Filmowe wyobrażenia o niektórych zawodach mocno odbiegają od rzeczywistości. Natomiast świetnie utrwalają stereotypowe myślenie o tych zawodach. Mówi się, że modelki nic nie robią, a prawnicy mają dobrze w życiu. Nic bardziej mylnego.



Jaki ten doktor miły

Maciek, anestezjolog z Białegostoku, już dawno przestał oglądać seriale o lekarzach: - Coś się we mnie przewraca, jak patrzę na tych eleganckich, natchnionych doktorków z Leśnej Góry - mówi. - Przez seriale ludzie myślą, że my w szpitalu przy jednym pacjencie jesteśmy 24 godziny na dobę po 7 dni w tygodniu, że znamy się na wszystkim, a diagnozy stawiamy z zamkniętymi oczami. Lekarze w serialach nawet po skończonej operacji są piękni i wypoczęci, z uśmiechem na twarzy idą rozmawiać z rodziną pacjenta i poświęcają jej nie wiadomo ile czasu - opowiada. A w rzeczywistości tak nie jest. - Jesteśmy tak załadowani obowiązkami, że ledwo znajdujemy czas na chwilę rozmowy, trudno poświęcać godziny rodzinom pacjentów, jeśli na korytarzu co pięć minut ktoś cię zagaduje. Poza tym 80 proc. naszej pracy to wypełnianie papierów, recept, druków i sprawozdań do NFZ - tego seriale nie pokazują. Nie pokazują też tego, że zamiast pięknych, nowoczesnych maszyn i sprzętu medycznego często sypie nam się na głowę tynk - wzdycha.

Prawnicze przemowy

Mylne wyobrażenia - wysnute głównie na podstawie amerykańskich filmów - wprowadzają też zamęt w polskich sądach. - Bywa, że uczestnik rozprawy, mając pierwszy raz do czynienia z sądem, postępuje zgodnie ze scenariuszem filmowym. Nagle wstaje i krzyczy: "sprzeciw!" - opowiada Michał Karwowski, adwokat. Co się wówczas dzieje? - W najlepszym przypadku może to wywołać uśmiech na twarzy sędziego - wyjaśnia. Inna jest też rola adwokata. Myślimy, że jego głównym zadaniem jest wygłaszanie płomiennych mów podczas spacerów po sali rozpraw. - W rzeczywistości jest to zwykle mozolna praca z dokumentami, dla której mowa końcowa jest bynajmniej nie najistotniejszym podsumowaniem - dodaje.

Kryminalni zawsze piękni

W krzywym zwierciadle widzimy też pracę policjantów. Nie wiadomo dlaczego w serialach kryminalnych dobry glina jest zawsze przystojny. Bywa, że ma dwudniowy zarost, nie zawsze jest wymuskany, ale nawet poobijany wygląda ponadprzeciętnie. A na miejsce zdarzenia zawsze przyjeżdża z całą ekipą. Co najbardziej wkurza w serialach policjantów z krwi i kości? - Przede wszystkim te seriale strasznie utrudniają nam pracę. Dajmy na to, że jedziemy we dwóch do włamania. Czekająca na miejscu kobieta robi awanturę, że jest nas tak mało. Mówi, że widziała w telewizji, jak do kradzieży przyjeżdża cały oddział - mówi Piotr, policjant z Warszawy. - W rzeczywistości na głowie policjanta jest kilkadziesiąt postępowań miesięcznie, a w filmach proporcje są odwrotne. Kilkanaście osób pracuje przez kilka tygodni nad jedną sprawą. To karykatura naszej pracy. W najbardziej realistyczny sposób nasza praca pokazana jest w serialu "Pitbull" - opowiada.

Modelka z rozwianym włosem

Z zawodem modelki związany jest nieuzasadniony stereotyp: stoisz, nic nie robisz i jeszcze ci za to płacą. Bzdura. Weźmy modelkę, która pozuje do magazynów. Taka sesja trwa zwykle cały dzień. Zaczyna się rano od czesania i malowania. Potem modelka wchodzi na plan i tak stoi, aż asystent fotografa ustawi światło. Trwa to nawet godzinę. Potem zaczynają się pierwsze zdjęcia. Modelka musi stroić miny: raz udawać zdziwienie, raz zadowolenie, a innym razem rozmarzenie. Czasem biegnie lub tańczy. Ale podczas tych czynności musi mieć odpowiednią minę, ułożony włos, bluzka nie może odstawać, bo wszelkie niedociągnięcia momentalnie widać na zdjęciach. Jeśli fotograf uzna, że ma już zdjęcia, które się nadadzą do publikacji, modelka przebiera się, ma poprawiany makijaż i zmieniane uczesanie. Tak cały dzień. Choć przychodzi zmęczenie, ona musi wyglądać na pełną energii. Co tak męczy? Przede wszystkim cały dzień na nogach. Aby buty idealnie wyszły na zdjęciu - nie były ani za duże, ani za małe - muszą być dopasowane. A to oznacza, że czasem trzeba je wypchać gazetą albo stać w pantoflach założonych na ścisk. Aby włosy wyglądały na rozwiane, używa się wielkiego wiatraka. Ten efekt wiatru - choć świetnie wychodzi na zdjęciach - sporo kosztuje modelkę. Ma czerwone oczy, czasem płyną jej łzy, a po kilku minutach jest bardzo zimno. Stereotypowemu myśleniu o zawodzie modelki ulegają też dziewczyny, które próbują swoich sił w agencjach modelek. - Wyobrażają sobie, że osiągną sukces w ciągu kilku dni. Taką wizję utrwalają kolorowe czasopisma, w których pojawiają się historie typu: zgłosiła się do agencji, wpadła w oko projektantowi i zaczęła karierę na paryskich wybiegach. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale normalnym trybem trzeba czekać na swój moment nawet dwa lata. To zawód, w którym nie ma jasnych kryteriów osiągania sukcesu - mówi Paweł Rogaliński z agencji modelek Network. O czym jeszcze warto pamiętać? - Modelki to często wykształcone kobiety, które pracują z ludźmi na wysokim poziomie. Czasem klient nie może się zdecydować, którą z dziewczyn wybrać, zaczyna rozmawiać z każdą. Wygrywa dziewczyna z osobowością, która oprócz urody potrafiła zainteresować go swoim obyciem i wiedzą - opowiada Paweł Rogaliński. - Warto też pamiętać, że udział w sesjach to ciężka praca. Modelka spędza 10 godzin na planie, z czego część zabiera właściwa sesja zdjęciowa, a reszta to czesanie i przebieranie. Czasem nie może usiąść w sukni, bo ta się gniecie, a czeka się jakiś czas na zmianę aranżacji w studiu. Po kilkutygodniowej pracy musi się porządnie wyspać, bo jest wykończona - dodaje.