Jeśli nigdy nie czuliście niewymownej przyjemności, jaką daje zapach świeżo porąbanych szczap i zadowolenie z prostej, ale pożytecznej pracy, wykonanej siłą własnych rąk, być może nie osiągnęliście jeszcze wieku drewna.



Według pewnego badania przeprowadzonego w Norwegii, wiek drewna jest związany z dojrzałością. Wśród młodych mężczyzn, którzy nie założyli jeszcze rodziny, kwestia zainteresowania opałem nie istnieje, pojawia się między trzydziestką a czterdziestą, a jego apogeum przypada na wiek emerytalny. Badanie wskazało na związki między pracą przy drewnie a męską opiekuńczością. Mężczyzna to ten, który potrafi zatroszczyć się o to, by jego rodzina nie marzła. W krajach północy, takich jak Norwegia, od wieków miało to niebagatelne znaczenie, mróz potrafi być śmiertelnym wrogiem. Dlatego stosunek do drewna w kraju o powierzchni w jednej trzeciej pokrytej lasem jest czymś szczególnym. Postanowił mu się przyjrzeć norweski dziennikarza, eseista i redaktor Lars Mytting. Jego książka "Porąb i spal. Wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie" to połączenie praktycznego przewodnika dla drwali, zbioru opowieści o ludziach, którzy żyją w zgodzie z naturą oraz kolekcji ciekawostek związanych z drewnem. Znajdziecie tu rozdziały poświęcone typom siekier i pilarek łańcuchowych, wskazówki, jak prawidłowo porąbać szczapy, a następnie ułożyć je w sztaple, tak by najefektywniej wyschły. Brzmi może niezbyt ciekawie, zwłaszcza jeśli czytelnik jest czytelniczką, ale autor to wytrawny opowiadacz. Techniczne szczegóły podaje w przystępny sposób, splatając je z anegdotami i ciekawostkami, które sprawiają, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. I mimo że w tytule adresowana jest do mężczyzn, panie, przebrnąwszy przez rozdział o rodzajach pieńków, zainteresują się z pewnością pochodzącymi z XIX wieku wskazówkami, co drewno mówi o kandydacie na męża. I tak, stos niski: mężczyzna ostrożny, być może nieśmiały albo słaby; stos zawalony: słaby charakter, na bakier z priorytetami. Brak stosu oznacza po prostu brak męża.

Podobnych ciekawostek jest tu więcej. Czy wiedzieliście, że w Norwegii w latach 50. działała Rada Palenia Trocinami, płyn do mycia naczyń może posłużyć do sprawdzenia, czy szczapy drewna są odpowiednio wysuszone, zapałkę w znanej dziś postaci wynaleziono w 1827 r., a najdłużej płonące ognisko na świecie znajduje się w świątyni zaratusztriańskiej w irańskim mieście Jazd i pali się już od ponad 1500 lat? Poszczególne rozdziały, w których znajdziemy wszystkie te praktyczne i mniej praktyczne informacje przeplatane są historiami ludzi, którzy żyją blisko lasu i w zgodzie z naturą.

Poznamy historię pionierów pilarek łańcuchowych, założycieli najbardziej znanej norweskiej marki JoBu, razem z autorem odwiedzimy Hamara, malarza i rzeźbiarza, który każdego roku tworzy w swoim ogrodzie stos - rzeźbę oraz emeryta Ottara, sąsiada dziennikarza, od którego dosłownie i w przenośni zaczyna się ta książka. Jego historia, której finał poznajemy w ostatnim rozdziale, jest wzruszająca. Ale to niejedyny moment, kiedy książka chwyta za serce. Bo mimo że jest pełna faktów, liczb i praktycznych wskazówek, jest to też poetycko-filozoficzna opowieść o naszym związku z naturą, za którym mimo cywilizacyjnych udogodnień wciąż tęsknimy. Ta tęsknota odzywa się na przykład w chwili, gdy bierzemy do ręki porąbane przez siebie szczapy, by własnoręcznie napalić nimi w kominku. Książka Myttinga pokazuje, jak mistyczne może to być przeżycie. Pisze autor: [.] dzięki temu, że relacje między człowiekiem a ogniem są tak stare, tak proste i uniwersalne - drewno zawsze dotykać będzie głębi naszych dusz."