Problemy ze snem to jedna z tych przypadłości, która dotyka bardzo szeroką grupę osób. Badacze zajmujący się problemem oceniają, że boryka się z nią 35-50 proc. populacji, a u 7,5-10 proc. zaburzenia snu trwają ponad rok. W poszukiwaniu przyczyn zjawiska przeprowadzono już niezliczoną liczbę badań, ale te udokumentowane przez naukowców z Uniwersytetu Stanforda są bezprecedensowe m.in. pod względem liczebności grupy badanej, a o ich rozmachu świadczy również wyjątkowo długi, bo aż 8-letni okres badań.



Najgorzej w dużych aglomeracjach

W tym czasie badacze przeprowadzali wnikliwe wywiady z 15863 osobami. Badani nie tylko szczegółowo opowiadali naukowcom dzień po dniu o której kładą się spać, o której wstają, ale byli też ocenianiu pod kątem wpływu różnego rodzaju czynników zdrowotnych i środowiskowych na jakość snu. Przy okazji badań naukowcy zwrócili uwagę na dość zaskakującą korelację pomiędzy jakością snu, a miejscem zamieszkania badanych.

Badanie wykazało, osoby mieszkające w dużych ośrodkach (miasta powyżej 500 tys. mieszkańców) spały krócej ich sen był płytszy i częściej cierpiały na dolegliwości związane z chronicznym niewyspaniem, niż mieszkańcy mniejszych ośrodków, nie mówiąc już o obszarach wiejskich.

Pozornie mogłoby się wydawać, że przyczyną problemu może być specyficzny charakter życia w aglomeracji, które może pociągać za sobą większy stres w związku z szybkim tempem wielkomiejskiego życia zarówno na poziomie zawodowym (praca w korporacji) jak i "po godzinach".

Badacze wykluczyli jednak, by był to czynnik decydujący. Okazało się, że jedna z kluczowych przyczyn większego niewyspania mieszczuchów jest dość zaskakująca. Chodzi o fakt, że mieszczuchy są w większym stopniu narażeni na działanie światła latarni ulicznych, które zakłóca ich sen nie tylko powodując częstsze problemy z zasypaniem, bo nawet gdy udaje im się już zasnąć ich sen jest płytszy, a faza snu głębokiego dużo krótsza niż w przypadku mieszkańców terenów, które nie cechują się wysokim wskaźnikiem tzw. zanieczyszczenia światłem.

Stwierdzono, że mieszkańcy dużych miast są narażeni na 3 razy silniejszą ekspozycję światłem w ciągu nocy niż mieszkańcy mniejszych miejscowości, a w porównaniu z przeciętnym mieszkańcem wsi ekspozycja ta jest aż 6-krotnie wyższa.

W przypadku badanych z obszarów na których zanieczyszczenie światłem ulicznym stwierdzono wyższe prawdopodobieństwo snu trwającego mniej niż 6 godzin/dobę niż ma to miejsce w przypadku mieszkańców mniejszych miejscowości. Takie osoby częściej wyrażały również niezadowolenie z jakości snu budziły się w nocy itp. (mówiło tak 29 proc.) niż reprezentanci mniejszych miejscowości (16 proc.).

Są sposoby na wielkomiejską bezsenność

- W dużych miastach życie często toczy się całą dobę, a oświetlenie uliczne jest zrozumiałe gdyż ma na celu nie tylko ułatwiać nam życie, ale również zwiększyć bezpieczeństwo. Problem w tym, że zredukowaliśmy tam ekspozycję na ciemność w ciągu nocy do tego stopnia, że zaczęło mieć to już wpływ na naturalne procesy w naszych organizmach odpowiedzialne za regulację snu - mówi dr Maurice Ohayon, jeden z autorów badań. I serwuje mieszczuchom rady, które mogą przywrócić porządek w chaosie dobowych cykli aktywności i odpoczynku. - Należy poważnie rozważyć zakup opasek na oczy do spania, a także instalację grubych zasłon i pamiętać o zaciemnianiu pomieszczeń sypialnianych już kilka godzin przed zaśnięciem - mówi dr Maurice Ohayon.

Dr hab. n. med. Adam Wichniak, psychiatra i neurofizjolog kliniczny z Ośrodka Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie , którego podpytywaliśmy o zjawisko tzw. wiosennej bezsenności doradzał, by unikać też siedzenia przed komputerem czy telewizorem przed snem . - Emitowane przez takie urządzenia światło oszukuje nasz organizm, który myśli, że jest dzień. A wtedy melatonina, która naturalnie powinna zwiększać swoje wydzielanie po zachodzie słońca, nie robi tego - wyjaśniał.

W jaki sposób światło wpływa na procesy rządzące naszym snem i jaka rolę odgrywa w tym wszystkim wspomniana melatonina? Nasz ekspert tłumaczył to na przykładzie wybudzania. - Mimo zamkniętych powiek światło oddziałuje na komórki światłoczułe na siatkówce oka. Te wysyłają impuls do jądra nadskrzyżowaniowego podwzgórza (w przedniej części mózgu), które wyhamowuje wydzielanie melatoniny. To hormon sterujący naszym snem. Jego wydzielanie osiąga maksimum, gdy sen jest najgłębszy. Kiedy słońce wyłącza kurek z melatoniną, nasz organizm chce się obudzić.