- Spożywanie małych dawek, czyli jednej porcji alkoholu co drugi dzień, zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej, prawdopodobnie przez podwyższenie poziomu dobrego cholesterolu, który usuwa złogi tłuszczu z naczyń krwionośnych. Jednak dawki alkoholu większe niż dwie porcje standardowe dziennie powodują, że ryzyko choroby wieńcowej rośnie - stwierdza Katarzyna Łukowska, zastępca dyrektora Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

- Gdyby ludzie zaczęli wypijać butelkę wina dziennie, to NFZ zbankrutowałby nie tylko z powodu finansowania leczenia uzależnienia, lecz także innych szkód zdrowotnych związanych z toksycznym działaniem alkoholu na różne narządy - dodaje Łukowska.

Dietetyk dla odmiany chwali wino. Ma bardzo dużo substancji działających pozytywnie na nasze zdrowie. Jednak powinniśmy zachować umiar. Chroni ono przed miażdżycą, rozrzedza delikatnie krew, walczy z wolnymi rodnikami, ponieważ zawiera dużo antyoksydantów. Jest także bardzo pomocne w nadciśnieniu tętniczym - wylicza dietetyk Anna Słomkowska. Wypita do posiłku lampka wina pobudza kwasy żołądkowe i pobudza trawienie. Jednak powinna to być jedynie jedna lampka.