Przy okazji niedawnego Dnia Matki po mediach społecznościowych krążyły najróżniejsze memy, ukazujące różnice między mamą a tatą. Od zupełnie spłyconych i infantylnych (np. dotyczących wyjścia na imprezy: rodzicielka zadaje milion pytań, podczas gdy ojciec narzeka, że syn nie zabiera go na wypady z kumplami), po całkiem prawdziwe i sympatyczne wariacje na temat zwrotu "nie wiem, zapytaj mamy".

Nie ulega jednak wątpliwości, że to właśnie 26 maja jest datą powszechnie znaną; taką, którą każdy z nas wyrecytuje bez zająknięcia o każdej porze dnia i nocy. A Dzień Ojca? Niby gdzieś nam tam w którymś kościele dzwoni, że to w czerwcu, ale konkretnego dnia już nie jesteśmy w stanie podać. 14? 21? Zupełnie pod koniec? Gdyby nie koncerny, wszelkimi możliwymi sposobami przypominające nam przed godziną zero, że może wypadałoby obdarować tatę czymś więcej niż li tylko mało oryginalnymi życzeniami, istnieje spore ryzyko, że o Dniu Ojca po prostu byśmy zapominali.

A to przecież mężczyzna, dla którego nasze wychowanie jest najważniejszą rolą jego życia. Celem, który bezwzględnie należy osiągnąć, nawet kosztem osobistych ambicji. Łukasz Guzicki - młody tata dwójki dzieci - pisał na naszych łamach tak:

"Kochanie, będziemy mieli dziecko". Jak facet - w dodatku młody - reaguje na takie zdanie? Nie ma reguły. Ja od szoku, przez chwilową panikę, skończyłem na niewiarygodnej radości. (...) Wszystkie stereotypy i straszenie kolegów poszły na marne!".

Oczywiście, że pierwsza reakcja to ciężki wstrząs. Potem jest już z górki, choć wstrząsików nie brakuje. Bo to nie prawda - jak chcieliby domorośli twórcy internetowego humoru - że tylko matka dba o potomstwo, wypytuje o wszystkie szczegóły, chodzi na wywiadówki i dba, by w zimie, przed wyjściem do szkoły, nie zapomnieć ciepłej czapki.

Dzień Ojca, co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, obchodzony jest w różnych dniach w różnych zakątkach na świecie. 23 czerwca świętują nie tylko tatusiowie w Polsce, ale również w... Nikaragui! Najwcześniej - bo już w marcu - obdarowuje się ojców m.in. we Włoszech, Hiszpanii i Portugalii.

Święto to, jeśli wierzyć przekazom, przyszło do nas zza Oceanu. 19 czerwca 1910 - po raz pierwszy na taką skalę - doceniano ojców w pewnym amerykańskim miasteczku. Pomysłodawczynią wydarzenia była niejaka Sonora Louise Smart Dodd, która chciała w ten sposób złożyć hołd swojemu tacie, który po śmierci jej matki podjął się trudu samotnego wychowania kilku dzieci. Wiele lat później - po opiniowaniu przez wielu gospodarzy Białego Domu - Richard Nixon uczynił Dzień Ojca oficjalnym świętem, podpisując stosowny akt prawny. Obecnie obchodzimy je niemal na całym świecie, choć - jak już wspominaliśmy - w różnych terminach.

Za to sposoby uczczenia tatusiów są wszędzie niemal takie same. Przyjęcia w przedszkolach, telefony z życzeniami, wspólny obiad czy kolacja. Szczególnie popularne stają się własnoręcznie wykonane laurki (w kształcie choćby samochodów czy krawatów). Nieco poważniej - jeśli można tak powiedzieć w przypadku takiego święta - jest w Finlandii, gdzie w Dniu Ojca wspomina się także wszystkich zmarłych, znajomych mężczyzn. W tym celu odwiedza się cmentarze i zapala znicze.

Choć dla fanów kontrowersyjnego hasła "gender" jest to nie do przyjęcia, w Polsce (i w dużej mierze na świecie) utarł się obraz ojca, czyli mężczyzny zarabiającego na utrzymanie rodziny. Bo w przeszłości to właśnie matka zostawała w domu z dziećmi, podczas gdy głowa rodziny walczyła o wikt i opierunek dla całej familii. Oczywiście te granice w znacznym stopniu się od dawna zatarły, ale wiele badań wciąż wskazuje, że to ojciec jest rodzicem bardziej docenianym zawodowo.

Ale czy to tak naprawdę ważne? Czy role muszą być dokładnie rozpisane, by stworzyć arcydzieło? Oczywiście, że nie. Jeśli między głównymi aktorami w naszym życiu - a więc oczywiście rodzicami - istnieje wyczuwalna chemia, nie trzeba się martwić o wypełnianie jakichkolwiek ról.

Jeśli nie wierzycie - zapytajcie mamy.