O tym, że od transferowej karuzeli może mocno się zakręcić w głowie mogliśmy przekonać się już rok temu, kiedy prasa zapowiadała pozyskanie przez Wisłę Kraków Patricka Kluiverta. Holenderski napastnik, którego Pele umieścił w setce najlepszych piłkarzy stulecia, miał zarabiać w Krakowie niewiele więcej niż Wojciech Łobodziński. - Takich piłkarzy szukamy - mówił wtedy Maciej Skorża, a prowadzonej przez niego Wiśle przypisywano też chęć zakupu bramkarza reprezentacji Niemiec Olivera Kahna.



W zimowym okienku transferowym zmarznięte głowy czytelników rozgrzewały świecące przy kioskach, jak wielkie neony, nagłówki gazet typu "Franciszek Smuda w Celticu" (z jego wypowiedzią "Nie potwierdzam, nie zaprzeczam"), czy "Jakub Wawrzyniak w Juventusie". Jaki te historie miały finał - wiadomo. "Franz" odpoczywa, kosi, grabi trawnik i liczy na przejęcie posady selekcjonera reprezentacji Polski po Leo Beenhakkerze, a Wawrzyniak zamiast do Turynu trafił do Aten (Panathinaikos), został przyłapany na dopingu i wrócił do Warszawy (Legia). Sportowa plotka sprzedaje się jednak wyśmienicie. A oto, co z tego biegu przez plotki wynikło...

Euzebiusz Smolarek w Lechu, Śląsku i Widzewie. O piłkarza Racingu Santander zabiegał ponoć sponsor "Kolejorza" firma bukmacherska Bet Click, która planowała uczynić Smolarka twarzą kampanii reklamowej. Chyba nikt nie wierzył, że jest to możliwe, dlatego gdyby firma wprowadziła zakłady na to, czy Smolarek wyląduje w Poznaniu, z pewnością poszłaby z torbami. Zakupem "Ebiego" zainteresowany miał być też Śląsk Wrocław oraz Widzew Łódź. Łódzcy działacze, jeszcze nieświadomi tego, że w ekstraklasie nie zagrają, szukali wzmocnień. Podobno do Łodzi zawitał ojciec Ezebiusza - Włodzimierz, który prowadził rozmowy w sprawie ewentualnego transferu syna. Co z tego wynikło? Nic. Może sprzedano więcej egzemplarzy dzienników, które plotkę podłapały.

Jerzy Dudek w Manchesterze City. Mocne uderzenie plotką przyszło do nas z Anglii. Szejkowie z Manchesteru City chcieli kupić rezerwowego bramkarza Realu Madryt, "Dudi" nie przystał jednak na ich propozycję. - Zostaję w Madrycie, to była rodzinna decyzja - napisał na swojej stronie internetowej piłkarz.

Robert Lewandowski w AC Milan. Plotka, która przywędrowała do Polski z Włoch. 21-letniego napastnika Lecha polecał "Rossonerim" dyrektor sportowy Parmy, Andrea Berta. Plotkę nakręciła informacja, że prezes klubu Silvio Berlusconi chce znacznie odmłodzić swoją drużynę, a ukręcił czysty fakt - Lewandowski został w Lechu.

Jakub Błaszczykowski w Realu Madryt. Zdaniem dziennikarzy brytyjskiej telewizji Setanta "Błaszczu" jest na celowniku działaczy "Królewskich" od wielu miesięcy. Plotce wiarygodności miał dodawać fakt, że jest kryzys finansowy i Real nie będzie miał zbyt dużo pieniędzy na zakupy, więc sięgnie po względnie taniego piłkarza z Polski. Było blisko. "Biedny" Real kupił jednak Kakę, Cristiano Ronaldo i Karima Benzemę. Oczywiście za grosze.

Nwankwo Kanu w Wiśle Kraków. Nigeryjczyk, były gwiazdor Ajaksu, Interu i Arsenalu, który dwukrotnie został wybrany najlepszym piłkarzem Afryki, miał przejść do Wisły za milion euro. Menedżer 33-letniego napastnika, Onyebuchi Abia przekonywał, że Kanu dobrze zna Wisłę i jest bardzo zainteresowany grą w Krakowie.

Emmanuel Olisadebe w Widzewie Łódź. Choć każdy przytomny kibic stwierdziłby, że napastnik Henan Jianye za Chiny nie wróci do polskiej ligi, prasa mocno forsowała taki scenariusz. Podobno po "Oliego" do "kraju porcelany" pojechał właściciel Widzewa Sylwester Cacek, a spekulacji nie dementował prezes Widzewa Marcin Animucki. Jeśli rzeczywiście tak było, można się domyślać, że Cacek prochu nie wymyślił i co najwyżej przywiózł do Polski filiżankę.

Grzegorz Rasiak w Lechii Gdańsk. Żeby było zabawniej, za napastnika reprezentacji Polski Lechia miała zapłacić angielskiemu Southampton 300 tys. euro oraz oddać bramkarza Mateusza Bąka, obrońcę Arkadiusza Mysonę oraz... trenera odnowy biologicznej!

Cóż, patrząc z innej strony, podobno w każdej plotce tkwi trochę prawdy. W świecie, gdzie jeden piłkarz kosztuje 94 mln euro (Cristiano Ronaldo), a jego nogi ubezpiecza się na 100 milionów euro, polska drużyna pierwszoligowa może być złożona niemal z samych Brazylijczyków (niegdyś Pogoń), mało rzeczy już dziwi. Transfer Rasiaka do Tottenhamu sprzed czterech lat też wyglądał jakby był wyssany z palca. Stąd, parafrazując klasyka, dopóki plotka w grze, wszystko jest możliwe.