Akcja I.

 

korea 1 

 

Ambasada koreańskiej republiki ludowo-demokratycznej

 

 

 

Kamera pracuje w plecaku, kręci mur przy ul. Bobrowieckiej na warszawskim Mokotowie. Za murem betonowe bloki i rozłożysty gmach ambasady. Wejście dla klientów obok drzwi do stacji transformatorowej. Łatwo pomylić. Pomieszczenie gościnne - standard azjatycki, jakieś 2 x 3 m. Miniaturyzacja. Mają bardzo ładny beton. I boazerię. Dużo boazerii. Właściwie samą boazerię. Nic więcej się nie nagrało, bo ramiączko się obsunęło i kamera pokazuje tylko dół. Dwie panie, rozmowne wyłącznie po koreańsku, domyślają się, że mam jakąś sprawę. Zza okienka dają mi do zrozumienia, żebym poczekał.

Pan, który wyrasta nagle za plecami, na pytanie: "Do you speak English?", odpowiada grzecznie: "Yes". Nic więcej nie umie. Domyślam się, że mam przyjść kiedy indziej.

 

Akcja II.

 

korea

 

Ambasada Korei, drugie podejście

 

Poćwiczyłem przed lustrem opadanie ramiączka. Już wiem, jak celować w pożądany koreański obiekt. I - jest! Boazeria, w niej szyba, w niej wizjer jak w wozie bojowym, w nim - czarne, azjatyckie oczy tajemniczej kobiety. Świdrują mnie jak Janka Kosa w "Czterech pancernych" świdrowały czarne oczy japońskiego spadochroniarza. Czy ona wie? Ręce mi się pocą, ramiączko opada, obraz w dół, wprawnym ruchem podciągam. Nagle - skrzypią drzwi! Obracam się gwałtownie i ...

- To ja jestem attaché kulturalny - mówi świetną polszczyzną pan w ciemnych okularach. Ramiączko w garść, koncentracja. - Mam na piśmie prośbę o rozmowę... - Proszę mi to dać, będziemy rozważać, bo ja sam nie decyduję. Koniec rozmowy. Pismo poszło, pewnie pod lupę służb w Phenianie. Za dwa tygodnie odpowiedź: zgody nie ma. Pewnie, jeszcze bym wypytał o ulubione potrawy Koreańczyków i co wtedy? Albo co mężczyźni robią z wolnym czasem. Przecież wiadomo: kontemplują juche - ideę wielkiego Kim Ir Sena (szczegóły w internecie, krld.pl).

 

Akcja III.

 

bbn 

 

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Warszawa, ul. Karowa 10

 

Wygląda jak mały Pentagon. No, powiedzmy jedno z ramion gwiazdy Pentagonu. Jednogon. Kolory maskujące, drzewa u wejścia - maskujące, wjazd zamaskowany. Nic dziwnego, urzęduje tu Andrzej Urbański, a bywają i prezydent, i być może sam Wielki Koordynator Zbigniew Wassermann!

Po chodniku przechadza się czujny wartownik w mundurze maskującym. To profesjonalista, widać po służbowej bejsbolówce. Prześwietla wzrokiem eleganckiego faceta z teczką - mnie on też się wydaje podejrzany, za bardzo wtapia się w tłum. Ja mam dwa metry, zarost, znoszone ubranie i plecak, którego ramiączko dzierżę kurczowo spoconą dłonią - nie ma mowy, by ktoś taki jak ja coś knuł.

Spogląda więc na mnie jak na szpaka i odwraca głowę. Uff, musiał się zorientować, że to tylko dziennikarska zabawa, a nie szpiegowskie manewry. Nie obezwładnił mnie.

 

Akcja IV.

 

pigalak 

 

Skrzyżowanie poznańskiej i wilczej w Warszawie, tzw. pigalak z Panienkami

 

Po przejściach z BBN trzeba się odprężyć, idę na Pigalak. Ale co tu tak pusto? Czyżby już wszyscy wiedzieli? Ależ nasze służby są błyskawiczne! Na murku siedzi jedna niedoinformowana.

Albo prowokatorka, bo zarzuca prowokująco nogę na nogę (prawie jak Sharon Stone w "Nagim instynkcie", prawie). Ale potem przesłania oczy od słońca (co tu jeszcze robi słońce?!) i teraz już widzi mnie dobrze (ja ją, niestety, już też...). Patrzę i wytrzymuję, ale ona - nie! Ostentacyjnie ziewa i wbija tępo wzrok w chodnik. Kontakt przerwany.

 

Akcja V.

 

winda 

 

Kamera jeździ sama windą w ważnym, strzeżonym urzędzie w warszawie

 

Wchodzą trzy dziewczyny.

- O, wygląda zupełnie jak Karola - mówi jedna na widok plecaka na poręczy.

- Ale dlaczego tak wisi?

- Ja myślę, że ktoś to powiesił.

- Tak, a w środku jest ukryta kamera i będą teraz patrzeć, kto się zainteresował!

- I jaki odsetek grzebiących!

Winda staje na piętrze, jedna z dziewcząt zalotnie do kolegów na zewnątrz:

- Hello, nie wchodźcie! Tu bomba jest!

Winda jedzie wyżej i zatrzymuje się.

- O, pierwsze, myślałam, że trzecie.

- Może się oparłaś?

Dziewczyny wychodzą, winda zjeżdża. Pojawia się dziewczyna z białą kartką. Staje w progu, uważnie się przygląda, ostrożnie wycofuje i podbiega po ochroniarza. Winda w tym czasie się zamyka, jedzie w górę. Wsiadają dwie dziewczyny.

- O, ktoś plecaczek zostawił!

- Yhyhyhyhy, pewnie bomba!

Drzwi się zamykają, winda zjeżdża.

A na parterze już czeka ochroniarz zawiadomiony przez dziewczę z białą kartką. Staje sprężony w progu, "Co to jest?" - mówi do siebie. I nagle tygrysim skokiem rzuca się w stronę plecaka, chwyta go i niesie w wyciągniętych rękach. Idzie szybkim krokiem. Doganiam go, ale muszę złapać za rękaw, tak jest zaaferowany. - Przepraszam, jestem z "Logo"... - To pana plecak? - Tak mój, bo... Nie daje mi skończyć, wciska mi plecak z ulgą. - Aha, proszę, nie szkodzi.

 

 

Najlepsze sklepy z akcesoriami szpiegowskimi w internecie 

 

Polskie

 

spy007.prv.pl;

szpieg.com.pl/;

podsluchy.com.pl;

elektronik-system.pl;

podsluch.pl/;

enposi.pl/;

alfatronik.com.pl/

 

Za granicą

supercircuits.com/

tictronics.com/;

spystuff.com/;

spyworld.com/;

thespystore.com