Nawet głęboko wierzący pastor ma wiele wątpliwości, kiedy czteroletni syn opowiada mu, że był na chwilę w niebie. Colton po kilku dniach wysokiej gorączki trafia do szpitala na ostry dyżur. Od razu na operacyjny stół - wylew wyrostka robaczkowego, płyn dostał się do otrzewnej. Pastor i jego żona są w rozpaczy - lekarze nie dają większych szans na przeżycie chłopca. Wtedy religijna matka dzwoni do znajomych - lokalnej społeczności po modlitwę dla syna. Pastor w szpitalnej kaplicy krzyczy ze złości na Boga. Mimo stanu krytycznego lekarze w końcu ratują Coltona. Radość pastora trwa jednak krótko, syn po powrocie do domu zaczyna opowiadać, że widział Boga. - Ma konia we wszystkich kolorach tęczy - mówi od niechcenia czterolatek. Opowiada ojcu o rzeczach, których nie mógł doświadczyć ani o nich słyszeć. Twierdzi, że na chwilę był w niebie. Dlaczego kapłana tak to martwi, nie daje spokoju? Zmienia się, nie potrafi wygłosić świetnych kazań, z których słynie. Udaje się nawet do uniwersyteckiej niewierzącej psycholog, aby pogłębić wiedzę o zjawiskach paranormalnych. Ta ku jego zaskoczenie pyta, czy aby nie zwątpił... Mimo wielkiej wiary pastor nie jest bowiem w stanie uwierzyć w to, że jego syn twierdzi, że był naprawdę w niebie.

W rolę charyzmatycznego pastora Todda Burpo, który także jest strażakiem, montuje bramy i jest trenerem zapasów, wcielił się Greg Kinnear, znany z "Małej Miss" czy "Lepiej być nie może". Wspierającą go piękną żonę, która śpiewa w kościelnym chórze, gotuje, ale jest też wysportowana i gotowa pójść do pracy, kiedy rodzina zaczyna mieć problemy finansowe - gra Kelly Reilly. Aktora znana jest z filmu "Lot" czy trylogii "Smak życia 3". Coltona gra debiutujący na ekranie Connor Corum, który wygrał casting w rodzinnym Ohio.

Film w reżyserii Randalla Wallace'a, stojącego za słynnym "Braveheart - Waleczne serce", został oparty na prawdziwej historii, którą żyła Ameryka w 2010 r. Wallace na podstawie bestsellerowej książki Todda Burpo i Lynn Vincent "Niebo istnieje... Naprawdę!", przetłumaczonej na 35 języków (w Polsce książka ukazała się w 2011 r.), stworzył też scenariusz. Ponieważ, jak tłumaczy w wywiadach, "dostrzegł w książce historię, w której prawie każdy może znaleźć lustrzane odbicie swoich własnych przemyśleń na temat życia, jego sensu, śmierci i wieczności, znajdując przy tym odwagę do stawiania pytań i szukania odpowiedzi".

Doświadczenie śmierci na ekranie

"Linia życia" (reż. Joel Schumacher)

Plejada późniejszych gwiazd Hollywood (m.in. Julia Roberts i Kevin Bacon) w opowieści o grupce studentów medycyny coraz zuchwalej igrających ze śmiercią. Zafascynowani zjawiskiem śmierci klinicznej przeprowadzają na sobie niebezpieczne doświadczenia. Ubocznym efektem eksperymentów na granicy życia i śmierci, które mają nie tylko naukowe podłoże (w grę wchodzi bowiem rywalizacja o względy atrakcyjnej koleżanki), jest wyzwolenie z zakamarków pamięci głęboko ukrytych traum przeszłości. Ale konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze.

"Życie.po.Życiu" (reż. Agnieszka Wójtowicz-Vosloo)

Po tym, jak ulega wypadkowi samochodowemu, Anna (w tej roli Christina Ricci) budzi się. na stole w zakładzie pogrzebowym Eliota Deacona (Liam Neeson). Mężczyzna twierdzi, że posiada dar porozumiewania się z duszami będącymi na pograniczu życia i śmierci. Próbuje przekonać kobietę, że jest martwa i za kilka dni zostanie pochowana. Anna nie chce jednak w to uwierzyć i za wszelką cenę próbuje udowodnić, że wciąż żyje.

"Saved by the Light" (reż. Lewis Teague)

Telewizyjny film ukazujący historię, jaką opisał w swojej książce Dannion Brinkley, który dwukrotnie przekraczał linię życia i śmierci. Jednak to ten pierwszy raz, gdy został porażony piorunem, wywrócił do góry nogami jego myślenie o świecie. To, czego doświadczył po drugiej stronie, sprawiło, że bezwzględny pracownik tajnych służb w rządzie Stanów Zjednoczonych całkowicie przewartościował swoje życie i zaangażował się w niesienie pomocy potrzebującym. W roli głównej Eric Roberts.

"Znamię" (reż. Tom Shadyac)

Kevin Costner jako zrozpaczony szef pogotowia ratunkowego, niemogący się pogodzić ze śmiercią ukochanej żony Emily. W dodatku wszędzie widzi ważki, które przypominają mu kształt jej znamienia. Wkrótce jeden z dawnych pacjentów jego żony - chłopiec, który obudził się ze śmierci klinicznej - mówi mu, że kobieta próbuje się z nim skontaktować. Szukając odpowiedzi na dręczące go pytania, bohater wyrusza do wenezuelskiej dżungli, gdzie zginęła Emily.

"Moje ja" (reż. Roland Suso Richter)

Przystojniak Simon (Ryan Phillippe) budzi się w szpitalu z całkowitą amnezją i dowiaduje od lekarza, że przeżył śmierć kliniczną. Jednak powrót do świata żywych okaże się koszmarem: bohater nie potrafi odróżnić tego, co widzi, od tego, co mu się wydaje. Przeszłość miesza mu się z teraźniejszością i przyszłością. Czyżby w wyniku wypadku posiadł umiejętność przemieszczania się w czasie?

"To wspaniałe życie" (reż. Frank Capra)

Ten świąteczny klasyk z optymistycznym przesłaniem bywa odczytywany jako fabularyzacja doświadczenia śmierci. James Stewart wciela się tu idealistycznego George'a Baileya, który przez całe życie starał się być prawym człowiekiem. Teraz sam ma poważne problemy i zaczyna jednak wątpić, czy dobrze na tym wyszedł. Zdesperowany, decyduje się popełnić samobójstwo. Ratuje go anioł stróż, który niczym w "Opowieści wigilijnej" pokazuje mu, jak okropnie świat wyglądałby bez niego.