U szewca

W Serwisie Mistrzowskim przy stacji metra Centrum w Warszawie praca wre. Pracownicy pytani o sposoby na śliskie podeszwy wykładają przede mną antypoślizgowe fleki




i zelówki.




Czy to się sprawdza? - Jak najbardziej - zapewniają chórem. - Mamy już stałych klientów, którzy co sezon przychodzą po antypoślizgi - chwalą się. - To one tylko sezon wytrzymują? - dopytuję. - Zależy, jak kto chodzi, ale maksymalnie dwa - odpowiadają.




Za komplet do butów męskich trzeba zapłacić 80 zł, do damskich - 70 zł. Przyklejenie zelówek kosztuje 40-50 zł, fleków 30-45 zł, i trwa to nie dłużej niż 20 minut.

A jeśli ktoś zimą nosi adidasy? - Na wszystko znajdzie się sposób - śmieją się pracownicy serwisu i pokazują gumę.




i w internecie

W sklepach sportowych i internetowych można kupić antypoślizgowe nakładki na buty, zrobione na wzór alpinistycznych raków. Specjalne wypustki wbijają się w podłoże, dzięki czemu mocno stoimy nawet na bardzo śliskiej nawierzchni. Raki wykonane są z elastycznej gumy, dzięki czemu- jak zapewnia producent - dopasują się do większości rodzajów obuwia. Kosztują od 27 do 45 zł.







Są też specjalne nakładki na szpilki w cenie 21,90 zł.




Jeden z domowych sposobów poradzenia sobie ze śliskimi butami zaczerpnęłam z Internetu. Plastry bez opatrunku należy pociąć w kilkucentymetrowe paski i przykleić do podeszwy tak, by tworzyły literę X. To rozwiązanie jest krótkotrwałe, ponieważ plastry się ścierają i odklejają. Po każdym wyjściu należy wymienić je na nowe.