- Nie wytrzymam! Permanentna inwigilacja! Nie wytrzymam! - krzyczał w "Seksmisji" grany przez Jerzego Stuhra Maks, a my pokładaliśmy się ze śmiechu. Ale teraz już nie ma się z czego śmiać. Permanentna inwigilacja stała się faktem, co rok temu pokazał światu Edward Snowden za pośrednictwem dziennikarzy Glenna Greenwalda i Ewena MacAskilla oraz dokumentalistki Laury Poitras. Seria artykułów w "Guardianie" a później także w "Washington Post" analizujących zawartość przekazanych przez Snowdena tajnych dokumentów oraz ich wpływu na naszą rzeczywistość przyniosła obu redakcjom Nagrodę Pulitzera. Snowdenowi - status najbardziej poszukiwanego przez USA przestępcy. A nam wszystkim zaś świadomość, że Wielki Brat wciąż patrzy.

Teraz historię największego skandalu ostatnich lat możemy poznać z pierwszej ręki. Greenwald zdecydował się napisać książkę, w której opisuje nie tylko historię swojego spotkania z Edwardem Snowdenem (wtedy niespełna trzydziestoletnim byłym pracownikiem CIA i współpracownikiem NSA z klauzulami dostępu do tajnych informacji), ale też historię samego Snowdena. Przedstawia dokumenty, które zebrał Snowden, i wyjaśnia, co z nich wynika dla nas wszystkich.

Trochę szkoda, że ten były nowojorski prawnik specjalizujący się w prawach obywatelskich, który został dziennikarzem freelancerem i autorem bestsellerowych książek krytykujących politykę ekipy George'a W. Busha, nie ma lżejszego pióra. "Snowden. Nigdzie się nie ukryjesz" napisana jest śmiertelnie serio, na najwyższym diapazonie, co chwila padają w niej stwierdzenia o wolności, fundamentach demokratycznych społeczeństw (głównie amerykańskiego), patriotyzmie i opresji. Ale to nie znaczy, że nie jest warta przeczytania. Przeciwnie. To, co ujawnił Edward Snowden, to bardzo poważna sprawa. Warto wiedzieć o niej jak najwięcej. Zwłaszcza że najgorsze, co może się w tej sytuacji przydarzyć, to obojętność samych zainteresowanych. Czyli nas.

Ale mało brakowało, a ta historia potoczyłaby się inaczej. Greenwald bowiem, co szczerze przyznaje w swojej książce, był leniwy. Dostał mail od tajemniczego informatora proponującego mu ważne informacje na temat bezpieczeństwa komunikacji w sieci, pod warunkiem że zainstaluje program szyfrujący maile. Greenwaldowi zaś się nie chciało. Na szczęście dla niego Snowden skontaktował się też z jego znajomą, specjalizującą się w obronie praw człowieka dokumentalistką Laurą Poitras. Ona przekonała Greenwalda, że sprawa jest poważna. Greenwald poszedł z tym do "Guardiana", z którym współpracował. A "Guardian" dał swojego człowieka, doświadczonego reportera MacAskilla. We troje polecieli do Hongkongu, dokąd Snowden przyjechał z dokumentami. Wiele z nich zostało w tej książce pokazanych lub streszczonych. Pokazują mechanizmy, które sprawiły, że dziś nikt, a na pewno nikt w USA i pozostałych krajach Sojuszu Pięciorga Oczu - Australii, Kanadzie, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii - nie może być pewnym swej prywatności w internecie, a także przez telefon. A to wszystko w ramach obrony bezpieczeństwa narodowego. Tyle, że przez rok podsłuchujące i szpiegujące obywateli agencje - czy to NSA, czy jej brytyjska odpowiedniczka GCHQ - nie dostarczyły dowodów, że inwigilacja na masową, bezprecedensową skalę pomogła zapobiec choć jednemu atakowi terrorystycznemu. Ponoć złapano jakiegoś konstruktora bomb, ponoć dowiedziano się o tajnym projekcie nuklearnym. Ale czy to jest warte szpiegowania milionów zwyczajnych obywateli?

W 2008 roku podczas wizyty w GCHQ szef NSA generał Keith Alexander zażartował (według swoich współpracowników) "A dlaczego nie mielibyśmy bez przerwy gromadzić wszelkich możliwych sygnałów?". Wśród ujawnionych przez Snowdena i przedrukowanych przez Greenwalda dokumentów znalazła się powstała trzy lata później ściśle tajna prezentacja przygotowana dla Sojuszu Pięciorga Oczu. Pokazuje ona, że "żart" Alexandra została potraktowany śmiertelnie poważnie. Jej tytuł brzmiał jeszcze dość niewinnie "Nowa postawa wobec gromadzenia danych". Ale już kluczowe słowa ustawione w koło niewinne nie były: wywąchaj wszystko (Sniff it All), gromadź wszystko (Collect it All), przetwarzaj wszystko (Process it All), wykorzystuj wszystko (Exploit it All), dziel się wszystkim z partnerami (Partner it All) i w końcu, najbardziej przerażające - wiedz wszystko (Know it All). Ciąg dalszy rozwija się na naszych oczach.