Portal Meteoeurope.eu poinformował, że taki właśnie wyczyn udał się jednemu z mieszkańców norweskiej miejscowości Skjak. Bardzo niewiele wiadomo na temat tego zjawiska, do tej pory na zdjęciach lub nagraniach zostało udokumentowanych jedynie sześć przypadków jego wystąpienia, z których cztery miały miejsce w okolicach Ontario (Kanada).



#Snowdevil #Snownado, call it as you like, but it's impressive! Happened a few days ago in #Skjak, #Norway! Enjoy!Video by Tom Ording Dahl

Posted by Meteo Europe on 6 marca 2016


Formalnie to nic innego jak trąba powietrzna. Sęk w tym, że choć tego typu formacja jest dość częsta w sytuacji występowania wysokich temperatur, to teoretycznie nie powinna mieć miejsca, gdy jest chłodno, nie mówiąc już o mroźnej zimie. Formowaniu trąb powietrznych sprzyjają bowiem niektóre rodzaje burz mające związek z nagłymi wahaniami temperatur, gdy dochodzi o ścierania się mas chłodnego i gorącego powietrza.

To silny wir powietrza powstający zwykle w kłębiastej chmurze deszczowej przyjmujący postać leja węższym końcem dotykającego ziemi. Powstaje na skutek różnicy ciśnień między powietrzem wewnątrz i na zewnątrz tornada. Wskutek niższego ciśnienia powietrze, które unosi się wewnątrz trąby, wraz ze wzrostem wysokości schładza się dużo szybciej niż powietrze wznoszące się w jej najbliższej okolicy (wokół środka trąby powietrznej). A to napędza wirującą siłę powietrza struktury (prędkość wiatru w wirze może przekraczać nawet do 100 m/s.).



W jaki sposób powstaje śnieżne tornado (snownado), jak inaczej nazywa się diabła śnieżnego? Naukowcy wciąż próbują to rozgryźć. Jedno jest pewne: powierzchnia przy zaśnieżonym, czy zlodowaciałym gruncie musi być dużo bardziej nagrzana niż bezpośrednio nad nim. Może być to efekt nagrzania gruntu ciepłem słońca, ale żeby różnica temperatur dała efekt śnieżnego diabła i tak nie obyłoby się bez jakiejś siły stojącej za nagłym silnym ochłodzeniem mas powietrza na górze. Może być to nagły strumień zimnego powietrza, który dodatkowo musiałby zmienić niespodziewanie kierunek dając początek wirującej strukturze.

Tym co łączy udokumentowane przypadki wystąpienia zjawiska jest bliskość dużych powierzchni wodnych, choć i to nie jest regułą. Obserwowano formacje m.in. nad dużymi połaciami śniegu.

Pozostaje nam cieszyć oko nagraniem uwiecznionym przez mieszkańca Skjak i... cieszyć się wraz z Norwegami, że przejście diabła nie spowodowało żadnych większych szkód i strat w ludziach. Eksperci oceniają, że siła wewnątrz liczącego kilkanaście metrów leja mogła być tak silna, że uniosłaby mały samochód.