Jack Garratt - bo o nim mowa - ma ważną muzyczną misję do spełnienia. Chce być artystą numer jeden na scenie indie pop/rock i nie ma zamiaru się ociągać z podbijaniem rynku. Już wystarczająco długo pracował na sukces. Śpiewa od 12. roku życia, gra na kilku instrumentach i kiedy słyszy Hoziera i jego "Take Me To Church", wcale nie czuje się gorszy.



Internetowe "I Couldn't Want You Anyway"

Internet zdążył poznać i polubić Jacka za sprawą singla "I Couldn't Want You Anyway". Dziś młoda publiczność cmoka z zachwytu nad piosenkami "The Love You Are Given", "Breathe Love" czy "Worry". Wszystkie trafiły na debiutancki album Garratta "Phase", który ukaże się na rynku w połowie lutego. Fani urodzonego pod Londynem artysty nie mogą się doczekać - w ubiegłym roku piosenkarz dał serię koncertów w Wielkiej Brytanii oraz USA i bilety rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. "Phase" to prawdopodobnie jedna z najbardziej oczekiwanych płyt młodych wykonawców na rynku brytyjskim w tym roku.



Zaczynał od Eurowizji

Nie może być inaczej, skoro Garratt w ciągu ostatnich kilku miesięcy zgarnął wiele prestiżowych nagród. Bez wątpienia najważniejsze wyróżnienie spotkało go w konkursie BBC Sound Of 2016, którego został laureatem. Prestiżowa stacja rokrocznie lansuje artystę skazanego później na wielki estradowy sukces. Ten scenariusz sprawdził się w przypadku choćby Adele (wygrała BBCSO w 2008 roku) czy Sama Smitha (triumfował dwa lata temu), a w pierwszej dziesiątce plebiscytu BBC znajdowali się w różnych latach Lady Gaga i Florence + The Machine. To bez wątpienia doborowe towarzystwo.

Garratt jest zaprawiony w potyczkach konkursowych. Jedenaście lat temu próbował zaistnieć w dziecięcej Eurowizji, ale jego piosenka "The Girl" w brytyjskim castingu zajęła ledwie ósme miejsce, czyli. ostatnie. Zwycięstwo przypadło Joni Fuller, której pierwsza płyta "Voices" nie rozpaliła jednak słuchaczy w Wielkiej Brytanii do czerwoności.



Tata policjant, mama nauczycielka

Z tamtej lekcji piosenkarz zdołał wyciągnąć wnioski i pojął na czym polega sens tego zawodu.

- To był pierwszy raz, kiedy próbowałem cokolwiek osiągnąć w muzyce, ale miałem niestety złe podejście. Zrobiłem więcej, aby zwrócić na siebie uwagę, zamiast z uczuciem podejść do śpiewania - posypywał głowę popiołem w wywiadach.

W budowaniu kariery estradowej najwięcej zawdzięcza sobie oraz swoim rodzicom. - Od małego uwielbiałem robić wokół siebie dużo szumu i miałem dużo radości, kiedy inni zwracali na mnie uwagę - wspomina. A rodzice? Ojciec policjant ze śpiewaniem miał niewiele wspólnego, ale amatorsko brzdąkał na gitarze, za to matka - nauczycielka muzyki w szkole - od razu poznała się na talencie syna i postanowiła kuć żelazo póki gorące. Jack poszedł na lekcje muzyki i naturalnie po latach wybrał pracę zawodowego artysty.



Co na to Tom Waits?

Zanim Garratt przygotował utwory na debiutanckiego longplaya "Phase", wydał kilka singli i maxi-singli. Szybko doszedł do wniosku, że sam będzie produkował swoje płyty. Na osiemnastkę dostał pierwszego laptopa, który zmienił jego podejście do tworzenia piosenek. Płyta-czwórka "Remnants" jest cała z komputera. Kolejna epka "Synesthesiac" przyniosła już piosenki unurzane w bogatej palecie barw muzycznych, ukazując Garratta jako naprawdę wszechstronnego artystę. To nie mogło ujść uwadze branży, a więc i samego Ricka Rubina, który przygotowywał płyty takich sław jak Slayer, Red Hot Chili Peppers, Lana Del Ray czy Lady Gaga. Panowie poznali się w Los Angeles, ale Jack nie skorzysta na razie z rad słynnego producenta. - W przyszłości chciałbym z nim coś zrobić, ale teraz jeszcze kształtuję swoje brzmienie i chcę to robić sam - mówił Garratt.

Jest zapatrzony w starszych kolegów po fachu. W Jacksona Browne'a, który do perfekcji opanował country i folk oraz Toma Waitsa - żywą legendę rockowej poezji śpiewanej.

Przed Garrattem jeszcze daleka droga na szczyt, ale młody artysta już udowodnił, że w tej wspinaczce nie znalazł się przypadkiem. Zdecydowanie najbardziej dojrzałym kawałkiem z płyty "Phase" jest "My House Is Your Home" - bez wokalnych ozdobników, mocnych beatów i lukrowanych linii melodycznych. Uwolniony od natrętnych zobowiązań zrobienia przebojowego singla Garratt śpiewa wytrawnie, żarliwie i z takim szczerym bólem w sercu, jakiego nie powstydziłby się Waits. Takie piosenki stwarzają artystę.