Przed wakacjami właściciele nadmorskich knajp, barów i kawiarni prowadzili gorączkowy nabór rąk do pracy. Teraz żegnają się ze swoimi kelnerami i barmanami. Nikt nie jest zły z powodu takiego powakacyjnego wymówienia. - To miała być praca sezonowa - mówi Anna, która wyjechała na trzy miesiące do Władysławowa i pracowała jako kelnerka.

Podobnie jest w dużych miastach. Skąd takie podejście? - Powodów jest kilka. Przede wszystkim chodzi o zarobki, które w branży gastronomicznej są niskie. Tylko pracownicy z ekskluzywnych restauracji i hoteli nie mają powodów do narzekań. Pozostali szukają co kilka miesięcy nowego pracodawcy, który da więcej. Albo rezygnują z zawodu. W tej branży kłopotem jest też forma zatrudnienia. Najczęściej to umowa-zlecenie, a jeśli na stałe, to z bardzo niską podstawą. Nie sposób na dłuższą metę budować domowego budżetu na napiwkach i premiach - mówi Tomasz Marzecki z firmy rekrutacyjnej Adecco. - Ostatnim powodem rotacji jest emigracja. Nasi kelnerzy i barmani w Londynie to standard - dodaje.

Czy stale jesteśmy skazani na obsługę przez kelnerów "z doskoku"? - To zależy, do jakiej restauracji pójdziemy. W nadmorskich kurortach faktycznie pracuje wielu młodych kelnerów, bez doświadczenia, którzy po sezonie letnim wracają na studia albo szukają innej pracy - mówi Patryk Le Nart, właściciel Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów. Kelnerów z przypadku można też spotkać w ogródkach na popularnych miejskich deptakach. - Jednak wśród naszych słuchaczy są i tacy, którzy myślą o tym zawodzie poważnie. Szkolą się i szukają zatrudnienia w dobrych lokalach - mówi Patryk Le Nart. Aby spotkać jednak kelnera z powołaniem - znającego zasady savoir vivre i język obcy - musimy słono zapłacić za kolację.

Pracownik - z powołaniem czy bez - pracę znajdzie. Rynek gastronomiczny jest ogromny. - Codziennie odzywa się do naszej szkoły jakiś pracodawca - mówi Patryk Le Nart. - Właśnie dlatego kierunek gastronomia jest czarnym koniem. Zawsze znajdują się chętni na ten kierunek, bo daje pewny fach - mówi Robert Kłoczko z Centrum Edukacji Kadr.