Tytuł krążka mówi wszystko o artyście. Elton John to osobowość sceniczna sklecona z wielu żywiołów. Jest niczym wulkan, który wybuchnie nigdy nie wiadomo jaką energią. Uchodzi za dżentelmena, o czym przypomina tytuł szlachecki przed nazwiskiem, ale nieraz zdarzało się mu zapominać języka dyplomacji i wypowiadać jadowite sądy o znajomych z branży. Wie coś na ten temat hollywoodzka celebrytka Kim Kardashian, która dowiedziała się, że jest "starą prostytutką o nieznanym pochodzeniu". To reakcja na wątpliwą misyjność amerykańskiej telewizji, która przyznaje pierwszeństwo celebrytom kosztem prawdziwych artystów.



Wspaniały, zwariowany i mroczny - parafrazując leitmotiv zasygnalizowany na płycie. Takich epizodów w życiorysie EJ można się doliczyć dużo więcej. Czym innym jeśli nie wariactwem było określanie Jezusa superinteligentnym gejem? Ale artysta nie przejmował się reakcjami oburzonych i dalej szokował.

Otwarcie mówił, że jest chory na AIDS i bulimię, oraz że nie potrafi się powstrzymać przed wydawaniem półtora miliona dolarów rocznie na buty, ciuchy i peruki. Poza tym żyje w związku z mężczyzną i wychowuje z nim dwójkę dzieci, co w dobie kulejącej tolerancji nie spotyka się z poklaskiem. Jesienią zeszłego roku znów skonsternował opinię publiczną.



Na Instagramie artysty znalazł się wpis dotyczący jego prywatnej rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem na temat praw mniejszości seksualnych. Kreml wszystkiemu zaprzeczał, ale coś ewidentnie było na rzeczy. Wszak muzyk nie ma oporów przed koncertowaniem dla rosyjskiej publiczności, choć wielu jego kolegów po fachu bojkotuje ten kraj. Elton lubi jednak wzbudzać kontrowersje.

O klasie artysty świadczą jego przeboje, a tych przez ponad pół wieku aktywności estradowej uzbierało się bez liku. Do dziś słowa i melodia "Candle In Te Wind" będą się kojarzyły z pogrzebem księżnej Diany, choć artysta tę balladę jako pierwszej zadedykował Marilyn Monroe. Za "Can You Feel The Love Tonight" do "Króla Lwa" dostał Oscara i choć film zyskał ogromną popularność, piosenka przetrwała w świadomości widzów dużo dłużej niż do zdjęcia animowanej superprodukcji z ekranów.

Elton ma również niewątpliwą smykałkę do wykorzystywania fragmentów własnego życiorysu w celach stricte komercyjnych, ale mieszczących się w kanonie popularnej piosenki. Numer "I'm Still Standing" o powrocie do stanu używalności po kataklizmach w życiu prywatnym tylko przysporzył mu sławy. A inny wielki hit "Sacrifice" wycisnął łzy z oczu nawet najbardziej nieczułym na cudze problemy miłosne, mimo że piosenka traktowała o rozpadzie małżeństwa, po którym niestety nikomu nie chce się płakać (prawdopodobnie EJ miał na myśli swój nieudany związek z Niemką Renatą Blauel).



Piosenki pisane z myślą o płycie "Wonderful Crazy Night" miały być przede wszystkim optymistyczne, a nawet więcej: radosne - czego zażądał od swoich współpracowników piosenkarz. Takie zadanie spoczęło też na nim samym, jednak przyznawał w wywiadach, że z artystycznego punktu widzenia lepiej jest wykonywać melancholijne, stonowane kawałki. - Jako pianiście bardzo trudno jest mi grać szybkie piosenki. To o wiele trudniejsze niż napisanie powolnej ballady, bo pianino znacznie różni się od gitary. Ale w tym przypadku, ponieważ miałem odpowiedni nastrój i wiedziałem, czego chcę, to poszło bardzo, bardzo szybko - stwierdził EJ.



I bardzo się wszystko udało. Zawadiackie "Looking Up" brzmi jakby do fortepianu Eltona przysiadł się czujący bluesa Jonh Mayall. "Wonderful Crazy Night" tak samo poraża energetycznym groovem i aż nie chce się uwierzyć, że brytyjski piosenkarz za rok skończy 70 lat! Nieco inne emocje towarzyszą utworowi "Blue Wonderful" - w muzyce majaczą klimaty z pogranicza popu i country. Ale na uwagę zasługuje przede wszystkim teledysk, który pokazuje unoszącą się w powietrzu parę podczas eleganckiego tańca, jak z najpiękniejszego snu. Twórcą klipu jest Gregory Crewdson, a zdjęcia kręcono w Montrealu, używając przy tym różnych technicznych sztuczek, aby efekt był piorunujący i - celowo - surrealistyczny. Czy jednak mogło być inaczej? Przecież tytuł tej płyty to "Wonderful Crazy Night" - artystyczne credo EJ.