W internecie aż roi się od ofert sprzedaży sadzonek i suszu "Zioła życia". Sprzedawcy (na forach, aukcjach, w internetowych sklepach zielarskich i ogrodniczych) prześcigają się w wymyślaniu powodów, dla których warto je kupić: "hamuje namnażanie się komórek nowotworowych od 20 do 80 proc.", "zwiększa sprawność mięśnia sercowego", "przeciwdziała marskości wątroby", "reguluje ciśnienie krwi, poziom cholesterolu", "zapobiega miażdżycy i zawałowi serca", "poprawia funkcje nerek", "picie wieczorem naparu poprawia jakość i długość snu", "antydepresant", "reguluje poziom cukru we krwi", "zwiększa wydolność układu oddechowego", "usuwa zastoje krwi", "działa przeciwbólowo", "chroni DNA przed uszkodzeniem, co opóźnia procesy starzenia".

"Zioło życia"

Wszystko już za kilkanaście złotych (tyle kosztuje sadzonka). Za nazwą "Zioło życia" (niektórzy używają też nazwy "Lek na długowieczność") kryje się roślina o nazwie jiaogulan (inaczej Gynostemma pentaphyllum). "Zioło życia" sprzedaje mnóstwo sklepów internetowych.

- Pochodzi z Chin, gdzie pije się herbatę z jej liści, leczy wiele chorób - tłumaczy Marzena Burdziałowska prowadząca sklep ogrodniczy Krolestworoslin.pl (koszt rośliny w doniczce - 18 zł 90 gr). Mówi, że niektórzy wrzucają jej listki do sałatek, coraz więcej, zamiast hodować ją na parapecie, sadzi w ogródku, bo jest mało wymagającą rośliną i bez problemu przetrwa w naszym klimacie. Według niej wzrost zainteresowania rośliną to efekt rosnącej mody na zdrowe odżywianie.

- Ludzie szukają nowości. Niektórzy kupują to zioło profilaktycznie, inni mają nadzieję, że ich wyleczy - mówi Andrzej Kocowicz, właściciel Sklepu Zielarsko-Medycznego Ziołowy Ogródek (Ziolowy-ogrodek.pl), który sprzedaje herbatki z jiaogulanu (opakowanie 100 g za 20 zł, a przy opisie produktu można przeczytać, że "leczy niemal wszystko od nadciśnienia tętniczego po zapalenie oskrzeli").

Gdzie są badania naukowe?

Trudno znaleźć informacje o wynikach badań naukowych mogących potwierdzać cudowne właściwości rośliny. Prof. dr hab. Grzegorz Spychalski, dyrektor Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu, był w prawdziwym szoku, kiedy usłyszał, jak jest reklamowana. - To prawda, że istnieją zioła, które korzystnie wpływają na pewne procesy zachodzące w organizmie. Ale przypisywanie właściwości leczniczych jest zarezerwowane dla leków. Sprzedawcom i producentom roślin czy ziół nie wolno w ten sposób reklamować swoich produktów - mówi.

Ocenił, że sprawą bezwzględnie powinny zainteresować się służby nadzorujące rynek produktów leczniczych.

Działanie nielegalne

Krzysztof Bąk, rzecznik resortu zdrowia, przyznaje, że zgodnie z prawem "kto wprowadzanemu do obrotu produktowi przypisuje właściwości produktu leczniczego, pomimo że produkt ten nie spełnia wymogów określonych w ustawie, podlega grzywnie". Dla pewności resort skonsultował się z głównym inspektorem farmaceutycznym. Ten nie ma wątpliwości, że podmioty posługujące się przy sprzedaży zioła takimi określeniami jak - np. "hamuje namnażanie komórek nowotworowych", "zwiększa sprawność mięśnia sercowego", "przeciwdziała marskości wątroby" czy "zapobiega miażdżycy i zawałowi serca" - sugerują, iż produkt, którego dotyczą, jest produktem leczniczym. - Powyżej opisane działanie jest nielegalne i wypełnia znamiona przestępstwa - stwierdza Zofia Ulz, szefowa Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

Czy to oznacza, że proceder zniknie? Nie wiadomo, bo aby przesłać do organów ścigania zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, GIF musi znaleźć dane identyfikujące nieuczciwych sprzedawców. Wczoraj nie udało nam się ustalić, czy zajmie się wyszukiwaniem nieuczciwych ofert zioła w internecie.

Gdy dopytujemy sprzedawców, czy namawiają klientów do leczenia za pomocą zioła - bagatelizują problem. - My się leczeniem nie zajmujemy, gdy ktoś jest chory, powinien iść do lekarza - mówi jeden z nich. A inny sugeruje, że działanie zioła każdy testuje na sobie.

Pewne jest jedno - ślepa wiara w magiczną moc zioła to najgroźniejsza pułapka dla chorych, którym przyszłoby do głowy, by odstawić leki zalecane przez lekarzy.