28-letni Ludwik XIV, od niedawna samodzielny król Francji (choć koronę nosi od czwartego roku życia), ma sen. Śni mu się umierająca matka, Anna Austriaczka, przy łożu której czuwa jego młodszy brat Filip Orleański. Królowa namawia syna, by zbudował sobie nowy pałac "bo co to za król bez pałacu". Ludwik widzi nową siedzibę - wzdłuż jeziora biegnie do niego blondwłosa piękność, potem ganiają się po ogromnej sali, w której lustra odbijają światło z wielkich okien, by w końcu kochać się w przestronnym łożu w urządzonej z przepychem sypialni. Król budzi się i odtąd marzy, by zbudować sobie rezydencję ze snu.



O budowie pałacu w Wersalu, a także o polityce i alkowie Ludwika XIV opowiada serial "Wersal. Prawo krwi". Podobnie jak inne osadzone w historycznych realiach produkcje telewizyjne ostatnich lat - "Dynastia Tudorów" czy "Rodzina Borgiów" - niekoniecznie służyć on może za lekcję historii. Ale na pewno jest lekcją o ludzkiej naturze. Oraz o tym, jak wizjonerzy potrafią zmieniać świat.



Ludwik XIV spędził na tronie 72 lata, zbudował pałac, który dziś podziwiają turyści z całego świata, a za jego czasów mieścił liczący 10 tys. ludzi dwór i był ośrodkiem władzy i wpływów. To za czasów Ludwika XIV francuski stał się językiem europejskiej dyplomacji i arystokracji, a Wersal niedościgłym wzorem wyrafinowania dla pozostałych władców.

Wyrafinowany, zwłaszcza pod względem wizualnym, jest również serial o królu i jego rezydencji. Z imponujących 30 mln euro budżetu kostiumy pochłonęły aż 12 proc., zdjęcia kręcono w Wersalu i innych królewskich rezydencjach. Nie brakuje przemocy i nagości - zdaje się, że dziś żaden serial historyczny nie może się bez nich obyć. Sam Ludwik XIV w wykonaniu Georgesa Blagdena wydaje się nieco bezbarwny. Na szczęście ma u boku młodszego brata, pełnego pozornych sprzeczności Filipa Orleańskiego - z jednej strony wydającego fortunę na buty homoseksualistę, z drugiej świetnego żołnierza i stratega. Gra go bardzo przekonująco Alexander Vlahos. Dla niego i dla oszałamiających kostiumów i scenografii warto obejrzeć pierwszy odcinek "Wersalu. Prawa krwi". A nuż się wciągniecie i obejrzycie kolejnych dziewięć. Drugi sezon jest już zaplanowany, zdjęcia ruszają na wiosnę.