Kiedy Ciechowski w drugiej połowie lat 80. pożegnał się z Republiką, zaczął działać na własny rachunek pod pseudonimem Obywatel GC. Wyprodukował cztery albumy studyjne, lansując kilka przebojów, w tym charakterystyczne dla jego wcześniejszych dokonań "Tak. Tak. to ja" oraz tkliwą balladę zatroskanego patrioty "Nie pytaj o Polskę". Podczas pracy nad nową muzyką odkrył, że poza śpiewaniem i komponowaniem, coraz lepiej odnajduje się w roli producenta nagrań. Kilka lat później wykorzysta te doświadczenia przy projektach muzycznych Kayah, Justyny Steczkowskiej czy Katarzyny Groniec. Ale pierwszą artystką, która skorzystała ze współpracy z Ciechowskim-producentem była niemiecka piosenkarka Mona Mur.



Płyta - biały kruk

W polskiej Wikipedii próżno szukać choćby wzmianki na temat dokonań tego duetu. Lepiej poinformowana jest angielska wersja internetowej encyklopedii - tam, w notce biograficznej Mony Mur (właśc. Sabine Bredy) możemy przeczytać, że wokalistka nagrała w Warszawie album o "Warsaw", który pomógł jej zrealizować Grzegorz Ciechowski. Płyta z tym nagraniem ukazała się w bardzo niewielkim nakładzie i tylko w Wielkiej Brytanii. Od lat materiał był nie do zdobycia i tylko kilku szczęściarzy przetrząsających codziennie zasoby portalu eBay mogło cudem kupić album za niemałe pieniądze. Polska publiczność może kojarzyć z tego zbioru jedynie numer "Paintings", spopularyzowany przez. Katarzynę Groniec pod tytułem "Dzięki za miłość".

Teraz wszystkie utwory Ciechowskiego i Mony Mur - oczywiście w oryginalnych wykonaniach - ujrzały światło dzienne; album "Warsaw" jest już dostępny w sklepach.

Skąd się wzięła Mona

Jak doszło do spotkania MM z GC? Łącznikiem między artystami okazał się Dieter Meier - szwajcarski wokalista grupy Yello, także reżyser, prywatnie zaprzyjaźniony z Moną Mur. Akurat pracował w Polsce nad swoim filmem "Lightmaker" i tam spotkał Ciechowskiego. Słuchając twórczości Republiki, Meierowi przyszedł do głowy pewien pomysł. Po powrocie do Niemiec opowiedział Monie vel Sabinie o swoim polskim odkryciu i uparł się, że jej głos i jego muzyka pasują do siebie jak ulał. Piosenkarki na wyprawę do Polski nie trzeba było długo namawiać - czuła się emocjonalnie związana z naszym krajem, ponieważ rodzice Mony pochodzili spod Lwowa. Przyjechała w lipcu 1989 roku z bagażem piosenek, które wymagały jeszcze obróbki. Obróbką zajął się właśnie Ciechowski.

To nie był pierwszy kontakt niemieckiej artystki z polską kulturą. Pod wpływem filmu Romana Polańskiego współtworzyła zespół Mona Mur und die Mieter, z którym nagrała kawałek "Jeszcze Polska" - przeróbkę "Mazurka Dąbrowskiego". Akurat za wschodnią granicą wprowadzono stan wojenny, więc córka polskich imigrantów poczuła się zobligowana, aby nagłośnić ten fakt na koncertach w Niemczech.

Zbyt ambitnie

Do Warszawy Mona Mur trafiła okrężną drogą - przyszła na świat w Hamburgu, mieszkała później jakiś czas w Berlinie, następnie przeprowadziła się do Paryża. Meier zdawał sobie sprawę, że nagranie płyty w Polsce opłaci się z powodów czysto finansowych - można było dużo taniej wynająć studio niż na Zachodzie, a warunki do pracy były naprawdę dobre (płytę zrealizowano na Woronicza w studiu S-4). W sesji poza Moną Mur i Ciechowskim (zaśpiewał i zagrał na klawiszach) udział wzięła śmietanka polskiego rocka (znany z Lady Pank Jan Borysewicz) i jazzu (trębacz Andrzej Przybielski i organista Wojciech Karolak), a znany skrzypek i aranżer Krzesimir Dębski - przy udziale Warszawskiej Orkiestry Symfonicznej - pomógł zorkiestrować niektóre piosenki

Na wyprodukowanej przez Ciechowskiego płycie "Warsaw" nie brakuje klimatów cold wave, po które z umiarem sięgała też Republika (szum wiatru w "Paintings przypomina mroźną "Arktykę"). Od razu słychać, że to zupełnie niekomercyjna muzyka i bardziej pasująca jako podkład do filmu grozy niż do radiowych ramówek ("120 Tage"). Ciechowski nasycił mroczne piosenki Mony Mur różnymi barwami - nadał im patetycznego rozmachu ("Snake Gets In Your Eye"), trochę wodewilowego humoru ("Mon Amour") i śmiało przeszczepił na zimnofalowy grunt nieco ludowych zagrywek ("Go Away"). Słuchając tego materiału ma się wrażenie, że lider Republiki muzykę do "Wiedźmina" miał już gotową podczas pracy z Moną Mur.

Muzyka była ambitna, za ambitna jak na ówczesne wymagania rynku. Dlatego żadna z zagranicznych wytwórni nie odważyła się wydać tego materiału. Załamana Mona Mur przestała myśleć o scenicznej karierze i skoncentrowała się na. treningach taekwondo (była dwa razy wicemistrzynią Niemiec). Ciechowski do śmierci z powodzeniem realizował się muzycznie.