Doxa to marka z ponad stuletnią tradycją, która największe uznanie zyskała dzięki produkcji zegarków do nurkowania. Ta historia zaczyna się od kultowego już modelu SUB 300T z 1967 roku, który do dziś w pewien sposób wyznacza kierunek działalności szwajcarskiego producenta. Najnowsze modele z kolekcji Into The Ocean są namacalnym przykładem tego, że firma poważnie podchodzi do swojego dziedzictwa. Wzornictwo jawnie odwołujące się do klasycznych zegarków, połączone ze współczesnymi trendami sprawia, że Doxa proponuje konsumentom jedne z najlepszych diverów na rynku.

WYZNACZNIK LUKSUSU

Divery - a więc zegarki do nurkowania - to, mówiąc wprost, szczytowe osiągnięcie jeśli chodzi o odmierzanie czasu pod wodą. Swego czasu były bardzo modne, również niekoniecznie wśród osób zajmujących się nurkowaniem. Stanowiły po prostu fajny gadżet, a noszenie takiego zegarka było trochę - jak przeczytaliśmy na blogu Zbigiemczasu.pl - jak codzienne wożenie na dachu samochodu bagażnika na rowery; wszyscy mieli widzieć, że lubimy ten sport, choć niekoniecznie często go uprawialiśmy.

Dziś jest zupełnie inaczej - porządny diver to wyznacznik luksusu. Czasomierz stworzony z myślą o aktywnych mężczyznach (ale nie tylko!). Na co dzień być może zamkniętych pod ścisłym korporacyjnym dress codem, dla których zegarek to jedyna forma wyrażania swojej pasji. Dlatego w segmencie diverów nie chodzi tylko i wyłącznie o parametry. Te są oczywiście bardzo ważne, wszak - jak wspominaliśmy wcześniej - w dziedzinie wodoodpornych zegarków w zasadzie nie da się wymyślić nic więcej. Współczesne zegarki do nurkowania powinny również charakteryzować się niebanalnym designem, który przyciągnie mężczyzn niekoniecznie związanych z penetracją morskich czeluści. Doxa jest tego świetnym przykładem, bo ich podowodne czasomierze - schludne, eleganckie, z charakterystycznym motywem rekina - wybiorą nie tylko młodzi ludzie spędzający nad morzem co drugi weekend, ale również starsi, zamożni mężczyźni, którzy chcą się w jakimś stopniu wyróżnić.

FUNKCJONALNOŚĆ W PAKIECIE

Wystarczy spojrzeć na model Doxa Shark Ceramica L D200SBU. Już samą swoją fakturą przykuwa uwagę: pofalowana (morze?), z ciekawą kolorystyką (pomarańcz to odwołanie do pierwszego divera sprzed 50 lat). Ceramiczny pierścień osadzony na kopercie przeszedł proces wypalania w wysokiej temperaturze - to gwarancja trwałości oraz odporności na zarysowania. Oczywiście cyferblat - poza tym, że zachwycający - jest również funkcjonalny; bez problemu odczytamy godzinę w trudnych warunkach: pod wodą czy w ciemności - gwarantuje to substancja luminescencyjna nałożona na wskazówkach i indeksach.

Doxa Shark Ceramica L D200SBU
Fot. materiały prasowe

Jeśli chodzi o mechanizm, divery Doxy to "szwajcarski zegarek" pełną parą - o sposób wykonania możesz być spokojny, bo marka od przeszło stu lat skrupulatnie dba o wysoką jakość komponentów (jej założyciel, Georges Ducommun, z zegarkami miał styczność od dzieciństwa - jako dwunastolatek dorabiał w warsztatach zajmujących się montażem zegarków kieszonkowych). W ogóle większość marek o swoje divery dba wyjątkowo szczególnie - kiedy czas mamy odmierzać pod wodą, precyzja wykonania staje się jeszcze ważniejsza. M.in. właśnie stąd Doxa zastosowała w swoim zegarku zakręcaną koronkę i dekiel (zwiększający szczelność czasomierza) i obrotowy bezel (kluczowy dla prawidłowego pomiaru czasu spędzonego pod wodą).

Ponadto należy wiedzieć, że pierwsze divery nie były zegarkami stricte do nurkowania. Zakładali je przede wszystkim podróżnicy, bo były sprzętem po prostu odpornym: na wodę czy pył.

Ty podróżnikiem nie musisz być. Wystarczy, że poszukujesz unikalnego zegarka. Jeśli jesteś aktywnym mężczyzną, ceniącym sobie elegancję - Doxa Shark Ceramica L D200SBU jest dla ciebie. A jeśli wolne popołudnia wolisz spędzać na kanapie przed telewizorem, to... kto wie, może diver zachęci cię do zmiany stylu życia?

Zegarki do nurkowania już dawno przestały być stosowane tylko i wyłącznie do tego, do czego zobowiązuje je nazwa. Mało tego: eksperci przepowiadają, że staną się jeszcze popularniejsze; nie na tyle jednak, by stać się pospolitym gadżetem. Bo luksus możemy kupić, ale prestiż to efekt długoletniej pracy, co z powodzeniem udowadnia szwajcarska Doxa.