Warszawska Bombkarnia przy ul. Emilii Plater 47, sprzedająca cały rok ręcznie malowane bombki, pokazała już świąteczną kolekcję. - Tegorocznym hitem są okrągłe turkusowe bombki. Zdobimy je koralikami i brokatem. Przenieśliśmy też na nie haft z ludowych jedwabnych tkanin górnośląskich hafciarek - opowiada Agnieszka Szymanowska, dyrektor marketingu Bombkarni. - Dla lubiących tradycyjne kolory są okrągłe bombki w odcieniach czerwieni i zieleni. Popularne są też te w kształcie pierniczków - dzwonki, serduszka, choinki i gwiazdki - w kolorze mlecznej czekolady - wylicza.

Na choinkę i do okien

Kto kupuje ręcznie robione cuda, które kosztują od 20 nawet do 100 zł? - Przed świętami wszyscy. Dziadkowie wnukom kupują przede wszystkim figurki, rodzice, których dzieci mieszkają za granicą, szukają pomysłu na sentymentalny prezent. Cudzoziemcy traktują nasze bombki jako pamiątki z Polski. Niektórzy wybierają bombki z kolekcji stałej, np. przezroczyste z wzorem motyla, które można powiesić w oknie, albo bombki w kształcie owoców wykładają na paterę - opowiada Szymanowska. Zamawiają je na prezenty także firmy, kancelarie prawnicze. Ostatnio bombki leciały do Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Singapuru, bo sklep działa też przez internet.

Do przygotowania kolekcji bożonarodzeniowej Bombkarnia angażuje kilkunastu artystów. - Zaczynamy już od stycznia. Wymyślanie wzorów to praca pod okiem Małgorzaty Esse, właścicielki i dyrektora artystycznego Bombkarni. Potem bombki są wydmuchiwane i rozpoczyna się malowanie. 20-30 łowickich pasiaków, czyli bombek w pasy łowickie, powstaje około tygodnia. Najpierw maluje się na wszystkich zielone pasy, kiedy wyschną - złote, czerwone i zdobi czarnym kolorem, który wygląda na bombce jak aksamit, w końcu maluje się kwiaty - opisuje Szymanowska.

Dla większości to hobby

- W okresie świąt najlepiej sprzedają się prezenty, czyli biżuteria, upominki dla dzieci, dodatki do domu i ekskluzywne, ręcznie robione kartki - wylicza Beata Przeszło z art-Madam.pl, sklepu internetowego, który współpracuje z blisko 600 projektantami. W święta obroty rosną nawet do 150-180 proc., np. sprzedaż ceramicznych dekoracji świątecznych jest stukrotnie wyższa niż w innym okresie. Czy to jednak może być stałe źródło utrzymania? - Dla najlepiej sprzedających się projektantów handmade tak, ale dla większości to hobby, z którego nie da się żyć - mówi.

Dziś Łomianki, jutro Wrocław

Anna Trojnar od 15 lat prowadzi firmę Virgo, produkującą i sprzedającą biżuterię. Wspierają ją córki, mąż pracuje w innej branży, ale pomaga w przewożeniu towaru, czasem przyłącza się też syn.

- Święta to dla nas najlepszy czas. Przygotowujemy zestawy prezentowe, np. kolczyki i naszyjnik pakujemy w ładne pudełka. To bardzo ułatwia wybór zagubionym panom. Hitem są bransoletki z okrągłych koralików, np. z jadeitu, agatu. Klientki kupują po dwie-trzy i noszą razem. Jedna kosztuje od 19 do 35 zł, w zależności od kamienia - mówi. - Ciągle jeździmy - po towar, a potem już z gotowymi produktami. W listopadzie wystawimy stoisko w centrum handlowym w Łomiankach, potem do 22 grudnia będziemy na świątecznym jarmarku we Wrocławiu. W ciągu roku co weekend jesteśmy na różnych imprezach, np. targach kosmetycznych. Zaczynamy współpracę z warszawskimi biurowcami, gdzie sprzedajemy biżuterię pracownikom. Mamy też sklep w Kościerzynie - mówi Anna. Kilka miesięcy temu przeprowadziła się z Gdańska do Warszawy. - Na Pomorzu jest mniejsze zainteresowanie rękodziełem - wyjaśnia.