W trudnych czasach pracodawcy zwracają szczególną uwagę na efektywność pracy. - W pierwszym półroczu bieżącego roku podwyżki są mało prawdopodobne, bowiem przedsiębiorcy uważają aktualny poziom wynagrodzeń za odpowiedni. Nie są jednak niemożliwe - mówi Kamil Stefanczak, koordynator wrocławskiego oddziału firmy doradztwa personalnego Hays Poland. Dlatego, przychodząc do szefa z prośbą o podwyżkę, należy przede wszystkim mówić o udanych projektach, w których brało się udział, oraz tych swoich inicjatywach, które pozytywnie wpłynęły na skuteczne działanie firmy i redukcję kosztów jej funkcjonowania.



- Pracownik w rozmowie z szefem nie powinien stawiać żądań, ale uświadomić mu swój wkład pracy w sukces firmy. A mówiąc o konkretnych efektach swojej pracy, zmusić zwierzchnika do zastanowienia się nad prawdziwością przedstawionych argumentów - tłumaczy Piotr Mosak, psycholog z Centrum Doradztwa i Terapii psycholog.com.pl.

W negocjacyjnie dobrej sytuacji są przedstawiciele zawodów, w których efekty są łatwe do zweryfikowania, czyli np. sprzedawców. Groźba utraty dobrego handlowca na rzecz konkurenta może być szczególnie bolesna w trudnych czasach. Pracodawcy mogą też docenić wagę doświadczeń i umiejętności pracy w ciężkich czasach, które mają zatrudnieni o dłuższym stażu pracy.

Chodzi o to, żeby mówiąc o wzroście wynagrodzenia, nie rozmawiać wyłącznie o pieniądzach. Może się bowiem okazać, że choć pracodawca przyznaje, że dana osoba jest dla niego ważnym pracownikiem, uważa jednak, że nie może pozwolić sobie na wzrost jego pensji.

W razie odmownej odpowiedzi lepszym pomysłem będzie negocjowanie świadczeń pozafinansowych ,jak np. szkolenie. - Warto też mieć świadomość, że prośba pracownika o podwyżkę oraz styl rozmowy o niej to dla pracodawcy okazja do sprawdzenia jego skuteczności, pewności siebie oraz umiejętności oceny własnych dokonań. Rodzaj próby sił - tłumaczy Piotr Mosak.

Wielu menedżerów stoi bowiem na stanowisku, że skoro pracownik nie zabiega o podniesienie płacy czy bonusy, widać nie potrzebuje dodatkowej motywacji do pracy lub sam nie widzi specjalnych jej efektów. Tym bardziej menedżer z własnej inicjatywy nie będzie podnosić płacy pracownika.