W earable electronics czy wearable computing to elektronika stająca się częścią stroju. Chodzi o dodatki do garderoby - nawet o same ubrania - które są podłączone do internetu, a przynajmniej mają moduł GPS lub procesorek. Takie urządzenia przejmują funkcje smartfonów, pomagają w uprawianiu sportów, w wydaniu domowym zaś - w wirtualnej rozrywce.

Nadgarstki uzbrojone

Przed dekadą wszyscy nosili sikory. Eleganckie, sportowe, ekstrawaganckie, z kalkulatorem. Potem przyszły komórki i zaczęliśmy zerkać na ich ekrany, by zadzwonić czy odczytać SMS-a. A że przyokazji sprawdzamy godzinę - czasomierzy na nadgarstkach jest dziś znacznie mniej.

Teraz do zegarków próbują nas przekonać nie Rolex, Tissot czy TAG Heuer (producenci zbędności luksusowych zawsze mają klientów), a giganci elektroniki. Na razie smartwatch jest nie tyle samodzielnym komputerem, co bluetoothowym przedłużeniem telefonu. Wyświetla powiadomienia z serwisów społecznościowych, e-maile, SMS-y, kontroluje muzykę, pozwala na przeglądanie zdjątek i ma własne aplikacje.

Zegarek Samsunga potrafi nawet dzwonić, robi zdjęcia i nagrywa filmy. Galaxy Gear ma wyświetlacz 1,6 cala (320x320 pikseli), procesor 800 MHz i 4 GB pamięci. W pasku umieszczono akcelerometr, żyroskop, mikrofon i głośnik. Fajnie, ale na baterii wytrzyma tylko dobę, na razie kompatybilny jest tylko z nowymi urządzeniami z serii Galaxy i kosztuje 1700 zł.

Drugą wersję swojego zegarka pod wszystko mówiącą nazwą SmartWatch zaprezentowało również Sony. Ekran tej samej co u konkurenta wielkości, lecz o gorszej rozdzielczości (220x176), gadżet nie dzwoni i nie cyka fotek. Może za to współpracować ze wszystkimi androidami, ma ułatwiające parowanie NFC, na jednym ładowaniu pociągnie cztery dni i jest dwukrotnie tańszy. Za nasze nadgarstki chwytają nie tylko giganci - w modzie jest Peeble. Sfinansowany przez internetową kampanię amerykański start-up trafi do sprzedaży za skromne 150 dol.

Nie jesteś przekonany do smartwatchów? Zapowiadający swoje modele komputerowi potentaci, m.in. Apple i Microsoft, oraz branżowi analitycy nie mają wątpliwości. O ile w tym roku sprzeda się milion takich urządzeń, o tyle według szacunków za pięć lat liczba ta będzie kilkudziesięciokrotnie wyższa. Przyrost geometryczny. I całkiem możliwe, że staną się samodzielnymi gadżetami - miejsce na kartę microSIM się znajdzie, a taniejące podzespoły i ekraniki OLED-owe pozwolą na wygodną obsługę.

Net na nos

O Google Glass pisali już wszyscy, w tym my przed paroma miesiącami - mieliśmy przyjemność testować je, nomen omen, naocznie. Gadżet składa się z wytrzymałej tytanowej oprawki, do której przymocowano część z baterią, procesorem, projektorem i pryzmatem (oraz modułem GPS, żyroskopem, akcelerometrem). Z internetem łączy się przez Wi-Fi lub dzięki bluetoothowo sparowanemu telefonowi.

Obraz wydaje się zawieszony w powietrzu, mniej więcej na wyciągnięcie ręki, jest półprzezroczysty, jego przekątna ma ok. 20 cali. Sam ekran znajduje się na krawędzi pola widzenia, gdy okulary nie są aktywne, nie przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. Kiedy przychodzi powiadomienie, należy podnieść wzrok.

Na razie GG nie trafiły do sprzedaży, więc nie ma wielu aplikacji. Na pewno wyszukają informacje w internecie, zrobią zdjęcie lub nagrają film, wyznaczą trasę dojazdu, zadzwonią, odbiorą SMS-a czy e-maila i pomogą nań odpowiedzieć. Google chce osiągnąć podobny efekt co producenci inteligentnych zegarków - uwolnić użytkownika od konieczności sięgania do kieszeni. Wiele wskazuje na to, że firma może odnieść sukces.

Dla zdrowego życia i niezdrowego grania

Popularne zegarki z GPS-em, wyposażone w sprytne programy treningowe, kompatybilne z opinającymi klatkę pulsometrami (lub wyposażone w czujnik dotykowy) i nadajnikami mocowanymi na trampku czy szprysze koła roweru, to inna para kaloszy. Nie łączą się z netem - dane możesz przenieść na komputer w domu - tylko monitorują i nawigują cię podczas treningu. Ceny od kilkudziesięciu złotych do paru tysięcy (gdy sięgniesz po kosmiczne zegarki dla płetwonurków).

Łapę owinąć można też opaską, np. Jawbone Up (550 zł). Ten kawałek wygiętej gumy ma czujniki ruchu, element wibrujący oraz diody. I potrafi synchronizować się z aplikacją na telefonie - nietypowo, bo przez gniazdo słuchawkowe (metoda niewygodna, ale oszczędza baterię). Gadżet zliczy kroki, zaalarmuje, jeśli zasiedzisz się przed komputerem, prześledzi twój sen. A potem - i to ciekawe - delikatnie obudzi podczas najbardziej odpowiedniej fazy.

W grudniowym numerze magazynu "Logo" zaprezentujemy wyposażenie futurystycznego snowboardzisty, m.in. gogle z ekranikiem, na którym wyświetlane są wskazania GPS-a. Zeal Optics Transcend GPS SPX (1700 zł) wyświetlą twoją prędkość i wysokość n.p.m., zapamiętując wskazania. Nasz model będzie miał na kasku również kamerkę GoPro Hero 3 Black (1600 zł) - jedną z wielu i najpopularniejszą tego typu. Za jej pomocą zarejestruje swój zjazd nawet w rozdzielczości 4K.

Jeśli wolisz poruszać się wirtualnie, na głowę nałóż Oculus Rift. To kolejny projekt współfinansowany przez internatów. W masywnych okularach do grania nie wyjdziesz poza pokój, za to przeniesiesz się w trójwymiarowy świat gry. Sprzedaż wkrótce, cena - zapewne - 300 dol. Podobne urządzenie szykuje Sony, które opracowało już trzecią wersją nieco innych kosmicznych okularów, przeznaczonych do oglądania filmów HMZ T-3 (1300 euro). Podobnych bajerów jest na rynku sporo.

Sky is the limit

Wyobraźnia elektroniczna nie ma granic. Midi Controller Jacket to kurtka, która zrobi z ciebie kontroler MIDI. Pozostały wolne palce? Nałóż myszkę-pierścień Genius Ring Mouse z gładzikiem i przyciskami. Powstały już koszule z technologią NFC, trwają prace nad soczewkami kontaktowymi z wbudowanym wyświetlaczem czy elastycznymi ekranami wszywanymi w rękaw.

A może masz psa? W ramach projektu FIDO naukowcy chcą ułatwić wam dwustronną komunikację. Pomysł jest taki: czworonóg jako stworzenie inteligentne nauczy się obsługi urządzenia przypiętego do uprzęży, komunikującego się np. z zegarkiem właściciela. Inną reakcję wywoła tarmoszenie, inną ugryzienie, inną trącenie nosem. Zwierzak przewodnik mógłby tak informować o przeszkodach na drodze albo o pukaniu do drzwi.

?To logiczne, że moc obliczeniowa będzie obecna zawsze i wszędzie - a to oznacza noszenie jej na sobie. Nie mam żadnych wątpliwości, że za 20 lat stanie się standardem. Komputery zostaną po prostu soczewkami kontaktowymi lub okularami wykorzystującymi nowy interfejs, łączący się bezpośrednio z mózgiem? - napisał niedawno na swym blogu legendarny projektant gier Michael Abrash. Wkrótce nie trzeba będzie odpalać ?Ghost in the Shell? czy ?MI: Ghost Protocol?, by zobaczyć takie rozwiązania.