"W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit". Od napisania tego zdania na pustej kartce arkusza egzaminacyjnego przez sprawdzającego prace swoich studentów profesora staroangielskiego w Oxfordzie, J.R.R. Tolkiena, minęło już ponad 80 lat. W tym czasie Tolkien rozwinął te kilka słów w powieść dla dzieci "Hobbit, czyli tam i z powrotem". Po jej wielkim sukcesie przekuł w monumentalną trylogię już dla starszego czytelnika - "Władcę pierścieni". I został ojcem fantasy.



Jeden z jego fanów, nowozelandzki reżyser Peter Jackson, 16 lat temu rozpoczął tytaniczną pracę nad przeniesieniem dzieł Tolkiena na ekran. Zaczął od trylogii "Władca pierścieni", skończył na trzech filmach na podstawie "Hobbita". 888 ekranowych minut i prawie 5 miliardów dolarów zarobionych na samych kinowych biletach później, w Boże Narodzenie ta nieprawdopodobna przygoda dobiegnie końca "Hobbit: Bitwę Pięciu Armii" trzeba więc koniecznie zobaczyć, bo przecież nie można zostawić Śródziemia i jego mieszkańców bez pożegnania.

Jak w podtytule książki historia zatacza koło. Hobbit Bilbo Baggins mieszkający w eleganckiej norce z pełną spiżarnią w Hobbitonie, urokliwej wiosce w sercu Shire, opisał swoje przygody w książce, którą przekazał później swemu bratankowi, Frodo Bagginsowi, bohaterowi "Władcy pierścieni". Od zapisania tytułu dzieła Bilba zaczęła się filmowa trylogia "Hobbita". Tym też się zakończy. Po drodze czeka wiele spektakularnych wydarzeń, z tytułową bitwą Pięciu Armii na czele. Film zaczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym skończyło się "Pustkowie Smauga". Obudzony przez krasnoludy smok Smaug, który odebrał im niegdyś królestwo pod Samotną Górą wraz z jego nieprzebranymi skarbami, postanawia pokazać im, jak wielka jest jego moc. Wyrusza do Miasta na Jeziorze, którego mieszkańcy nie mają żadnych szans z ziejącą ogniem bestią. Gandalf, uwięziony w ruinach Dol Guldur, w których ukrył się duch Saurona, czeka na odsiecz. A Galadriela, królowa elfów, udowadnia, że nie jest tylko eteryczną, uduchowioną istotą sunącą ponad ziemią, ale potężną czarodziejką. Za to i za wątek Taurieli scenarzystom "Hobbita" należą się podziękowania. Zmienili książkowy oryginał, ale dali dziewczynom film oglądającym postaci, z którymi mogą się identyfikować.

Tymczasem same krasnoludy rozglądają się po odzyskanej ojczyźnie. Thorin Dębowa Tarcza może już nazywać siebie Królem pod Górą. Ale królestwo i jego skarby mają swoją cenę. I dziad, i ojciec Thorina ulegli ich mocy. Za długo też na złocie swoje łapy trzymał magiczny gad. Smocza choroba, choroba złota dopada i Thorina. Jego bracia, 12 krasnoludów, którzy towarzyszyli mu w doli i niedoli nie poznaje swojego króla. Tak jak Bilbo Baggins nie poznaje dzielnego, choć przepełnionego melancholią krasnoluda, którego poznał we własnej norce w Bag End, w Shire, które wydaje mu się teraz tak odległe... Scena z Bilbo tęskniącym za domem i ściskającym w dłoni żołądź, który zamierza zasadzić po powrocie do Bag End, jest jedną z najbardziej wzruszających w całej trylogii.

Wieść o odzyskaniu Samotnej Góry i jej skarbów szybko rozchodzi się po Śródziemiu. U bram Ereboru zjawiają się ludzie ze zniszczonego Miasta na Jeziorze i elfy z Mrocznej Puszczy pod wodzą Thranduila. Pierwsi chcą, by Thorin dotrzymał danego wcześniej słowa i podzielił się skarbem. Thranduil chce odzyskać coś, co kiedyś należało do niego. Ale garstka ludzi i cała armia elfów to nie wszyscy zainteresowani Samotną Górą. Jak mówi tytuł filmu, czeka nas bitwa pięciu armii. Bitwa spektakularna, wielowątkowa, z licznymi pojedynkami i zwrotami akcji. I z najgenialniejszym bojowym wierzchowcem, jakiego kiedykolwiek widzieliście w kinie. Oraz z pojedynkiem, który może przejść do historii kina. Maleńki krasnolud i wielki ork na zamarzniętej rzece walczą na śmierć i życie.

Jak to się kończy? Jeśli czytaliście książkę, to wiecie. Co nie zmienia faktu, że chusteczki i tak mogą się wam przydać. Wzruszeń bowiem nie zabraknie. Nie tylko z powodu nieuniknionych w bitwie śmierci. Ale też z powodu pożegnania ze światem, który przez 13 lat dostarczał nam wzruszeń i emocji, których czasem we współczesnym kinie nam brakuje. Opowieści Tolkiena przeniesione na ekran przez Jacksona nie są bowiem tylko bajkami dla mniejszych czy większych dzieci. Są uniwersalnymi opowieściami o walce dobra ze złem, o odwadze i poświęceniu i o tym, że każdy może odegrać ważną rolę. Nawet jeśli ma niewiele ponad metr wzrostu i włochate stopy.

W poprzednich odcinkach

Peter Jackson biorąc 280-stronicową książkę J.R.R. Tolkiena na filmowy warsztat planował dwa filmy, w końcu jednak powstały trzy. Wprowadził do nich wątki z dodatków do "Władcy pierścieni", a także własne, dopisane wspólnie z dwiema scenarzystkami Fran Walsh i Philipp Boyens, które dodały postaci kobiece, by film był bardziej różnorodny. Wyobrażacie sobie 474 minuty w kinie głównie z 14 brodatymi facetami i jednym co prawda gładko ogolonym, ale z włochatymi stopami? No właśnie... Dlatego w filmowym "Hobbicie" pojawia się i pani Galadriela, królowa elfów, i potężna czarodziejka znana z "Władcy pierścieni" i leśna elfka Tauriela, która poza tym, że jest nieustraszoną wojowniczką, jest również sercem miłosnego trójkąta...

"Hobbit: Niezwykła podróż"

W przytulnej norce hobbita Bilba Bagginsa w Shire zjawia się czarodziej Gandalf, a za nim 13 krasnoludów pod wodzą Thorina Dębowej Tarczy, spadkobiercy krasnoludziego królestwa pod Samotną Górą, odebranego jego dziadowi i ojcu przez armię orków i smoka Smauga. Krasnoludy za radą Gandalfa wynajmują początkowo opierającego się hobbita jako włamywacza, który ma pomóc im dostać się do wnętrza Góry i odbić ojczyznę. W Bilbie, zgodnie z przewidywaniami Gandalfa wygrywa nietypowy dla hobbita duch przygody i dołącza on do wyprawy. Po drodze czyha jednak wiele niebezpieczeństw, w tym głodne trolle i wredne gobliny, w jaskiniach których Biblo znajduje Jedyny Pierścień władzy, magiczny przedmiot m.in. czyniący tego, kto nosi go na placu niewidzialnym. Uciekając z jaskiń goblinów drużyna wpada z deszczu pod rynnę - zostaje otoczona przez orków pod dowództwem Azoga Plugawego, który zabił dziadka Thorina, a w pojedynku z nim samym stracił rękę. Z pułapki krasnoludów i Bilba, który ryzykował życie broniąc Thorina, ratują orły sprowadzone przez Gandalfa.

"Hobbit: Pustkowie Smauga"

Bilbo i 13 krasnoludów kontynuują podróż do Samotnej Góry - po drodze czeka ich przeprawa przez Mroczną Puszczę. Tu atakują ich potężne pająki, ale Bilbowi korzystającemu z pomocy Pierścienia udaje się je oszukać, uciekające stado dobijają leśne elfy pod wodzą Legolasa i Taurieli. Elfy biorą krasnoludy w niewolę, Thorin po konfrontacji z elfim królem Thranduilem odrzuca propozycję ugody - krasnoludy skazane są na gnicie w lochach. Ale Bilbo, który uniknął pojmania, organizuje spektakularną ucieczkę rzeką w beczkach po winie. Kompania natyka się na Barda, mieszkańca Miasta na Jeziorze, który szmugluje wędrowców do swojego domu. Thorin obiecuje władcy miasta część skarbów Samotnej Góry w zamian za pomoc. Bardowi się to nie podoba - nie chce, by krasnoludy obudziły smoka Smauga, który niesie ze sobą tylko śmierć i zniszczenie. Ale Thorin nie słucha. Bilbo wykonuje swoje zadanie i znajduje wejście do Samotnej Góry. Krasnoludy i hobbit budzą jednak smoka. Ten, wściekły i żądny zemsty odlatuje nad Miasto na Jeziorze. Król pod Górą powraca. Ale Gandalf odrywa, że Czarnoksiężnik, który pojawił się w ruinach twierdzy Dol Guldur, to Sauron.