Film intertaktywny. Wydawał się naturalną koleją rzeczy w świecie coraz to szybciej pojawiających się na rynku nowinek technologicznych. Jednakże ten pomost pomiędzy branżą grową a kinem nie sprawdził się. Zazwyczaj udział widza ograniczał się jedynie do wyboru kolejnych, wcześniej przygotowanych scen i zakończeń. Przez wielu taka zabawa uważana była za po prostu nudną i na swój sposób dziwną, a w zasadzie zbędną.



Gdy branża gier wideo rozwinęła się na tyle, aby możliwości technologiczne pozwoliły na stworzenie podobnych dzieł - zazwyczaj nie wychodziło z tego nic dobrego. Jeszcze później - gdy technika była już na tyle zaawansowana, aby wygenerować skomplikowane otoczenie 3D, wracano do tego patentu, ale już w nieco innej formie. Uznano całkiem słusznie, że skoro to gra - należy w nią grać. I jedynie od czasu do czasu wpleść w zabawę Quick Time Events (QTE).

To właśnie ten ostatni element jest kluczowy dla Heavy Rain. Najprościej mówiąc wygląda to tak, że gracz jest zobligowany do wciśnięcia w określonym czasie przycisku, jaki pojawia się na ekranie. Zależnie od powodzenia - lub nie - takiej próby zmieniała się sytuacja na ekranie. Większość produkcji przyzwyczaiła nas do schematu błąd - konieczność powtórki / game over. Zupełnie inaczej jest w "Ulewie". Tutaj nie da się przegrać. To, co zrobimy i jak nam to wyjdzie, nie pozostanie bez wpływu na opowieść, ale nigdy nie będziemy zmuszeni do powtarzania danej sekcji.

Jak zatem wygląda zabawa? To seria swoistych QTE właśnie. Jednakże w trakcie mniej "gorących" momentów możemy swobodnie poruszać się po otoczeniu, za co odpowiada lewa gałka analoga oraz przycisk R2. Ten ostatni - niczym w wyścigach - przytrzymujemy, aby wprawić postać w ruch, z kolei "grzybek" pozwala ustalić jego kierunek. Gdy chcemy wykonać jakąś czynność, wychylamy w określony sposób prawego analoga, lub wciskamy "elki", "erki" oraz "geometrycznych". Operowanie gałką wymaga nieco prezycji, jeśli musimy wykonać jakąś czynność wymagającą uwagi. Od czasu do czasu "pomachamy" też joypadem. Czasami kolejne możliwości wirują wokół głowy protagonisty (ki), wszystko jest intuicyjne i dobrze przemyślane.

Patenty nie są nowe, a ich niektóre elementy na pewno skojarzą ci, którzy zagrali w Fahrenhait - poprzednią produkcję Quantic Dream. A nawiązań do tamtej gry w HR można by znaleźć dużo więcej.



Przygodę zaczynamy jako Ethan Mars - jeden z czterech głównych bohaterów Heavy Rain. Zabawa z początku przypomina nieco The Sims. Myjemy się, ubieramy, golimy, itp. W każdej chwili możemy też posłuchać myśli sterowanej przez nas postaci. W ten sposób dowiemy się na co mają ochotę lub otrzymamy pomocną wskazówkę / poznamy ich zdanie o tym, co się dzieje.

Oczywiście wszystkie te czynności możemy pominąć - nikt nie każe nam sięgać po sok z lodówki, czy brać prysznic. W tej grze to my jesteśmy reżyserem i to my decydujemy, jak ma wyglądać nasz "film", nasza opowieść. Oczywiście podjęte wybory nie pozostają bez wpływu na fabułę i to, jak odnoszą się do nas inni. Nie ma jednak możliwości zacięcia się w jakimś momencie. Historia potoczy się dalej, nawet jeśli doprowadzimy do śmierci jednej z wydawałoby się istotnych postaci.

Poza wspomnianym Ethanem Marsem - z zawodu architekt - mamy jeszcze prywatnego detektywa Scotta Shelby, dziennikarkę Madison Paige i agenta FBI Normana Jaydena. Wcielimy się w każdą z tych osób, a w tym momencie należałoby skończyć pisać o fabule Heavy Rain. Z racji swej nietuzinkowości każda kolejna informacja zwyczajnie psuje nam zabawę.

Recenzent gry staje przed nie lada problemem - czy opisać np. prolog, aby nieco wyjaśnić podtytuł HR - Zabójca z Origami - czy może posunąć się jeszcze dalej wyjaśniając, kto jest jego celem / celami? A może przybliżyć krótko zależność między bohaterami?

Niektóre z takich informacji serwowali swego czasu nawet twórcy "Ulewy". Tutaj jednak Czytelnik nie znajdzie żadnych informacji dotyczących scenariusza. Nie wiedząc o fabule nawet 1% informacji będziemy bawić się zdecydowanie lepiej - tego możemy być pewni. Warto jednak podkreślić, że gra dorobiła się znaczka 18+, odważnie ukazując przemoc, erotykę, czy też dotykając trudnych tematów.

Skoro kwestie fabularne zostały już omówione - pora zatem przejść do strefy audio - wideo. Oprawa dźwiękowo - muzyczna stoi na naprawdę wysokim poziome - zarówno pod względem wszelkich odgłosów, jak i tego, co przygrywa nam w tle. Główny motyw muzyczny świetnie spaja się z wydarzeniami na ekranie i umiejętnie buduje klimat. Choć czasami jest nieco zbyt nachalny. Równie udanie prezentują się głosy aktorów, którzy w tym przypadku użyczyli postaciom również "ciał" - o czym później. W trwającym 90 dni castingu wzięło udział 457 osób - to nie mogło nie wyjść.

W grze znajdziemy nie tylko polskie napisy - dla chcących pozostać przy oryginalnej ścieżce audio - ale i polski dubbing. "Nasi" spisali się naprawdę dobrze - choć jak zwykle nieco gorzej od swoich odpowiedników. Być może dlatego, że producent przeniósł w świat gry nie tylko głosy, ale i całych aktorów. Pascal Langdale naprawde wygląda jak Ethan Mars. Dzięki technice motion capture mamy tu świetnie ruszające się i "żyjące" postaci.

Grafika jest doprawdy urzekająca. Na uwagę zasługują szczególnie twarze. Otoczenie również jest bardzo dobre, ale nie obyło się bez kilku "wpadek". Nieco razi też powtarzalność niektórych modeli NPC-ów - pewną blondynkę na sali w nocnym klubie możemy spotkać kilka razy - z jedynie kosmetycznymi zmianami.

Dla kogo zatem jest Heavy Rain? Przecież zabawa nie niesie ze sobą żadnego wyzwania. Czy zatem nadaje się dla tych, którzy dosłownie chcą grać? Oczywiście pewne partie możemy poprowadzić tak, aby nieco bardziej przyłożyć się do rozgrywki, ale nigdy nie "przegramy". Dzieło QD najlepiej od początku potraktować jako film interaktywny z prawdziwego zdarzenia. Jasne, możemy poruszać postaciami, adrenalina na pewno nie raz pojawi się we krwi, ale ci, którzy szukają wrażeń w stylu - też przecież "filmowego" - Uncharted 2 - będą zawiedzeni.

Do tej "gry" trzeba podejść inaczej. Być może wyznaczy swoisty podgatunek, być może zmieni branżę, a być może zapomnimy o niej - np. za rok o tej porze. Decyzję podejmą oczywiście gracze, a słupek w wykresach analityków finansowych Quantic Dream opisany jako "sprzedaż" będzie mieć kluczowe znaczenie. Niezdecydowani powinni koniecznie sprawdzić demo. Premiera odbędzie się 24 lutego jako exclusive dla PlayStation 3.