"4 czerwca 1989 roku zakończył się w Polsce socjalizm" - ogłosiła do telewizyjnych kamer aktorka Joanna Szczepkowska, podkreślając wagę pierwszych demokratycznych wyborów. I choć od tamtego czasu upłynęło już ćwierć wieku, a większość z nas chwali sobie wolnorynkowy dobrobyt, to są i tacy, którzy "zatrzymali się w tamtej epoce", a ich "mentalność nosi wszelkie znamiona socjalizmu". - Na szczęście tamta epoka odeszła już do lamusa. Zostały nam po niej wspomnienia, klimat i zapachy dziecięcych lat. Przecież każdy jest uzależniony od własnego dzieciństwa, które powraca w postaci nostalgicznych wspomnień widzianych na czarno-białych fotografiach. Płyta "Zakażone piosenki" nie wyraża tęsknoty za socjalizmem. To muzycznych żart, czkawka, która odezwała się po latach - mówi Jędras.

Skąd się wziął Zuch Kazik



Z tą przaśną przeszłością postanowili zmierzyć się muzycy zespołu Zuch Kazik. Kapela powstała dwa lata temu na potrzeby Festiwalu Twórczości Żenujące Zacieralia. Początkowo wokalistą grupy był Kuba Sienkiewicz (gdy występowała jeszcze pod szyldem Zuch Kozioł), ale później jego obowiązki przejął znany m.in. z Kultu Kazik Staszewski. - Zuch Kazik wyrósł z tradycji Zucha Kozła, czyli formacji, która powstała jeszcze w latach 80. i grała autorskie piosenki Kuby Sienkiewicza. W repertuarze były niektóre późniejsze przeboje Elektrycznych Gitar oraz piosenki wyśmiewające socjalizm, ale wtedy nikt z nas nie liczył na tak szybki jego upadek - przyznaje Jędras. Po reaktywacji Zucha już w XXI wieku udało się nie tylko zagrać kilka koncertów, ale też wydać płytę "Zakażone piosenki".

Śpiewanie o głębokim socjalizmie z lat 40., 50. czy 60. to niby nic nowego. Stalowy Bagaż zrobił furorę podczas festiwalu w Opolu '81, kiedy ubrana w zetempowski mundurek z czerwonym krawatem Izabela Trojanowska wykonała pastiszową "Pieśń o cegle", a już w czasie przemian ustrojowych Wojciech Bruślik z grupy Jajco i Giganci przepitym głosem pokpiwał z czasów komunistycznej prosperity w piosence "Czerwony autobus". Inni śpiewali zdecydowanie bardziej serio. Czerwone Gitary niechętnie przyznają się po latach do poddańczej piosenki "Hymn ZSMP", a Budka Suflera, Skaldowie i Breakout pewnie najchętniej wymazaliby ze swojej dyskografii tzw. tryptyk olimpijski, czyli zbiór piosenek poświęconych letnim igrzyskom w Moskwie w 1980 roku.

O nowej to huci melodia

Utwory Zucha Kazika są bardziej zróżnicowane. - Możemy wyróżnić kilka typów piosenek: pieśni rewolucyjne, w tym jedną z czasów powstania listopadowego ("Gdy naród do boju"), utwory wojskowe ("Gdy Polska da nam rozkaz"), zagrzewające do pracy i budowy nowego ładu ("Piosenka o Nowej Hucie") i w końcu numery pastiszowe Stanisława Tyma z filmu "Miś" Stanisława Barei ("Hej młody Junaku") - opowiada Zacier.

Ale te socrealistyczne songi nie zostały po prostu odegrane. Kazik nie byłby sobą, gdyby nie dodał czegoś własnego. Dlatego w "Marszu Gwardii Ludowej" dowiadujemy się ponadto, że "Gwardia, Gwardia, to nie warszawski klub / To milicyjny klub / I za to ch. im w dziób ", a wspomniana "Piosenka o Nowej Hucie" zostaje sparafrazowana jako o "nowej huci melodia", gdzie propagandową żarliwość zastępuje klasowa chcica. Parodiowanie tych piosenek to zamierzony zabieg. - Kiedyś "Międzynarodówkę" należało śpiewać na baczność, więc każdy, kto ośmieliłby się wykonać ją na wesoło, naraziłby się na utratę pracy, nawet więzienie - mówi pomysłodawca projektu.



Czy za komuny było lepiej?

Pytam Zaciera, jak wspomina PRL i co wówczas robił. Był junakiem, spekulantem, a może niebieskim ptakiem? - Na szczęście nie musiałem pracować ku chwale tamtego systemu. W 1989 roku skończyłem studia medyczne i rozpocząłem pracę w demokratycznej Polsce. Pamiętam natomiast, jak jeszcze w przedszkolu skręcałem czerwone maki z krepiny na święto pracy i rysowałem portrety największego przyjaciela dzieci, Włodzimierza Lenina - wspomina ze śmiechem swoje dzieciństwo.

Nie zgadza się z przekornym stwierdzeniem Kazika, który w na ostatniej płycie El Dupy śpiewa, że "Za komuny było lepiej". Jest natomiast w stanie wyliczyć zdobycze demokracji. - Wolność słowa, możliwość wyjazdów za granicę, dostęp do nowinek technicznych, filmów, płyt. Społeczeństwo wzbogaciło się i może żyć we względnej stabilizacji. Doceńmy to, ale nie zapominajmy, że nadal mamy niebezpiecznych sąsiadów, a historia lubi się powtarzać - przestrzega Jędras.

"Zakażonych piosenek" w wersji na żywo będzie można posłuchać na nadchodzących Zacieraliach 9-10 stycznia w warszawskiej Progresji. Proletariusze wszystkich krajów, przybywajcie!