Był rok 1848. Europę opanowała Wiosna Ludów, a w dalekiej Kalifornii na farmie szwajcarskiego imigranta Johanna Suttera odkryto złote samorodki i wybuchła prawdziwa "gorączka złota". W tym czasie w Szwajcarii skromny 23-letni zegarmistrz Louis Brandt otworzył swój warsztat w miasteczku La Chaux-de-Fonds, które Karol Marks złośliwie nazwał "jedną wielką zegarmistrzowską manufakturą". W warsztacie Brandt spędzał długie, zimowe miesiące i z części dostarczanych przez rzemieślników składał kieszonkowe zegarki. A gdy puszczały lody, pakował manatki i ruszał w trasę po Europie, żeby sprzedać to, co zrobił.

Louis Brandt założył rodzinny interes, ale to jego synowie doprowadzili firmę do prawdziwego rozkwitu. W 1890 r. ich manufaktura byłaby już w stanie w ciągu roku zaopatrzyć w zegarek każdego mieszkańca Zurychu, z niemowlakami włącznie.

 

Pewnie dalej składałby zegarki nakręcane kluczykiem, gdyby po miasteczku nie rozeszła się wiadomość, że w Ameryce to maszyny, a nie ludzie produkują zegarki. Zegarmistrze z La Chaux-de-Fonds podejrzliwie podchodzili do tych rewelacji. Brandt należał do mniejszości, której pomysł się spodobał, i myślał nawet o przeniesieniu swojego warsztatu do oddalonego o około 30 km Biel, gdzie powstały już pierwsze manufaktury. Nie zdążył. Udało mu się jeszcze w 1877 r. założyć spółkę Louis Brandt & Fils, którą też długo się nie nacieszył. Rok po śmierci ojca, w 1880 r., młodzi Brandtowie otworzyli w Biel fabrykę zegarków i nie musieli już, jak ojciec, jeździć po Europie, żeby sprzedawać swoje produkty. W miasteczku powstało targowisko zegarków, na którym co tydzień kwitł handel, i - jak donosiła miejscowa gazeta - już w dniu otwarcia bracia Brandt sprzedali aż 3000 srebrnych czasomierzy.

 

 

 

A imię jego Omega

 

Precyzyjne zegarki schodziły jak świeże bułeczki i blisko dekadę później firma produkowała już 100 tysięcy sztuk rocznie. Prawdziwym hitem okazał się zaprezentowany pięć lat później nowy mechanizm zegarka kieszonkowego. Miał wszystko, czego chcieli klienci: był niezawodny, dokładnie chodził i, co najważniejsze, nie kosztował fortuny. Bracia Brandt zastanawiali się nad jakąś nośną nazwą; na ciekawy pomysł wpadł zaprzyjaźniony bankier Henri Rieckel. Stwierdził, że najlepsza będzie Omega, ostatnia litera greckiego alfabetu, bo kojarzy się ze skończoną doskonałością.

Braciom pomysł się spodobał i jeszcze w tym samym roku zarejestrowali nazwę jako chroniony znak firmowy. Tak powstała Omega, jedyna na świecie marka zegarków, której nazwa pochodzi od nazwy mechanizmu.

Wiek XX to początek historii zegarka naręcznego. Dżentelmenom początkowo wynalazek się nie podobał, uważali, że jest niemęski. Ale kiedy zegarki naręczne stały się częścią wojennego ekwipunku, nikt nie miał już wątpliwości, że mogą je także nosić twardzi faceci.

Sprawdziły się już podczas wojen burskich (1899-1902) w Afryce Południowej. Po zwycięstwie Anglików pod wodzą lordów Fredericka Robertsa i Horatia Kitchenera firma Omega wykupiła w kilku gazetach całostronicowe ogłoszenie. Jeden z oficerów brytyjskiej artylerii zachwalał w nim niezwykłą wytrzymałość zegarków, które mimo panujących upałów, przenikliwego zimna, ulewnych deszczów i piaskowych burz działały niezawodnie. Brytyjska armia korzystała z czasomierzy Omega także w dwóch największych wojnach: już w 1914?r. oficerowie jednostek bojowych otrzymali zegarki, które stały się częścią ich wyposażenia. Także stacjonujący w Europie od lipca 1918?r. Amerykański Korpus Ekspedycyjny docenił niezawodność modeli naręcznych.

Milestone 1941

replika "oficerskiego" zegarka z 1938 r.

48 500 zł

 

Amerykańscy żołnierze nosili omegi z wielkimi cyframi i ochronną kratką

Dla Amerykanów Omega stworzyła specjalną wersję z dużymi, świecącymi w ciemności cyframi na tarczy, co pozwalało odczytać godzinę w każdych warunkach. Aby zapobiec stłuczeniu się szkła, żołnierze nakładali na zegarek specjalną, stalową kratkę, która chroniła tarczę, ale nie zasłaniała całkowicie wskazań czasu. W czasie II wojny światowej Brytyjczycy kolejny raz sięgnęli po to, co sprawdzone. Zamówienie było imponujące: do 1945?r. firma Omega dostarczyła brytyjskiej armii 110?tys. zegarków, w tym 26?tys. siłom powietrznym Royal Air Force.

Ze względu na cenę do zakończenia II wojny światowej zegarki naręczne noszone były głównie przez oficerów i dopiero w latach 50. stały się osiągalne dla każdego.

 

Ale obsesją Brandtów nie była niezawodność, tylko precyzja. Chcieli produkować coraz dokładniejsze zegarki. Omega zaczęła zdobywać nagrody i ustanawiać kolejne rekordy. W konkursach na dokładność chodu, organizowanych w Neuchâtel, Genewie i angielskim Kew-Teddington, zegarki firmy Omega przez wiele lat były niepokonane i uznano je za najdokładniejsze na świecie. Co ciekawe, rekord 97,8 punktów na 100 możliwych, jaki Omega ustanowiła w 1936 r. w Kew-Teddington, nigdy nie został pobity przez inną firmę.

 

Konkursy precyzji

W XVIII w. powstały specjalne obserwatoria w Genewie i Neuchâtel, które raz do roku organizowały konkursy na najdokładniejszy zegarek kieszonkowy. W Genewie zegarki testowano przez 44 dni, a w Neuchâtel - o jeden dzień dłużej. Przez cztery dni z rzędu sprawdzano dokładność zegarka w jednej pozycji, na przykład z tarczą u góry. Później przez kolejne cztery dni w innej pozycji (np. z koronką u góry). W sumie zegarki testowane były w pięciu pozycjach. Po tych testach następowała kontrola dokładności w trzech różnych temperaturach. Każde z obserwatoriów miało własną skalę ocen - w genewskim zwycięzca mógł zdobyć maksymalnie 1000 punktów, w Neuchâtel najlepszy zegarek otrzymywał notę "zero", a w brytyjskim Kew-Teddington (konkursy od 1884 r.) 100 punktów. Potwierdzeniem wyników były odpowiednie certyfikaty.

Od 1979 r. tzw. certyfikaty chronometru wydawane są przez niezależne szwajcarskie laboratorium COSC (Contrele Officiel Suisse de Chronométrie), w którym mechanizmy sprawdzane są przez 15 dni w pięciu różnych pozycjach i trzech temperaturach. Uzyskanie przez mechanizm certyfikatu COSC upoważnia producenta do umieszczania na nim oznaczenia Chronometer, czyli chronometr.

 

 

Od stopera do komputera

 

Wieść o precyzji zegarków z Biel dotarła też do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który zaproponował Omedze prowadzenie chronometrażu na igrzyskach w Los Angeles w 1932 r. Wtedy po raz pierwszy za pomiar czasu wszystkich dyscyplin odpowiedzialna była jedna marka. Sędziowie dostali 30 stoperów i ręcznie mierzyli czas każdemu zawodnikowi. Padło aż 17 rekordów świata!

 

Jak to działa, czyli kamera photofinish

Na starcie i mecie znajdowało się przenośne urządzenie połączone z pistoletem startowym, które wykorzystywało fotokomórkę i natychmiast odnotowywało przecięcie przez zawodnika wiązki podczerwonej. Dodatkowo, na linii mety, ustawiona była kamera wykonująca setki zdjęć na sekundę (obecnie 2000) i rejestrująca wszystkich sportowców znajdujących się w polu jej widzenia. Pod zdjęciem pojawiała się informacja na temat osiągniętych czasów. Zarejestrowany w ten sposób finisz pozwalał z dokładnością do setnych części sekundy określić czas poszczególnych zawodników. Obecnie urządzenia mierzą czas z dokładnością do tysięcznych części sekundy, jednak oficjalne dane wciąż podawane są z dokładnością do setnych części.

 

Tymczasem inżynierowie Omegi wciąż pracowali nad udoskonaleniem metod pomiaru. W połowie lat 40. taśmę w konkurencjach lekkoatletycznych zastąpiła fotokomórka, a na igrzyskach w Londynie w 1948 r. firma Omega po raz pierwszy zastosowała tzw. photofinish, dzięki któremu czas ustalany był z dokładnością do tysięcznych części sekundy. Photofinish rozstrzygał też sporne kwestie przy grupowych finiszach i ucinał dyskusje na temat kolejności zawodników na mecie.

W ciągu 78 lat Omega 24 razy mierzyła czas na olimpiadach i wprowadzała coraz doskonalsze urządzenia, dostosowane do specyfiki każdej dyscypliny: np. specjalne bramki dla narciarzy, maty dotykowe na zawodach pływackich, system do wykrywania falstartu, technologię GPS pozwalającą ustalić pozycję łodzi biorących udział w regatach i nadajniki umieszczane na kostkach łyżwiarzy szybkich startujących w sztafecie. Od wielu lat sędziowie nie muszą już biegać ze stoperami, bo wszystko obsługiwane jest przez komputery. Kiedyś wystarczyło 30 stoperów, a na ostatnie igrzyska w Pekinie Omega wysłała 350 specjalistów i 420 ton sprzętu, w tym specjalną kamerę, która robi 2000 klatek na sekundę.

Seamaster Diver 300m

Vancouver 2010 Limited Edition

11 640 zł

 

 

Ale kosmos!

 

Był 21 lipca 1969 r., godz. 2.56 czasu londyńskiego. Około 500 milionów widzów na całym świecie oglądało lądowanie człowieka na Księżycu, kiedy nagle usłyszeli drżący głos Buzza Aldrina: "Mój zegarek przestał działać". Wskazówka sekundowa speedmastera nie poruszała się. Chwilę później się okazało, że nie zawiodła technika, ale sam astronauta. Podniecony lądowaniem na Księżycu Aldrin przez pomyłkę uruchomił stoper. Nie działał za to elektroniczny zegar pokładowy i przed opuszczeniem kapsuły Neil Armstrong oddał Aldrinowi swojego speedmastera. Reszta, w tym zdanie o małym kroku człowieka i wielkim kroku ludzkości, przeszła do historii.

 

Na Księżycu temperatura spada poniżej 200 stopni Celsjusza, a przyciąganie jest sześciokrotnie niższe od ziemskiego. Niełatwo w takich warunkach o precyzję działania.

 

A wszystko zaczęło się od wyścigu bardziej emocjonującego niż olimpijski finał sprintu. Najpierw Rosjanie wystrzelili sputnika w październiku 1957 r. Amerykanie w odpowiedzi powołali NASA. Sowieci szybko wyprowadzili drugi, niemal nokautujący cios - 12 kwietnia 1961 r. statek Wostok 1 z Jurijem Gagarinem okrążył Ziemię. Amerykańska riposta miała być wyjątkowo bolesna. W maju 1961 r., podczas swojego słynnego przemówienia w Kongresie, prezydent John F. Kennedy powiedział, że pierwszy Amerykanin stanie na Księżycu jeszcze przed końcem dekady. NASA zaczęła działać i szybko się okazało, że potrzebny będzie niezawodny zegarek. W 1962 r. dwóch inżynierów agencji, występując incognito, kupiło w sklepie Corrigan's Jewellers w Houston 10 zegarków różnych marek. Zapłacili gotówką, a sprzedawca nie wiedział, dzięki komu zrobił interes życia. Wśród wybranych modeli były m.in. zegarki firm Hamilton, Rolex, Longines i Omega. Wszystkie poddano specjalnym testom wytrzymałościowym i już w przedbiegach odpadło siedem z nich. Na placu boju zostały tylko trzy, w tym speedmaster. I wtedy się zaczęło: testy w komorach o zmiennych temperaturach (od plus 93 do minus 18 st. C) i sprawdzanie wytrzymałości w przeciążeniach sięgających 40 G. Wszystkie testy zaliczył tylko speedmaster.

 

 

 

Speedmaster Professional Moonwatch

napis "2:56 GMT" upamiętnia pierwszy krok na Księżycu

16 170 zł

 

Co ciekawe, o tym, że speedmaster poleciał w kosmos, firma dowiedziała się z gazet, po opublikowaniu w czerwcu 1965 r. zdjęć spaceru kosmicznego Eda White'a. Dlatego marketingowo najważniejszym momentem w historii Speedmastera było lądowanie Apollo 11 na Księżycu 21 lipca 1969 r.

Seamaster Planet Ocean 600 m

Co-Axial Chronometer

11 960 zł

Omega wykorzystała to spektakularne wydarzenie i niedługo po tym stworzyła jedną z ciekawszych kampanii reklamowych ze słynnym hasłem: "Tested in Switzerland. Tested in Houston. Tested on the Moon" (testowany w Szwajcarii, testowany w Houston, testowany na Księżycu). Speedmaster, znany jako "Moonwatch", produkowany jest do dzisiaj i pozostaje jednym z kultowych zegarków wszech czasów.

De Ville Hour Vision

47 360 zł

 

 

 

Na światowej scenie

 

Omega była i jest wszędzie tam, gdzie bywają możni, sławni, piękni i bogaci - w przestrzeni kosmicznej, Watykanie, Białym Domu i na Sunset Boulevard.

 

Michael Schumacher, Cindy Crawford i Nicole Kidman - członkowie rodziny Omegi.

 

Kiedy amerykański dziennikarz Nick Clooney usłyszał, że jego sławny syn podpisał umowę z firmą Omega, opowiedział anegdotę o tym, jak podarował George'owi swoją 25-letnią omegę, żeby w trakcie kręcenia filmów: "wiedział przynajmniej, która jest godzina". Czyli wszystko zostało w rodzinie, bo George Clooney dołączył do Omega Family (tak nazywana jest grupa znanych osób, z którymi marka utrzymuje bardzo bliskie kontakty). Pierwszym członkiem rodziny została Cindy Crawford, związana z Omegą od 1995 r., później dołączyli do niej m.in. Michael Schumacher, Nicole Kidman i 14-krotny złoty medalista olimpijski w pływaniu Michael Phelps.

Ze światem filmu marka związana jest tak mocno, że zaczęto nawet żartować na temat pojawienia się jej gwiazdy na Sunset Boulevard. W końcu zegarki Omegi odegrały kilkanaście ważnych ról w hollywoodzkich produkcjach. Spektakularny sukces odniósł model Seamaster Professional Diver, który od 1995 r. pomagał Jamesowi Bondowi ratować świat przed złem, najpierw w "Goldeneye", a ostatnio w "Casino Royale" i "Quantum of Solace". Ale kariera filmowa Omegi zaczęła się dużo wcześniej - już w latach 60. Zegarek Omega miał nawet kapitan Hans Kloss, ale o tym w Biel raczej nikt nie wiedział.

Pierwszą omegę George Clooney dostał w wieku ośmiu lat, od wujka. Później ojciec sprezentował mu jeszcze swój wiekowy zegarek.

 

Ubłocony zegarek, który Daniel Craig nosił w "Casino Royale", sprzedano na aukcji za 250 tys. franków szwajcarskich

 

Oprócz aktorów nosili je politycy (m.in. John F. Kennedy, Michaił Gorbaczow), podróżnicy i odkrywcy (Jacques-Yves Cousteau, Reinhold Messner) oraz rockandrollowcy (Buddy Holly i Ringo Starr). Grunt to rodzinka!

 

 

Tekst: Magdalena Piekarska

Zdjęcia: materiały prasowe (montaż)

 

 

Czytaj też na Logo24:

 

Legenda głosi, że kiedy w 1944 r. Amerykanie przez pomyłkę bombardowali fabrykę IWC w Schaffhausen, jedna z bomb wpadła do biura dyrektora finansowego Otto Hellera i nie wybuchła. Niewiele myśląc, Heller zapakował dymiący jeszcze pocisk do kosza na śmieci i spokojnie wyniósł go na podwórze. Jakaś tam bomba nie mogła przecież przeszkodzić w czymś najważniejszym na świecie: produkcji szwajcarskich zegarków.

Zegarkowa Formuła 1

Dokładność i precyzja w mierzeniu tego, co najszybsze - taka była obsesja rodziny Heuerów. Żadna inna marka zegarków nie jest tak silnie i trwale związana ze sportem samochodowym.

Telefon w zegarku? Proszę bardzo! I wcale nie jest to chińska tandeta bazarowa.

Na czasie są i modele retro, i futurystyczne wynalazki. A ty co wybierzesz dla siebie?