie zrobić sobie krzywdy - tłumaczy Mieczysław Litwiński, kompozytor, trener głosu, który od lat, wraz z żoną Sabą, prowadzi organiczne warsztaty głosu, ruchu i oddechu. - Pamiętajmy o tym, że nasz wspólny wysiłek połączony z pracą sąsiadów i tak da dobry efekt. We wspólnocie nasz okrzyk będzie potężny i o taki właśnie dźwięk chodzi - podkreśla.



Pozycja


Stań prosto. Ramiona rozluźnione, głowa prosto, klatka piersiowa lekko wysunięta do przodu. Nie pochylaj się i nie zadzieraj głowy do góry. Lekko wciągnij brzuch.

Oddech

Za każdym razem bierz taki oddech, żeby starczyło na cały okrzyk. Ale nie powinien on być zbyt gwałtowny. Zanim krzykniesz, wypuść trochę powietrza. - Podczas śpiewu dobieramy powietrze przez cały czas. Takimi niedużymi haustami, do przepony, żeby ten wdech utrzymywać. - Podczas okrzyku wypychamy klatkę piersiową lekko do przodu, aby otworzyć dolne żebra i umożliwić uniesienie się przepony - tłumaczy Litwiński.

"Goool"

Gdy już się rozluźnisz i weźmiesz oddech, powinieneś "podnieść miękkie podniebienie". - "Miękkie podniebienie" robimy tak. Rozluźniamy żuchwę i jamę ustną wewnątrz układamy tak, jakbyśmy ziewali, ale zamiast ziewać wydobywamy z siebie dźwięk pomiędzy "o" i "a". Ale nic na siłę. Róbmy to swobodnie, tak jakbyśmy wołali kogoś na odległość. Dobrze jest wykorzystać tę myśl. Myśl o oddalonym punkcie i o tym, czy nasz okrzyk na pewno do niego dotrze. Trzeba robić to swobodnie, aby nie spowodować napięć w mięśniach krtani i gardła. Nie należy zważać na walory estetyczne.

Higiena gardła i krtani

Jak mówi Mieczysław Litwiński, na nadwerężony układ głosowy dobra jest witamina A plus E. Kapsułki te zawierają oleisty płyn, który nawilża gardło oraz krtań.

- Powinniśmy unikać w takich wypadkach czekolady i czerwonego wina. Można też zastosować tradycyjną metodę i wypić surowe jajko, ale nie ma specjalnie dowodów na jej skuteczność - mówi.

Trening czyni mistrza

Okrzyk można trenować wcześniej, aby się do niego przyzwyczaić i nauczyć rozluźniać krtań. - Gdy krtań jest zaciśnięta, to po kilku kilkunastu okrzykach odmówi nam posłuszeństwa - tłumaczy kompozytor. - Dobrym ćwiczeniem jest wymawianie spółgłoski "sy" albo "cy" i obserwowanie, co się dzieje z brzuchem. Przy wydawaniu tych dźwięków następuje skurcz przepony, który może pomóc nam ją lepiej wyczuć. Na takim skurczu powinniśmy wykonywać nasz okrzyk. W ramach treningu można też wołać "hu, ho, ha, he, hy, hi"- mówi.