Obok dżinsów, czyli wynalazku pana Leviego Straussa, są częścią spuścizny, jaką zostawili nam kowboje. Z tą różnicą, że o ile dżinsy powstały jako wygodny i trwały strój roboczy, o tyle kowbojki mają szlacheckie pochodzenie. Legenda długich skórzanych butów z wysokim obcasem i spiczastym czubem jest bowiem dużo starsza niż historia Dzikiego Zachodu.

 

 

Prehistoria kowbojek

 

Jeśli zapytać przeciętnego Amerykanina, skąd się wzięły kowbojki, odpowie pewnie, że gdzieś w prehistorycznych czasach (w jego mniemaniu jakieś 200 lat temu) wymyślili je romantyczni jeźdźcy w kapeluszach, pędzący bydło przez równiny Teksasu i Nowego Meksyku.

Jest w tym ziarno prawdy, ale kowbojki, jak twierdzą historycy ubioru, istniały na długo przedtem, zanim pojawili się kowboje.

Najbardziej radykalni badacze pisma pierwsze buty kowbojskie dostrzegają na rycinach ilustrujących dzikie hordy Dżyngis-chana, które w XIII wieku przetaczały się przez nasz kontynent. Mongołowie zwykli bowiem nosić skórzane buty z wysokim czerwonym obcasem. Obcas miał ułatwić utrzymanie się w siodle i manewrowanie koniem.

 

 

No cóż, jeśli spojrzeć na konstrukcję kowbojki z 2-3 calowym obcasem, można wyobrazić sobie, że potraktowane nią konie gotowe były ochoczo ponieść swoich jeźdźców i po samo atlantyckie wybrzeże Europy. Inna wersja tej historii, nieco bliższa naszym czasom, sugeruje, że do Ameryki, ale Środkowej i Południowej, kowbojki przyjechały gdzieś w XVI wieku razem z hiszpańskimi Konkwistadorami. Tym, rzecz jasna, także służyły do jazdy konnej. Hiszpanie mieliby więc, prócz koni i szeregu śmiertelnych dla mieszkańców prekolumbijskiego raju chorób, zaimportować także kowbojskie buty.

 

 

 

Najlepiej udokumentowana jest jednak inna wersja legendy o pochodzeniu tych butów. Otóż w 1815 roku niejaki Arthur Wellesley, znany szerzej jako Pierwszy Książę Wellington, w krwawym starciu zwyciężył pewnego niedużego wzrostem, acz wielkiego duchem Francuza. Ów Francuz nazywał się Napoleon Bonaparte. Spotkali się pod Waterloo. Co to ma wspólnego z kowbojkami? Wellington oraz jego kawalerzyści mieli dość nietypowe jak na jeźdźców tamtych czasów obuwie - buty, owszem, długie, ale jedynie na wysokość łydki (nie zaś za kolano, jak to wtedy się nosiło) i z lekko ściętym obcasem.

Po świetnym zwycięstwie pod Waterloo na buty te, zwane wellingtonami, zapanowała prawdziwa moda. Nosili je nie tylko wojskowi, ale i mieszczanie. Wellingtony z wyglądu niewiele się różnią od znanych nam butów kowbojskich. Ale potrzeba było jeszcze jednego krwawego konfliktu, by kowbojki na dobre weszły do kanonu mody i stały się symbolem Dzikiego Zachodu.

 

 

Buty na miarę

 

Wellingtony, modne, wygodne i trwałe buty, idealne do konnej jazdy, były niezwykle cenione przez dobrze urodzonych mieszkańców południowych stanów USA, gdzie kultywowano - obok niewolnictwa - szlacheckie obyczaje oraz modę ze Starego Kontynentu. Gdy w 1861 r. wybuchła wojna secesyjna w USA, wellingtony, wraz z wysoko urodzoną kawalerią Południa, pojechały w bój. Południowcy przegrali, ale ich buty podbiły serca żołnierzy obu armii, którzy chętnie je nosili. Po wojnie zaś pojechały z nimi do domów, w różne zakątki Stanów Zjednoczonych, m.in. do krainy miliona możliwości, czyli na Dziki Zachód.

 

Mezcalero

skóra

rozmiary: 39-46

775 zł

 

Pistolero

skóra

rozmiary: 39-46

625 zł

 

Z tamtych czasów wywodzą się też najstarsze, działające do dziś, firmy szyjące ręcznie kowbojki. Sama branża szewska zresztą długo opierała się industrializacji, gdyż masowa produkcja była zaprzeczeniem solidności i jakości, jakiej oczekiwano od obuwia. Masowo można szyć kapoty, ale buty, które mają służyć przez lata? Wykluczone. Co ciekawe, najlepsi spece od kowbojek potrafili w tamtych czasach, operując ręcznie igłą szewską, przeszyć skórę buta 64 razy na cal. Najlepsze maszyny wyrabiają 30. Szewcy szyjący kowbojki korzystali z igieł tak cienkich, że nawet gdy przebili palec, rana nie krwawiła.

 

 

Dziki Zachód, marketing i Hollywood

 

Powszechnie używane na całym zachodzie USA kowbojki potrzebowały jeszcze tylko odrobiny... marketingu. Zajął się tym wielki na tamte czasy showman - Buffalo Bill. Jego objazdowy cyrk, ubrany w oryginalne stroje, występował w miastach i miasteczkach, pokazując sceny z życia Dzikiego Zachodu.

XX wiek zabijał Dziki Zachód, zniknęły stada bizonów i mustangów, Indianie trafili do rezerwatów, a kowbojów można było częściej zobaczyć na ekranach kin niż na równinach Kansas, Teksasu czy Arizony. Nieodzownym elementem kowbojskiego entourge'u były długie buty. Oczywiście, odpowiednio 'podrasowane" na potrzeby Hollywood. Konstrukcja butów - duża powierzchnia skóry na cholewce - pozwalała na wymyślne zdobienia (rzecz jasna, zupełnie niepraktyczne).

 

Mezcalero

skóra

rozmiary: 39-46

885 zł

 

Mezcalero

skóra

rozmiary: 39-46

1130 zł

 

Odpowiednie dla filmowych kowbojów, z Johnem Wayne'em na czele. Wymyślnie zdobione buty na stałe zagościły w kinie. Pokochali je aktorzy, nosili James Dean i Marlon Brando. Fantastyczne buty z krokodylej skóry miał w filmie 'Miłość, szmaragd i krokodyl" Michael Douglas.

W kinie były atrybutem ekstrawagancji, buntu i łamania społecznych norm. Ale czego można się spodziewać od butów, których historia łączy się z Dżyngis-chanem, Cortezem, Pizzarem czy Wellingtonem?

Butów, które towarzyszyły zdobywcom Dzikiego Zachodu. Dlatego zdaniem amerykańskich historyków ubioru każde pokolenie odkrywa kowbojki dla siebie na nowo.

 

 

Kowboj po polsku

 

W Polsce kowbojki kojarzone są głównie jako oldskulowe obuwie gwiazd rodzimego country czy motocyklistów. Dla wielu bogato zdobione buty są symbolem obciachu. Jedno jest pewne, nikogo nie pozostawiają obojętnym.

Ale - przy odrobinie fantazji i odwagi (wszak to buty zdobywców) - kowbojki świetnie sprawdzają się jako buty do codziennego noszenia, do dżinsów. Czy nawet garnituru.

O wzorach kowbojek napisano niejedną książkę, doczekały się też licznych albumów. Faktycznie, liczba wzorów i fasonów jest niemal nieograniczona. Można kupić klasyczne kowbojki z ostrym czubem, buty z czubem ściętym i zaokrąglonym. Mogą mieć długie, chroniące łydkę, proste cholewki (przypominające oficerki), półokrągłe (te kojarzą się ze stylem country i rodeo) lub krótkie, kończące się kilkanaście centymetrów nad kostką

 

 

Tony Mora

skóra pytona

rozmiary: 39-46

1550 zł

 

Pistolero

skóra

rozmiary: 39-46

480 zł

 

Podobnie jest z kolorami, od klasycznych - czarnych i brązowych, po łaciate, czerwone, żółte i wielobarwne. Zwykle robione są z krowiej skóry, ale nadzwyczajnie efektowne są te ze wstawkami ze skóry węża, krokodyla czy jaszczura.

Zakup oryginalnych, ręcznie wyrabianych butów kowbojskich to nie jest mały wydatek. W Polsce najtaniej można je dostać na internetowych aukcjach. Kosztują około 600 zł za parę. W sklepach (jest w Polsce takich kilkanaście) trzeba za nie zapłacić około 700 zł. Ale modele np. z elementami skóry pytona to już wydatek 1200-1500 zł.

Przy tym trzeba pamiętać, że kupując pierwszą parę kowbojek, nie warto ryzykować zakupu w internecie. A to ze względu na specyficzną numerację, nieco inną niż zwykłych butów. Bez przymierzenia i dopasowania numeru do swojej stopy możemy po prostu  wyrzucić w błoto kilkaset złotych. A dobrze dobrane i konserwowane kowbojki będą służyć  właścicielowi długie lata.

W Polsce najczęściej można kupić buty hiszpańskie, z fabryki Sancho, oraz meksykańskie Mezcalero. Kowbojki w ofercie mają też m.in. Marlboro Classics czy Hugo Boss. Jednak ich oferta jest ograniczona i stanowi tylko uzupełnienie kolekcji. Trudniej w Polsce natomiast o buty z najstarszych szewskich zakładów robiących kowbojki, takich jak amerykańskie Tony Lama, Double H czy Frye.

 

 

Na zawsze

 

- Ostrzegam, jeśli kupi pan te buty, inne pan wyrzuci - powiedział do mnie znajomy właściciel sklepu z kowbojskimi akcesoriami, gdy kupowałem swoją pierwszą parę. I było w tym dużo racji. Kowbojki, jak solidne buty ze skóry, z czasem 'zrastają" się ze stopą swojego właściciela. I, mimo że wydaje się to dziwne, gdy patrzy się na wysokie buty na obcasie, są piekielnie wygodne.

Oczywiście, do noszenia kowbojek trzeba się przyzwyczaić. Na początku kłopotliwe jest choćby samo zdejmowanie butów (dopóki skóra się nie wyrobi i nie zmięknie). Można kupić nawet specjalne haki do zdejmowania butów.

 

Mezcalero

skóra

rozmiary: 39-46

895 zł

 

Pistolero

skóra

rozmiary: 39-46

575 zł

 

Często pada pytanie o noszenie kowbojek latem. Wbrew pozorom nie jest to mordęga, i stopa się nie poci nawet w umiarkowanie upalne dni. Jak mówi mój znajomy sprzedawca, w Meksyku jest dużo cieplej niż w Polsce, a kowbojki noszą na okrągło. Obawiałbym się bardziej polskich zim. Kowbojki nie są ocieplane, a ich skóra nie najlepiej znosi błotnistą breję, w jaką zamienia się śnieg zmieszany z piachem i solą.

Warto też po kilku miesiącach odwiedzić szewca. Podeszwy kowbojek są skórzane, przez co szybko się ścierają (podobnie jak obcas) i trzeba je podzelować, a na obcasy założyć fleki.

 

 

Adresy sklepów:

  

  

botasjaca

  

botaspistolero

   

caborca

  

tonymora

  

sanchotrading

  

sendra

  

tonylama

  

thefryecompany

 

Prezentowane w materiale buty można kupić w warszawskim Sklepie Kowbojskim mieszczącym się przy ulicy Chmielnej 20 

 

Model firmy Botas Jaca - jednego z największych w Meksyku producenta kowbojek.

 

 

Tekst: Robert Ogłodziński

Stylizacja: Barbara Mielniczuk

Zdjęcia: Łukasz Falkowski, Archiwum Biblioteki Kongresu USA

 

 

Czytaj w Znam.to: Wygodny i niezawodny klasyczny but Reeboka

Zobacz też na Logo24:

    

witryna   Buty dla dżentelmena 

Mój nauczyciel mawiał: Jak się nie będziesz uczył, to będziesz buty robił - opowiada Stephen Etheridge. - Chyba go nie słuchałem, bo proszę, faktycznie pracuję w fabryce butów. Ale nie narzekam - Stephen jest dyrektorem generalnym Church's & Co i sprzedaje buty. Jedne z najlepszych na świecie.

 
 

Giorgio Armani Lifestyle totalny 

Wiesz, komu zawdzięczasz eleganckie i niebanalne marynarki pozbawione okładów z watoliny na ramionach i plecach? Wiesz, kto wprowadził na stałe do garniturowego zestawu wąskie, seksowne spodnie? Nie masz pojęcia? To Giorgio Armani!

 
  Krokodyl na korcie 

Pewnemu przedwojennemu tenisiście było za gorąco w koszuli z długim rękawem, dlatego wymyślił koszulkę polo. I tak powstała firma Lacoste.

Burberry 
 

Burberry, czyli wszystko w kratkę 

Burberry to brytyjskość. W trenczach tej firmy żołnierze Korony walczyli pod Verdun. Za symbol dobrego smaku uznaliją angielscy arystokraci. Czapeczki Burberry noszą też brytyjscy dresiarze.