Charlie Kaufman zabiera nas w kolejną oniryczną podróż. Tym razem w formie lalkowej animacji poklatkowej. Scenarzyście "Być jak John Malkovich", "Adaptacji" oraz "Zakochanego bez pamięci" towarzyszy Duke Johnson. Panowie wspólnie wyreżyserowali niecodzienny film, który nie powstałby bez kampanii na crowdfundingowym Kickstarterze.



W pewnym sensie "Anomalisa" to opowieść o każdym z nas. Wraz ze specem od obsługi klienta Michaelem Stonem, który ma coś z poprzednich bohaterów - a może i z samego Kaufmana - podróżujemy samolotem z Los Angeles do Cincinnati. W hotelu mężczyzna poznaje Lisę. Dziewczynę zupełnie przeciętną. Faceci zwykle zwracają uwagę na jej koleżankę. Ale nie Michael. Dla niego Lisa nie będzie przeciętna, wręcz przeciwnie - będzie anomalią wśród tłumu otaczających go postaci, których twarze i głosy od dawna wydają się zlewać w jedno. Dlatego nazwie ją swoją Anomalisą. Spędzą razem noc.

I to tyle? Tyle. Prosta, można wręcz rzec banalna historyjka pewnego romansu, która została złożona z melodramatycznych klisz, staje się pretekstem do refleksji nad kondycją człowieka, pełnej melancholii i smutku przełamywanego humorem.

W zupełnie inny wymiar przenosi ją prosty zabieg. Choć świat przedstawiony zaskakuje realizmem, wyraźnie zaznaczone "szwy" (linia zespolenia części twarzy przebiegająca na wysokości oczu) nie pozwalają nam zapomnieć, że bohaterowie są lalkami. Lalkami, którym pozostaje marzenie o ludzkim życiu, a może. ludźmi, którzy zatracili swoją indywidualność? Wpadli w pułapkę rutyny. Monotonię codzienności mimo prób trudno im przełamać na dłużej niż moment, nie da się od niej uciec. Ludźmi znudzonymi, rozczarowanymi przyziemnością własnego losu.

Kaufman z Johnsonem stawiają więcej podobnych pytań. Prezentują nam studium samotności i frustrującej powtarzalności w naszym życiu.

Głosów głównym postaciom animacji użyczyli Jennifer Jason Leigh, David Thewlis, Tom Noonan.

Premiera w kinach w piątek.