Nic dziwnego - w końcu na dekielku tego zegarka widnieje autentyczny grawerunek "Prof. Albert Einstein, Los Angeles, Feb. 16, 1931". Tego dnia podczas lunchu w Kalifornii wielki fizyk dostał longines'a w prezencie od rabina Edgara Magnina, jednego z najważniejszych duchowych przywódców żydowskich w USA, lidera organizacji B'nai B'rith. Prezent miał być wyrazem hołdu od społeczności żydowskiej dla jednego z najwybitniejszych przedstawicieli narodu w jego historii. Ciekawe, czy patrząc na jego wskazówki, Einstein obmyślał szczegóły swojej teorii względności.

 

Zegarek z 14-karatowego złota, z posrebrzanym cyferblatem i fluorescencyjnymi cyframi, na pierwszy rzut oka wygląda na mocno sfatygowany. Ale przez ekspertów jego stan oceniany jest jako "wyjątkowy".

 

16 października na sprzedaż wystawi go największy zegarkowy dom aukcyjny Antiquorum. Szacowana wartość to 25-35 tys. dolarów. Dużo? Pewnie, że dużo. Ale jeśli jest choćby cień szansy, że na nowego właściciela spłynie odrobina geniuszu Einsteina, to chyba warto wysupłać zaskórniaki. Dokładny opis przedmiotu znajdziecie tutaj.

 

(mk)

Fot. Antiquorum