Monika Tim z IV roku Gestion et Technologie (zarządzanie i inżynieria produkcji w języku francuskim) na Politechnice Łódzkiej ma za sobą rok studiów we francuskim Cluny. - Studia magisterskie trwają trzy semestry: pierwszy spędzę na Arts et Métiers ParisTech w Paryżu, drugi w Łodzi, a trzeci na stażu w Polsce lub we Francji - mówi. Skończy je z dyplomem Politechniki Łódzkiej i francuskiej Arts et Métiers ParisTech. - Przede mną napisanie dwóch prac pod okiem promotorów polskiego i francuskiego. Możliwe, że obrona będzie jedna - we Francji, a potem uzna ją Politechnika. Wszystko dopiero zostanie ustalone - mówi Monika.

Studenci Centrum Kształcenia Międzynarodowego Politechniki Łódzkiej (IFE), które uczy na różnych kierunkach technicznych w języku francuskim i angielskim, mogą uzyskać podwójny dyplom od 2004 roku. Obecnie IFE ma podpisane umowy z pięcioma uczelniami technicznymi z Francji i Niemiec na kierunkach: zarządzanie, zarządzanie i inżynieria produkcji oraz mechatronika. Wkrótce do tej listy dołączy nanotechnologia i Uniwersytet Twente w Holandii. Program studiów zależy od umowy między uczelniami, jednak studenci w partnerskiej uczelni spędzają od roku do dwóch lat.

Dobre oceny nie wystarczą

W pierwszych latach działania programu na Politechnice Łódzkiej studiowało tak 1-3 studentów, w ubiegłym już 19, ale wymagania są wysokie. - Trzeba nie tylko mieć dobre wyniki w nauce, ale też wyróżniać się np. aktywnością na uczelni i bardzo dobrze znać francuski. Podczas rekrutacji dodatkowo trzeba się było zaprezentować przed przedstawicielem z francuskiej uczelni. Ale to była bardzo miła rozmowa, profesor pytał np. dlaczego chcemy studiować we Francji - opowiada Monika.

Ewelina Pabjańczyk-Wlazło, która w zeszłym roku skończyła zarządzanie na PŁ i INSEEC Alpes-Savoie w Chambery, na uczelnię francuską wysłała list motywacyjny i CV. Tu zajęcia odbywały się po angielsku. Liczyła się działalność w kołach naukowych, udział w konferencjach i opinia wystawiona przez IFE.

W Wyższej Szkole Logistyki w Poznaniu, która współpracuje z niemiecką Technische Hochschule w Wildau koło Berlina, podstawowym kryterium dla chętnych na studia z podwójnym dyplomem jest znajomość niemieckiego na poziomie B1 i logistyki. - Na uczelni niemieckiej spędziłem drugi rok studiów licencjackich. Po powrocie obroniłem pracę pisaną w dwóch językach. Głównie zależało mi na możliwości uzyskania tytułu Dipl.Wirtsch.-Ing. (FH). W wolnym tłumaczeniu to inżynier gospodarki w dziedzinie logistyki. Chciałem też znaleźć pracę w Niemczech - mówi Michał Kurpisz.

Wyjeżdżający muszą jednak liczyć się z kosztami, choć przysługuje im stypendium z programu Erasmus+. - Wynosiło 440 euro, potem 500 euro miesięcznie. Wystarczało na opłacenie zakwaterowania w akademiku (350-450 euro), życie we Francji jest drogie. Samemu trzeba też pokryć koszty dojazdu - wylicza Ewelina.

Maszyna parowa po francusku

Dla Moniki rok w Cluny był bardzo trudny. - Znajomość języka na poziomie B2 jest konieczna, a jeśli studia są ciężkie i zawierają dużo technicznych aspektów, to i to może być niewystarczające. Nigdy tak dużo się nie uczyłam, przede wszystkim mechaniki. To był dziesięciokrotnie większy wysiłek niż w Polsce. Stawaliśmy w laboratorium przed tokarką czy frezarką i musieliśmy dokładnie wykonać określony element. Każda grupa robiła inną część, miały się złożyć np. na małą maszynę parową. Jeśli popełniliśmy błąd, zostawaliśmy po zajęciach, by go naprawić - opowiada. Choć zajęcia trwały od rana do wieczora, starczyło czasu na poznawanie Francji. - Mieszkaliśmy w akademiku na terenie uczelni i stale przebywaliśmy z Francuzami. Zwiedziłam okolicę, ale też Paryż i Rzym - opowiada.

Michał: - Początkowo nauka w obcym języku sprawiała mi sporo trudności, ale udało się to przezwyciężyć. Często mieliśmy wykonać w grupie konkretne zadania związane z logistyką. Mogliśmy też uczestniczyć w projektach znanych korporacji, byłem w Mercedes-Benz Ludwigsfelde. Dziś na stałe mieszka w Berlinie. - Pracę dyplomową pisałem we współpracy z firmą Projektlogistik GmbH w Wildau, która po obronie zaoferowała mi stanowisko inżyniera projektów. Teraz pracuję na Węgrzech w Audi (AHM Gyor), gdzie jest budowana nowa hala logistyczna. Trzeba m.in. obliczyć i rozplanować cały magazyn - dobrać systemy regałów, sprzęty potrzebne do obsługi itd., i przedstawić koszty inwestycyjne - zdradza.