Rok 2015. Gdańsk Orunia.14-letnia Anaid rzuca się pod pociąg. Matka nastolatki nie może pogodzić się z jej samobójstwem. Chce odkryć przyczynę, która popchnęła jej pełną życia, piękną córkę do tak drastycznego kroku. W ten sposób dociera do dziwnej postaci, dużo starszego mężczyzny, z którym dzień przed samobójstwem spotkała się Anaid.

Matka podejrzewa, że między nimi zaszło coś złego, że mężczyzna zgwałcił dziewczynkę. Na Facebooku umieszcza apel, by zgłaszały się do niej dziewczyny, które też miały z nim kontakt. Odpowiada jej kilkadziesiąt dziewcząt, które o nim słyszały, same były przez niego nagabywane, bądź które skrzywdził. Matka Anaid idzie z tym na policję.

Funkcjonariusze, pełni wprawdzie współczucia dla tragedii kobiety, sugerują, że jej córka mogła być galerianką. Dzień przed samobójstwem dobrowolnie poszła z o wiele starszym mężczyzną na zakupy, co zarejestrował monitoring. Dopiero po kilku tekstach w gazetach i programach telewizyjnych policja uważniej przygląda się tej historii.

Trybik w machinie seksbiznesu

Sprawa ma głębsze dno. Bezrobotny rencista "Krystek" nie mógłby imponować młodym dziewczynom, gdyby nie był powiązany z właścicielami jednego z najmodniejszych klubów na Wybrzeżu - Zatoki Sztuki. W praktyce to była imprezownia ze strefami dla super VIP-ów, w których hostessami bywały nieletnie dziewczynki. "Krystek" to prawdopodobnie tylko trybik w machinie seksbiznesu, która prężnie działa na Wybrzeżu. Jego aresztowanie to wierzchołek sprawy, w którą zamieszani są znani i majętni ludzie, związani z polityką, show-biznesem, prokuraturą, policją. Pytanie, czy kiedykolwiek odpowiedzą na swoje czyny.

Autorzy książki - dziennikarze "Wyborczej" Piotr Głuchowski i Bożena Aksamit, świetnie oddali społeczno-psychologiczne tło całej sprawy, mechanizmy, które sprzyjały przestępczej działalności "Krystka". Jego metoda była prosta: na swoje ofiary wybierał 13-14-letnie dzieci, najlepiej z biednych rodzin, trudnych domów, takie, o które w razie czego nikt się nie upomni. Wystawał przed szkołami, zaczepiał je na Facebooku, kusił zakupami w galeriach handlowych, imponował drogimi samochodami, obiecywał pracę w modnych klubach. Potem żądał zwrotu pieniędzy za prezent albo podwózkę. Szantażował, domagał się seksu. Nierzadko filmował zbliżenie. Nawet jeśli pokrzywdzone dziewczynki zgłaszały się na policję, nikt z tym nic nie robił. Zanim wypłynęła historia Anaid, spraw o gwałt miał "Krystek" kilka. Wszystkie zostały umorzone.

Siła mediów

Ale "Zatoka świń" to nie tylko portret trójmiejskiego "zbiorowego alfonsa". To też książka o sile, jaką mają media, pełniąc ważną społeczną rolę. Jej autorzy podkreślają, że sukces, jakim jest aresztowanie "Krystka", należy do wielu dziennikarzy, którzy zajęli się historią Anaid. Pierwszym z nich był Mikołaj Podolski, dziennikarz z Wybrzeża, który jednak nie zdołał przebić się do szerszej, ogólnopolskiej świadomości. Dopiero kiedy w sprawę zaangażowały się TVN i "Gazeta Wyborcza", śledztwo ruszyło z miejsca.