Część z nich znasz z pewnością z opowieści swojego ojca. Tak jak ty podrywasz teraz dziewczyny na bilet z ostatniego koncertu Kasabian, tak on do zabłyśnięcia w towarzystwie wykorzystywał fartem zdobyte Relaksy. I nie tylko.

GRAMOFON BAMBINO

15.06.2009 OLSZTYN MUZEUM WARMII I MAZUR EKSPONATY  Z CZASOW PRL U PRZEKAZANE MUZEUM N/Z MALGORZATA GALEZIOWSKA FOT PRZEMYSLAW SKRZYDLO / AGENCJA GAZETAFot. Przemysław Skrzydło / AG

Jakiś czas temu zapytałem Romana Koseckiego - zdeklarowanego fana Beatlesów - o jego wspomnienia związane z "Czwórką z Liverpoolu". Były napastnik reprezentacji Polski opowiedział, że wszystko zaczęło się od słuchania brytyjskich przebojów właśnie na gramofonie Bambino. Potem pojawiła się pierwsza kapela i pierwsze zaaranżowane piosenki.

Ten polski adapter lampowy był produkowany przez łódzkie zakłady "Fonica". Odtwarzający winyle był obiektem pożądania każdego melomana. A te niezapomniane prywatki w rytm polskich utworów odgrywanych z Bambino... Z racji swojej kompaktowej budowy był sprzętem wyjątkowo mobilnym, chętnie zabieranym np. na wycieczki. Oczywiście tam, gdzie można było podłączyć się do prądu.

Uwaga! Jest wielce prawdopodobne, że pierwszy taniec twojego ojca z twoją mamą odbył się przy piosence odtworzonej właśnie z Bambino!

RELAKSY

buty RelaksyFot. mat.prasowe

Choć pierwsza para Relaksów zeszła z taśmy produkcyjnej w połowie lat 50., szczyt ich popularności przypadł na lata 70. i 80. Określenie "PRL-owskie Vansy", jakie znalazłem na jednym z for internetowych, zdaje się pasować tu jak ulał.

Relaksy ponoć wzorowano na butach, które Neil Armstrong założył w podróż na księżyc. Nim stały się obiektem pożądania każdego nastolatka, pojawiły się w kultowej "Seksmisji" - głównie właśnie ze względu na swój galaktyczny wygląd. Mimo że powstała o nich niezliczona ilość żartów i niewybrednych anegdot, o Relaksach marzył każdy. No i, co najważniejsze, były ponoć niezniszczalne - w ojcowskich szafach wciąż można znaleźć modele, które pamiętają jeszcze chodnikową sól mroźnych zim z czasów, kiedy Lady Pank śpiewało o "Kryzysowej narzeczonej".

MALUCH vel. KASZLAK

01.05.2016 Lublin . Zlot Maluchow 126p Fot. Tomasz Rytych / Agencja Gazeta  SLOWA KLUCZOWE: zlot maly fiat 126pFot. Tomasz Rytych

Był taki czas, że Fiata 126p można było minąć na niemal każdej ulicy. Choć samochód miał się wielokrotnie zmieniać, przez te wszystkie lata jego sylwetki praktycznie nie naruszono, więc na zawsze pozostała nieodłącznym elementem krajobrazu PRL.

Malucha eksportowano do wielu krajów: w Chinach służyły taksówkarzom, jeździł też po drogach Australii i Kuby. W pewnym momencie Fiat 126p zaczął również występować w rajdach samochodowych, a pojazd testował m.in. sam Sobiesław Zasada.

W momencie największej popularności, "Kaszlak" - jak żartobliwie nazywano auto (ze względu na charakterystyczny warkot silnika) - kosztował równowartość ok. 20 średnich krajowych pensji. Cena, mimo że wymagająca jak na owe czasy, nie przeszkodziła w zmotoryzowaniu tysięcy Polaków. Łącznie w naszym kraju wyprodukowano ponad trzy miliony Maluchów.

BRUTAL

PRL  Brutal

Dziś kojarzy się z ciężkawym zapachem dla starszych panów, ale w latach 80. ten, kto pryskał się Brutalem - ten miał władzę. Produkt trudno dostępny - zwłaszcza w zalewie radzieckich zapachów - otrzymywało się go głównie spod lady od zaprzyjaźnionych sklepikarek.

Brutal był produktem na tyle luksusowym, że czasami pryskały się nim nawet... panie! I nie przeszkadzał im fakt, że Brutala nazywano "testosteronem w płynie". Konkurował z równie siermiężnym Warsem i ziołowo-cytrusowymi wodami kolońskimi.

Produkt miał być kolejnym powiewem - i to dosłownie! - Zachodu, ponieważ wzorowano go na pewnej francuskiej marce, z którą współpracowały takie gwiazdy jak Roger Moore czy Muhammad Ali. No i, z racji zawartości spirytusu, pełnił również funkcję skutecznego środka dezynfekującego.

POPULARNE

19.03.2008 WIELICZKA , UL DEMBOWSKIEGO 23 , WYSTAWA TECHNIKI , N/Z PAPIEROSY POPULARNE - EKSPONAT NA KONTROWERSYJNA WYSTAWE HISTORII KOMUNIZMU , FOT. PAWEL PIOTROWSKI / AGENCJA GAZETA SLOWA KLUCZOWE: EKSPONAT MUZEUM EKSPONATYFot. Paweł Piotrowski / AG

Jeśli twój ojciec chciał podczas randki sprawić wrażenie prawdziwego mężczyzny, istnieje spore prawdopodobieństwo, że zapach Brutala mieszał z nikotynowym dymem Popularnych - chyba najbardziej trujących papierosów w historii świata. Pierwotnie nie posiadały filtra, a zawartością substancji smolistych obdarowałyby chyba niemal wszystkie współczesne wyroby tytoniowe.

Na początku nazywały się "Sporty", ale szybko skonstatowano, że aktywność fizyczna nijak łączy się ze szlugami. Popularne oferowały grubo siekany tytoń, wypadający na ubranie przy każdym bardziej energicznym ruchu ręką. Nijak nie można nazwać ich obiektem elitarnym, wszak dawniej paliło się wszystko, co było pod nosem, ale z racji całego rytuału pozwalamy sobie umieścić je w zestawieniu.

RUBIN

Telewizor Rubin

Lub też "Zemsta Stalina". Ponoć w zimie nagrzewał się tak bardzo, że niektórzy wykorzystywali go jako kaloryfer. Jak głoszą miejskie legendy - wybuchał, a niedoskonałości wizyjne maskował krystalicznie czystym dźwiękiem. Można narzekać, że cechą charakterystyczną Rubina była wadliwość, ale dzięki niemu w latach 70. mnóstwo Polaków zakosztowało kolorowej telewizji.

Rubin to sowieckie okno na świat, które zalało cały Blok Wschodni. Jeśli twój ojciec szczęśliwie był jego posiadaczem, z całą pewnością nieraz zaprosił koleżankę na wspólny seans.

GRA "WILK I ZAJĄC"

Gra w jajeczka

Zapewne właśnie od tej gry twój ojciec rozpoczął swoją przygodę z wirtualną rzeczywistością. Prosta produkcja polegająca na łapaniu jajek, swego czasu była dostępna na niemal każdym bazarze. Wzorowana na japońskiej konsoli przenośnej Nintendo, bawiła nie tylko radzieckich towarzyszy.

Wśród młodszych użytkowników krążyła legenda, że po zdobyciu odpowiedniej ilości punktów urządzenie wyświetli specjalny odcinek bajki "Wilk i zając". Oczywiście technicznie było to nie możliwe, ale historyjka robiła furorę. Jeśli wasi ojcowie wciąż tęsknią za tym tytułem, bez problemu możecie ściągnąć im gierkę na smartfony.

Sami uczyńcie to samo i zobaczcie jak dziewczyny zareagują na informację, że złapaliście 999 jajeczek. Nie ma łatwo, nie?