Najciekawsze w legendzie jest to, że wymyślili to cudo Kanadyjczycy. Nie Amerykanie, nie Japończycy, lecz Kanadyjczycy z mało znanej jeszcze kilka lat temu firmy RIM.

Dziś BlackBerry (ang. dosł. jeżyna) leży w eleganckich neseserach 8 mln ludzi - przeważnie biznesmenów z wielkich firm, osób latających jednego tygodnia z Tokio, przez Nowy Jork, po Brukselę, wojskowych na pustyni w Dżibuti oraz dziennikarzy największych stacji telewizyjnych. Jednym słowem - twój rodzaj tłumu.

 

Przepustka na Kapitol

 

BlackBerry był niezwykłym urządzeniem rodem z filmów science-fiction jeszcze kilka lat temu, szczególnie w USA, gdzie modele telefonów komórkowych pozostawały w tyle za modelami europejskimi o co najmniej dwa lata.

To niewielkie, mieszczące się w dłoni urządzenie jest po prostu telefonem, ale z dwiema różnicami. Po pierwsze - wszędzie tam, gdzie działa bezprzewodowa sieć internetowa, może odbierać i wysyłać e-maile.

Po drugie - połowę BlackBerry zajmuje klawiatura, która sprawnym użytkownikom pozwala pisać e-maile w tempie niemal takim samym, jak na zwykłym komputerze.

Pierwszy BlackBerry pojawił się w 1999 r. Najpierw stał się ulubioną zabawką polityków najwyższych szczebli - Bill Clinton uwielbiał się nim porozumiewać ze swej sypialni na pierwszym piętrze Białego Domu ze współpracownikami na parterze.

Wkrótce z BlackBerry dumnie maszerowali kongresmani, ministrowie, najwyżsi rangą wojskowi i ich asystenci. Jeśli pracując na Kapitolu, nie miałeś BlackBerry, nie byłeś nikim ważnym.

Kiedy pracowałem jako korespondent "Gazety Wyborczej" w USA, pewnego razu w czasie przerwy na lunch zauważyłem grupę pracowników senackiej komisji ds. sił zbrojnych, którzy zawzięcie pisali na swych BlackBerry e-maile. Tylko jeden z nich nie miał urządzenia - i gdy przerwa się skończyła, black-berrowcy poszli w jedną stronę, a jedyny wśród z nich członek klasy niższej jak niepyszny udał się w stronę drugą. Wyglądało to niemal jak wyrzucenie z Edenu.

Od tego czasu BlackBerry rozprzestrzenił się w wielu koncernach na świecie. Bill Gates ma BlackBerry, Oprah Winfrey ma BlackBerry, szef Sztabu Generalnego też go ma. I David Beckham nauczył się go obsługiwać. I Victorię nauczył.

 

mike lazartidis biuro

Mike Lazaridis założył swoją firmę na tyłach akademickiego kampusu, żeby studenci musieli ją codziennie mijać w drodze na zajęcia

 

Nudny sprawca przełomu

 

Autorem tego niezbyt w końcu wymyślnego urządzenia, uzależnienie od którego ma nawet własną nazwę (crackberry - crack to w amerykańskim slangu heroina), jest Mike Lazaridis. Chciałbym napisać o nim coś niezwykłego, ale Mike Lazaridis nie jest Billem Gatesem.

Co prawda mając sześć lat, opracował nieudany prototyp latającego roweru, wiadomo jednak, że BlackBerry to wynik żmudnej pracy, u której początku leżała prosta potrzeba - jak często podróżujący biznesmeni mogą pozostać w łączności z firmą.

Lazaridis na studiach projektował prymitywne sieci komputerowe, a w latach 80. zrezygnował ze studiów na miesiąc przed obroną pracy magisterskiej, bo General Motors zaproponował mu gigantyczny kontrakt na budowę sieci.

Za pieniądze zarobione w GM Lazaridis założył RIM - Research In Motion. Badania w Ruchu - dość nudna nazwa. Lazaridis chciał pokazać, że jego firma nigdy nie spocznie na laurach i zawsze będzie szukać czegoś nowego.

Korzystając z umiejętności uzdolnionych studentów na jednym z kanadyjskich uniwersytetów (RIM usadowił się na tyłach akademickiego kampusu w taki sposób, że studenci w drodze na zajęcia musieli przechodzić obok budynku RIM, na którym Lazaridis opisywał postępy w swej pracy), firma Lazaridisa pracowała nad BlackBerry przez dziesięć lat.

 

Gates? On nie ma e-maila!

 

Na początku lat 90. pracownicy RIM mieli już pocztę e-mailową, co wówczas było prawdziwą sensacją. Pracownicy Lazaridisa początkowo umieszczali na swych wizytówkach adresy

e-mail, ale szybko poprosili o druk nowych wizytówek bez e-maila, bo tracili zbyt dużo czasu na tłumaczeniu ludziom, co to takiego.

Sam Lazaridis wspominał kilka dni temu na spotkaniu z dziennikarzami w Nowym Jorku, że miał na wizytówce adres e-mailowy, zanim taki namiar na swej wizytówce umieścili prezesi Microsoftu.

W 1999 r. e-mail był już oczywiście powszechny. BlackBerry z miejsca okazał się więc wielkim sukcesem, bo w przeciwieństwie do tysięcy innych gadżetów ma jedną podstawową zaletę  jest pożyteczny.

Z punktu widzenia firmy jest bowiem zasadniczą różnicą, czy czekając na lotnisku na samolot, przedstawiciel handlowy słucha mu-zyki z najnowszego modelu iPoda, czy też sprawdza e-mail od swych klientów.

RIM pokonał w drodze do pierwszego modelu BlackBerry gigantyczne problemy. Z urządzenia wyrzucano kolejne podzespoły, by ostatecznie wydłużyć czas utrzymywania urządzenia przy życiu dzięki jednej tylko baterii AA aż do trzech tygodni.

Dziennikarz znanego pisma technologicznego "Fast Company" opisał kilka lat temu, jak w 1997 r. - dwa lata przed wejściem na rynek - Lazaridis zebrał swych ludzi i powiedział im, że zamiast myśleć o tym, czym ma być BlackBerry, powinni myśleć, czym ma nie być. - Wtedy znajdziemy rozwiązanie każdego problemu - mówił Lazaridis. - Sukces leży w paradoksie.

I miał rację. Zaraza rozpowszechniła się błyskawicznie.

 

Gangstaberry

 

Pół roku po wejściu pierwszego modelu BlackBerry na rynek w tę nowoczesną odmianę gołębia pocztowego zaopatrzyły swych pracowników m.in. centrale IBM, Merrill Lynch i Oracle.

W 2003 r. żołnierze amerykańscy atakujący Irak mieli już przy sobie wojskowe modele BlackBerry. Posługując się nimi, dowódcy batalionów byli w stanie przekazywać swym przełożonym raporty i odbierać od nich rozkazy, a także - oczywiście przy użyciu zaszyfrowanych transmisji - porozumiewać się z kolegami na polu bitwy.

Na przełomie wieków BlackBerry był powszechnie uważany za rekwizyt ludzi sukcesu. W 2001 r. nowojorska policja rozbiła gang handlarzy narkotyków, którzy przekazywali sobie informacje o tym, kto, gdzie i za ile sprzedaje heroinę, właśnie e-mailami przez BlackBerry.

Policja włamała się do sieci, przez pewien czas przechwytywała e-maile, by w odpowiednim momencie wysłać do całego gangu wezwanie na spotkanie. Gangsterzy sami wpadli w policyjną pułapkę.

Okazało się, że BlackBerry stał się dla nich - i dla tysięcy młodocianych gangsterów w całej Ameryce - rekwizytem równie niezbędnym jak złote naszyjniki i białe futra z norek.

 

Anonimowi e-mailowcy

 

Wtedy też pojawiły się pierwsze badania dotyczące crackberries - ludzi uzależnionych od BlackBerry. Jednym z nich był menedżer hotelu Sheraton w Chicago, który w wywiadzie dla telewizji ABC przyznał się, że nawet myjąc zęby odpowiadał na e-maile.

Menedżer zrezygnował wreszcie z używania BlackBerry, a dziś kieruje grupą wsparcia dla crackberries w Chicago. Gościom w swym hotelu proponuje natomiast usługę zamknięcia takich gadżetów jak iPhone czy BlackBerry w hotelowym sejfie na czas ich pobytu, by mogli na własne oczy przekonać się, że życie bez gadżetów jest możliwe.

Na razie jednak działalność takich grup przyszłości BlackBerry raczej nie zaszkodzi. Redaktorzy znanego europejskiego tygodnika ?The Economist" byli jednak drugiej strony totalnie zaskoczeni, gdy na niedawnej konferencji poświęconej metodom zarządzania najpopularniejszym wykładem okazał się ten o uwalnianiu się od uzależnienia od BlackBerry.

Bez względu na to, czy walka uzależnieniem od BlackBerry przyspieszy i się powiedzie, pierwszym poważnym zagrożeniem i rywalem dla BlackBerry stał się już iPhone. W dużym stopniu przypomina on BlackBerry, jest jednak technologicznie o wiele bardziej zaawansowany.

Zdaniem wielu ekspertów iPhone długo jednak będzie za drogi, by poważnie zagrozić pozycji BlackBerry. - BlackBerry robią tylko jedno, i robią to bardzo dobrze - tak tłumaczy fenomen BlackBerry James Collins, redaktor naczelny brytyjskiego magazynu o technologii "T3". - Dlatego będą popularne jeszcze bardzo długo.W Wielkiej Brytanii i Irlandii już 3,5 mln ludzi używa BlackBerry.Sam Lazaridis zapowiada odpowiedź na iPhone'a w najbliższych miesiącach. Jakakolwiek ona będzie, rynkowi z pewnością ciężko będzie ją zlekceważyć.            

 

Bartosz Węglarczyk

 

 

Ciekawe parodie fanów, miłośników i fanatyków BlackBerry

 

Brokeback BlackBerry

youtube

 

Crackberry Sightings (zdjęcia znanych osób z Black-Berry)

crackberry.com

 

Wybory najlepszego użytkownika BlackBerry roku 2007

rimarkable.com

 

Co użytkownicy BlackBerry robią z iPhonem

youtube.com

 

Musical o crackberry

youtube.com

 

 

BlackBerry W Polsce

 

Trzech z czterech polskich operatorów komórkowych proponuje klientom aparaty BlackBerry, najczęściej w ramach ofert dla biznesu. W sprzedaży są też komórki innych firm (np. Nokii) wykorzystujące rozwiązania BlackBerry.

 

Cena każdego modelu zależy od wybranego pakietu. Aparaty można też kupić bez promocji:

 

ERA

BlackBerry 8100 - 1449 zł

BlackBerry 8700g - 1449 zł

BlackBerry 8800 - 1939 zł

 

ORANGE

BlackBerry 7290 - 1463 zł

BlackBerry 8700f - 1585 zł

BlackBerry 8800 - 2317 zł

 

PLUS

BlackBerry 8100 - 2049 zł

BlackBerry 8800 - 2099 zł